Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mija 10 lat od jednego z najbardziej skandalicznych nagrań w polskiej piłce. "Ten materiał zaważył na mojej karierze"

Doskonałe warunki fizyczne: 197 cm wzrostu, prawie 60 meczów w ekstraklasie, powołanie do reprezentacji Polski - to dorobek Bartosza Fabiniaka, który dekadę temu uchodził za jednego z najlepszych bramkarzy w naszej lidze. Ale jedna słabsza runda, jeden słabszy mecz i przede wszystkim ten jeden materiał wideo, przekreślił niemal wszystko.

Była końcówka sezonu 2007/2008. Zdegradowany za korupcję Widzew Łódź walczył o sportowe utrzymanie w ekstraklasie. Atmosfera wokół drużyny prowadzonej przez Marka Zuba była fatalna. Łodzianie grali słabo, przegrywali mecze, w tym prestiżowe z Legią Warszawa i ŁKS. - Nad zespołem wisiało widmo spadku. Chcieliśmy grać jak najlepiej, wygrywać, ale w naszych głowach chyba za bardzo tkwiła perspektywa nieuniknionego spadku - opowiada Bartosz Fabiniak, były bramkarz Widzewa.  

Po wysokiej przegranej na własnym stadionie z Polonią Bytom (2:4), sytuacja w tabeli była coraz gorsza. Sportowy spadek oznaczał wtedy dla Widzewa degradację aż o dwie klasy rozgrywkowe. Władze łódzkiego klubu zmieniły trenera. Marka Zuba zastąpił były selekcjoner reprezentacji Polski Janusz Wójcik. Była to o tyle kontrowersyjna decyzja, że Wójcik był wcześniej podejrzewany o udział w korupcji. - Miał potrząsnąć szatnią, ale doprowadził do jeszcze większego chaosu. Wraz z przyjściem Wójcika, z automatu z drużyną pożegnał się Józef Młynarczyk, który był trenerem bramkarzy. Na treningach u Wójcika dochodziło do dziwnych rzeczy. Później nadszedł mecz z Dyskobolią w Grodzisku - opowiada Fabiniak. 

- Przyznaję, to nie był dobry mecz w moim wykonaniu. Przytrafiały mi się głupie błędy, nie byłem sobą. Drużyna też miała swoje problemy. Przegraliśmy 0:3, a w przerwie meczu w szatni doszło do jatki. Trener Wójcik zaczął obrażać zawodników, w tym mnie. Pojawiły się później plotki, że nie chciałem wychodzić na drugą połowę. Bzdura. Powiedziałem tylko, że jeżeli wini tylko mnie i ma powiedzieć o jedno słowo za dużo, to może dokonać zmiany - opowiada Fabiniak. 

W niedzielę w wieczornym programie Orange Ekstraklasa na TVN wyemitowano nagranie, które zarejestrowało skandaliczne zachowanie trenera Wójcika. Były selekcjoner reprezentacji Polski w wulgarny sposób obrażał Fabiniaka. 

"Fabik, co ty k... robisz, ty idioto, ty k...; K... w ch... mać, co ty k... robisz kut... jeb...; Nie mam bramkarza k..., gramy bez bramkarza, k...; Co ty robisz, k..., ty k..., zobacz, co on robi w tej bramce, k...; Zobacz, co ten idiota robi w tej bramce k..., no co jest...; Dokładniej, dokładniej k... mać;  Tego, tego Włocha, dawaj Włocha, tego, tego... za Brozia; Dawaj szybciej, srru!;

Komisja Ligi Ekstraklasy SA ukarała grzywną byłego trenera w wysokości 3000 zł. 

- Taka sytuacja na pewno nie powinna mieć miejsca. To było skandaliczne zachowanie. Długo to nade mną ciążyło i nie pomagało w dalszym rozwoju. Na pewno to wideo w jakiś sposób zaważyło na mojej karierze. Sam fakt, że to był mój ostatni mecz w ekstraklasie, mówi chyba wszystko. Kiedyś nie lubiłem wracać do tamtych wydarzeń, nie chciałem jej komentować. Teraz jestem dziesięć lat starszy, bardziej dojrzały 

Obecnie 35-letni Fabiniak jest bez klubu. - Po skończeniu kontraktu w Olimpii Grudziądz doznałem pechowego urazu. Tak naprawdę zastanawiałem się nad tym, żeby odpuścić piłkę nożną, ale jeszcze wilka do lasu. Doprowadziłem się już do stanu używalności, więc zobaczymy co będzie dalej. Nie jest łatwo na dobre zakończyć to, co robiło się przez tyle lat. Na pewno mógłbym osiągnąć znacznie więcej, ale cieszę się z tego co przeżyłem - kończy.