Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

EkstraStats dla Sport.pl. Pokaz mocy Jagiellonii

Jagiellonia po jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym, występie w tym sezonie nie dała szans Legii przy Łazienkowskiej. Goście dominowali od samego początku, a czerwona kartka dla Domagoja Antolicia już w pierwszym kwadransie zmusiła Legię do reaktywnej postawy, którą znakomicie wykorzystała Jagiellonia.

Goście od pierwszych akcji pokazywali, że nie przyjechali do Warszawy grać pod dyktando Legii. 24 strzały (w tym 12 celnych) dobitnie świadczą o tym, który zespół we wtorkowy wieczór był wiodącą stroną. Legię w grze trzymał kilkoma świetnymi interwencjami Arkadiusz Malarz, jednak ostatecznie także on nie ustrzegł się błędu i spowodował rzut karny, który był punktem zwrotnym spotkania. Mimo gry w przewadze od 15. minuty i nieuznanej bramki, Jagiellonia długo nie mogła przekuć przewagi na wynik. Legii praktycznie nie było w meczu, ale przy wyniku remisowym jedna szczęśliwa kontra mogła sprawić, że spotkanie mogłoby się obu zespołom ułożyć zupełnie inaczej. Gol w końcówce pierwszej połowy pozwolił gościom na pełną kontrolę spotkania, ale momentami po przerwie wydawało się, że pewność siebie, żeby nie powiedzieć nonszalancja, jest w poczynaniach Jagiellonii zbyt duża. Prowadząc 1:0 na stadionie takiego rywala jak Legia, nawet grającego w dziesiątkę, trzeba jednak wykorzystywać takie sytuacje jak na przykład ta, którą miał Arvydas Novikovas. Wystarczyło przecież, żeby Jarosław Niezgoda podjął lepszą decyzję w sytuacji sam na sam z Mariuszem Pawełkiem (a potrafi takie wykorzystywać) i mecz zacząłby się "od początku".

Pomijając ten jedyny mankament w grze Jagiellonii, czyli brak skuteczności, przyjezdni zagrali w Warszawie bardzo dobre spotkanie, ustawiając je sobie niemal od pierwszej akcji. Strata zawodnika jeszcze w pierwszym kwadransie na pewno nie pomogła Legii odpowiednio zareagować na dobrą postawę gości, a trener Jozak musiał raczej ratować zespół przed kompletną zapaścią, czemu służyło wprowadzenie Łukasza Brozia za Eduardo. Tą zmianą gospodarze chcieli wzmocnić prawą flankę w defensywie i przede wszystkim oddalić grającego z żółtą kartką Marko Vesovicia od zagrożenia w postaci dobrze dryblującego i mogącego wymuszać dalsze faule Novikovasa (czy pojawiającego się w tej strefie Frankowskiego). W dziesiątkę Legia oczywiście zupełnie odpuściła przeszkadzanie gościom w wyprowadzeniu piłki i ustawiając się w niskim 1-4-4-1 liczyła na powstrzymanie ich na własnej połowie oraz na szybkie kontry z wykorzystaniem Jarosława Niezgody. Ten nie grał jednak najlepiej, nie potrafiąc utrzymać się przy piłce na tyle, żeby więcej graczy gospodarzy mogło zaangażować się w atak. Przy grze, do jakiej zmuszona była Legia, oznaczało to praktycznie brak ofensywy (5 uderzeń, 1 strzał celny, 0 zablokowanych).

Legia - Jagiellonia Legia - Jagiellonia EkstraStats

Wąskie ustawienie Legii w fazie defensywnej, które Jagiellonia rozciągała i spychała w kierunku własnej bramki cierpliwym budowaniem akcji w ataku pozycyjnym. Warto zwrócić uwagę na dwóch skrajnych graczy gości - to boczni obrońcy Łukasz Burliga i Guilherme. Tercet napastników w linii z defensywą rywali absorbuje wszystkich czterech obrońców.

Jagiellonia bardzo sprawnie wykorzystywała warunki na boisku i kiedy miała Legię zepchniętą głęboko na swoją połowę skracała pole gry - gospodarze mieli więc bardzo mało miejsca na zawiązanie akcji, a bliskie ustawienie defensywy i pomocy gości pozwalało dusić kontry przy drugim bądź trzecim podaniu. Dzięki przewadze liczebnej "Jaga" mogła sprawniej wyprowadzać piłkę z własnej połowy, ale tym co naprawdę pozwoliło jej na dominację był ruch zawodników bez piłki. Bardzo prostymi środkami, schematem "podaj - pobiegnij na wolne pole", goście zaskakiwali rywali. Ważne tu było też zachowanie odpowiednich odległości, brak dublowania pozycji, co pozwoliło na rozciąganie mocno orientującej się na piłkę defensywy Legii oraz wykorzystanie przestrzeni powstającej między rywalami.

Legia - Jagiellonia Legia - Jagiellonia EkstraStats

Lewy obrońca Legii jest zaabsorbowany dwoma rywalami (kółko), tymczasem Novikovas w półstrefie wbiega jednocześnie pomiędzy i za plecy dwóch obrońców. Nawet grając w komplecie trudno reagować przeciwko drużynie tak agresywnie atakującej wolne strefy, jak we wtorek robiła to Jagiellonia.

W niektórych akcjach zespół Ireneusza Mamrota wykorzystywał "wolnego gracza" po słabej stronie boiska. Skrajnie ustawiony boczny obrońca Jagiellonii pozostawał bez krycia gdy piłka znajdowała się po przeciwległej stronie boiska. Po zawiązaniu akcji i zorientowaniu na niej defensywy rywala następował przerzut lub szybkie przegranie do bocznej strefy, w której wtedy goście mieli w najgorszym razie akcję 1 na 1, w najlepszym pewne dogranie do kolejnego wolnego gracza w środku lub łatwe dośrodkowanie w pole karne.

Legia - Jagiellonia Legia - Jagiellonia EkstraStats

Akcja zawiązana na prawym skrzydle, po przesunięciu się Legii w stronę piłki następuje przeniesienie ciężaru gry na drugie skrzydło, gdzie cały czas szeroko ustawiony jest boczny obrońca (nie zawęża ustawienia względem akcji).

Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok FOT. KUBA ATYS

Za mecz przy Łazienkowskiej należą się trenerowi Mamrotowi i całemu zespołowi gości duże brawa, choć oczywiście Romanczuk, Frankowski czy Pospišil zasłużyli też na wyróżnienia indywidualne. Pamiętając jednak starcia obu zespołów w ubiegłym sezonie, kiedy mimo wyścigu o mistrzostwo ze strony "Jagi" było w nich więcej walki niż gry w piłkę, taka otwarta postawa i to na stadionie rywala, na którym najtrudniej zdobywało się w tym sezonie Ekstraklasy punkty, musi zasługiwać na uznanie. Jagiellonia rozpoczęła rundę wiosenną od czterech zwycięstw i z trzypunktową przewagą prowadzi w tabeli.

Więcej o:
Komentarze (2)
EkstraStats dla Sport.pl. Pokaz mocy Jagiellonii
Zaloguj się
  • iarna

    0

    Pierdu, pierdu. Mecz sie skończył po 15 minutach. Było tylko pytanie czy Jaga to wykorzysta czy nie. No i najpierw karny, pod koniec pierwszej połowy, a potem z górki. Legia dzień mniej odpoczynku po meczu na lodowisku w Krakowie. I wszystko jasne. Sezon trwa, jeszcze 12 kolejek i mecz obydwu druzyn przed nami. Zobaczymy jak będzie.
    Na razie klub antyLegia ma się czym pojarać.

  • tzils

    0

    Oglądając ten mecz miałem wrażenie, że legia gra przeciwko barcelonie lub man city. Nie wiem skąd ta absolutna bezradność, ale w życiu nie widziałem tak zdominowanej legii.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX