Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Przemysław Frankowski dla Sport.pl: Nie popadajmy w hurraoptymizm

- Wiemy jak wygląda sytuacja w tabeli, ale nie ma sensu popadać w hurraoptymizm, trzeba tylko robić swoje i pracować na to, żeby było jeszcze lepiej. Nie mamy zamiaru zadowalać się tym, co do tej pory osiągnęliśmy. Chcemy grać coraz lepiej i prezentować coraz lepszy styl. Za to, że teraz zajmujemy pierwsze miejsce w lidze, nikt nam medalu ani miejsca w pucharach nie da - mówi w rozmowie ze Sport.pl Przemysław Frankowski, skrzydłowy Jagiellonii Białystok, która w hicie 27. kolejki Lotto Ekstraklasy zmierzy się z Lechem Poznań.
Przemysław Frankowski Przemysław Frankowski AGNIESZKA SADOWSKA

Bartosz Rzemiński: Regularnie i na dobrym poziomie grasz od kilku sezonów, ale głośno zrobiło się o tobie dopiero teraz. Dlaczego?

Przemysław Frankowski: - Myślę, że w porównaniu do ubiegłych sezonów, dojrzałem, przyszedł na to czas. Dopiero teraz gram tak dojrzale piłkarsko, czuję że znajduję się w dobrej formie, byłem bardzo dobrze przygotowany do sezonu i teraz widać to na boisku.

Znajdujesz się w najlepszym momencie kariery?

- Dotychczasowej na pewno. To mój najlepszy czas. Z drugiej strony wiem, że może być jeszcze lepiej, i że to co najlepsze, dopiero przede mną.

Twoja gra wygląda coraz lepiej. Z każdym meczem w tym roku przybliżasz się do wyjazdu na mundial.

- Zdaję sobie sprawę z tego, jak obecnie wygląda moja gra. Ale nie myślę o tym, jak bardzo przybliża mnie do wyjazdu na mistrzostwa. Nie chcę wybiegać tak daleko w przyszłość, tylko twardo stąpać po ziemi, żyć z dnia na dzień i koncentrować się tylko na najbliższym spotkaniu.

Ale uwagę Adama Nawałki mocno na sobie skupiasz.

- Wiadomo, że kiedy są bramki i asysty, to tak jest.  Mogę zwrócić na siebie uwagę trenera Nawałki i przekonać go do powołania tylko w ten sposób. I taki właśnie jest mój cel.

Kontuzje kolegów [urazy leczą m.in. Jakub Błaszczykowski i Maciej Makuszewski, do zdrowia po złamaniu palca wraca Kamil Grosicki] postawiły cię w roli faworyta do gry w marcowych sparingach z Nigerią i Koreą Południową. Myślisz, że rozpoczniesz  je w pierwszym składzie?

- To już zależy od trenera. Ja ze swojej strony chcę tylko grać jak najlepiej w każdym meczu.

Cracovia - Jagiellonia Białystok 1:1 Cracovia - Jagiellonia Białystok 1:1 MATEUSZ SKWARCZEK

W tym sezonie nie tylko ty grasz dobrze, ale cała drużyna Jagiellonii prezentuje się świetnie. Najpierw wygrana z Lechią, potem z Legią, a ostatnio z Wisłą. Macie sposób na trudnych rywali.

- Żadnego konkretnego sposobu nie mamy. Gramy tak, jak pozwala przeciwnik. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do sezonu, co widać w każdym meczu, dlatego wszystko zapowiada się obiecująco. Przygotowując się do rundy ciężko przepracowaliśmy obóz w Turcji, a teraz zbieramy owoce tej pracy.

W meczu z Legią doszło do jednej groźnej sytuacji. Domagoj Antolić brutalnie cię sfaulował i wyleciał z boiska z czerwoną kartką.

- Zgadza się. Ale po meczu do mnie przyszedł i przeprosił za swój faul. Sprawa jest więc już zamknięta.

Nie tylko Antolić odwiedził waszą szatnię po meczu?

- Tak, przyszedł jeszcze Miroslav Radović, który pogratulował nam zwycięstwa. Niestety nie wiem, co mówił dokładnie, bo ja wtedy rozmawiałem z Antoliciem. Widziałem tylko, że przybijał piątki z chłopakami.

Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok JAKUB PORZYCKI

Przed wami mecz z Lechem Poznań, który ostatnio poległ w Warszawie, wy natomiast zagraliście tam świetnie. Mimo gry w Poznaniu, to Jagiellonia będzie faworytem spotkania.

- Patrząc na tabelę, nie można stwierdzić inaczej. Ale pamiętajmy, że Lech to bardzo dobra drużyna, co pokazała m.in. druga połowa ostatniego meczu z Legią. Na pewno więc nie będzie to łatwy mecz, ale może być bardzo fajny i ciekawy dla kibiców. Poznaniacy grają otwartą piłkę, tak jak my, będzie widowisko.

Jeśli wygracie, wasza przewaga nad Lechem będzie wynosić już 11 punktów. Będzie można powiedzieć, że jeden rywal do walki o mistrzostwo wam odpadnie.

- Na razie nie myślimy o tym, co się stanie jak wygramy. Chcemy po prostu wyjść na boisko i grać jak najlepiej.

Ale na tabelę na pewno patrzycie.

- Wiemy jak wygląda sytuacja w tabeli, ale nie ma sensu popadać w hurraoptymizm, trzeba tylko robić swoje i pracować na to, żeby było jeszcze lepiej. Nie mamy zamiaru zadowalać się tym, co do tej pory osiągnęliśmy. Chcemy grać coraz lepiej i prezentować coraz lepszy styl. Za to, że teraz zajmujemy pierwsze miejsce w lidze, nikt nam medalu ani miejsca w pucharach nie da.

Trener Jagiellonii Ireneusz Mamrot Trener Jagiellonii Ireneusz Mamrot AGNIESZKA SADOWSKA

Przed sezonem Jagiellonia zmieniła trenera. Było sporo obaw, ale jak widać nieuzasadnionych. Michała Probierza zastąpił Ireneusz Mamrot. Jakim jest szkoleniowcem?

- Bardzo dobrym. Ma swoją filozofię, którą wpaja zawodnikom. Poukładał naszą drużynę, każdy wie co ma robić na boisku. Dysponuje znakomitymi umiejętnościami taktycznymi, a dodatkowo potrafi przekonać do siebie szatnię, słucha jej głosu i tego, co zawodnicy mają do powiedzenia.

Bardzo różni się od Michała Probierza?

- Ciężko ich porównać. To różni trenerzy, fachowcy i ludzie. Obydwaj prezentują jednak wysoki poziom.

Celem Jagiellonii jest mistrzostwo czy pierwsza trójka?

- Nie chcę składać niepotrzebnych deklaracji i narzucać na nas sztucznej presji. Nie będę mówił, że walczymy o mistrzostwo albo o europejskie puchary. Każdy widzi jak wygląda tabela. Nie możemy podchodzić do tego w ten sposób, że będziemy myśleć: "fajnie by było zdobyć mistrzostwo, musimy to zrobić, żeby zagrać w Lidze Mistrzów" - czegoś takiego nie ma. Żyjemy z dnia na dzień i nie wybiegamy w przyszłość.

Za chwilę pierwsze mecze reprezentacji Polski w tym roku. Wiele wskazuje na to, że na zgrupowanie będziesz jechał z kolegą z zespołu, Tarasem Romanczukiem.

- Powołania to decyzja trenera, kadra ma swój trzon i to selekcjoner musi zadecydować o powołaniu dla Tarasa. Wiadomo, że jest to zawodnik, który bardzo wyróżnia się w lidze, ostatnio przyjął polskie obywatelstwo, nic nie stoi więc na przeszkodzie do tego, żeby znalazł się w drużynie na marcowe spotkania. Jednak powtarzam, to decyzja trenera, i nie chcę nic sugerować. Wiem tylko, że Taras na pewno by się z tego ucieszył.

Ty się cieszyłeś z pierwszego powołania [listopadowe zgrupowanie przed meczami z Urugwajem i Meksykiem]?

- Tak, była niesamowita radość.

A stres?

- W sumie stresu nie było, zostałem świetnie przyjęty do drużyny, każdy był pomocny i uśmiechnięty. Już pierwszego dnia miałem wrażenie, że jestem w reprezentacji od dłuższego czasu, a nie pierwszy raz.

Ktoś pomagał ci szczególnie?

- Nikt konkretny. Pomogło natomiast to, że wielu chłopaków znałem z kadry młodzieżowej i z boisk ligowych. M.in. z Jagiellonii, w której grał Jacek Góralski.

Przemysław Frankowski Przemysław Frankowski JAKUB ORZECHOWSKI

Twój ostatni występ z Wisłą Kraków obserwowali wysłannicy Borussii Dortmund. Wiedziałeś o tym?

- Tak. Dużo osób obserwuje naszą grę. Fajnie, że był ktoś z Borussii Dortmund, ale na razie to nic nie znaczy. To tylko obserwacja, wiele klubów tak robi.

Myślisz, że na skautach BVB zrobiłeś dobre wrażenie?

- Zdobyłem bramkę, więc było całkiem nieźle, ale z drugiej strony wiem, że stać mnie na zdecydowanie więcej. Taki klub jak Borussia, obserwuje zawodnika w więcej niż jednym meczu, myślę więc, że będzie okazja do pokazania się z jeszcze lepszej strony.

Masz wymarzoną ligę, do której chciałbyś trafić?

- Wymarzonej ligi nie mam. Na razie nie mam też problemu z jej wyborem, bo nie ma ofert, a gdyby były, to musiałbym przeanalizować wszystkie za i przeciw. Teraz się jednak nad tym nie zastanawiam. Żyję z dnia na dzień.

Rozmawiał Bartosz Rzemiński