Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

EkstraStats dla Sport.pl. Mecz dwóch godnych siebie drużyn w Lubinie

Piłka nożna potrafi być bardzo przewrotna, co udowodniła końcówka piątkowego meczu Zagłębia z Legią. Broniąca tytułu drużyna wraca do Warszawy z kompletem punktów za zwycięstwo 3:2, mimo że jeszcze w 92. minucie wydawało się, że Zagłębie uratowało remis.

Oba zespoły, świadome swojej klasy, rozpoczęły spotkanie ostrożnie, bez hurraoptymizmu w atakach. Tak, żeby przede wszystkim nie popełnić błędu, który rywal mógłby wykorzystać. Mecz rozgrywał się głównie w środku pola i tutaj nieco lepiej wyglądała Legia, która skutecznie wychodziła spod pressingu gospodarzy i częściej przedostawała się w atakowaną tercję. Nie miało to jednak przełożenia na same strzały, bo obrońcy Zagłębia grali pewnie i wygrywali większość pojedynków. Na pewno laurki nie wystawią im bramki Jarosława Niezgody, które zdobył mimo asysty trzech rywali przy rzucie rożnym i dwóch przy strzale z dystansu, ale nawet w tych sytuacjach gospodarze zrobili wszystko co mogli.

Zagłębie - Legia Zagłębie - Legia EkstraStats

Wąskie ustawienie nominalnych skrzydłowych otwiera korytarze dla bocznych obrońców. Legia chce zawiązać akcję w środku, gdzie jest najwięcej opcji do rozegrania i jeśli tu nie znajdzie prostopadłego podania, to dopiero potem próbuje wykorzystać obiegającego obrońcę do dogrania piłki w pole karne.

To co jednak trzeba oddać Legii, to pewność w rozegraniu i chęć rozpoczynania każdej akcji pozycyjnie na własnej połowie, co rzadko ogląda się w Ekstraklasie. Obaj środkowi obrońcy dobrze czuli się z piłką i nie dawali się zamknąć pressingiem gospodarzy. Duży udział miała w tym linia pomocy, która zawsze dawała opcję do podania i nie trzeba było uciekać się do ryzykownych zagrań. Od razu było widać pozytywy zmiany ustawienia na 1-4-3-3, bo ten jeden dodatkowy pomocnik w środku pozwalał Legii na sprawne wyprowadzanie ataków. Problemy pojawiały się dopiero w fazie finalizowania akcji, kiedy piłkę otrzymywał któryś ze skrzydłowych lub obiegający boczny obrońca. Wtedy najczęściej brakowało zdecydowania czy dobrego wyboru. Zagłębie grało też bardzo pewnie w defensywie, zostawiało bardzo mało miejsca rywalom i wymuszało tym samym niecelne zagrania (czego dowodem mniej fauli niż goście, 12-17).

Zagłębie - Legia Zagłębie - Legia EkstraStats

Zagłębie odcina Arkadiuszowi Malarzowi krótkie rozegranie - bramkarz Legii musi grać długą piłkę na walkę dla obu zespołów. Jeśli tylko defensywa gości miała piłkę twarzą do akcji, to zazwyczaj udawało się wyjść z takiego pressingu, więc kluczem do powstrzymania gry Legii było odcięcie pierwszego podania.

Zagłębie miało swój najlepszy moment w meczu na samym początku drugiej połowy. Właściwie był to kwadrans do drugiego gola Niezgody, w którym to gospodarze byli lepszym zespołem. Zaczęło się od spóźnionej interwencji Michała Pazdana przy golu Jakuba Maresa, po którym goście mieli chwilowy problem z odnalezieniem właściwego rytmu i koncentracji. Zagłębie niedługo po golu miało dwie groźne kontry, które mogły ustawić mu resztę drugiej połowy, gdyby zostały wykorzystane. Tak się jednak nie stało i kontrolę nad meczem stopniowo przejmowali goście.

Zagłębie - Legia Zagłębie - Legia EkstraStats

Prawoskrzydłowy Legii bez piłki schodził głębiej, by utworzyć czteroosobowy blok linii pomocy w fazie defensywnej. Goście unikali szaleńczej pogoni za rywalami, ale wiele piłek udało im się odzyskać lepszym ustawieniem i szybszą reakcją w drugiej linii.

Obaj trenerzy nie kombinowali niepotrzebnie z ustawieniem swoich drużyn, robili zmiany pozycja za pozycję i ewentualnie zamieniali na nich graczy, więc gra obu zespołów wyglądała podobnie przez całe spotkanie, przynajmniej jeśli chodzi o nastawienie. Emocjonująca końcówka z dwoma rzutami karnymi zwróciła raczej spokojne dziewięćdziesiąt minut, ale też nie ma co narzekać, bo spotkały się dwa klasowe pod względem taktycznym zespoły. Oprócz poszczególnych momentów spotkania, nikt nie zdołał narzucić rywalom swojej gry, więc tu należy docenić defensywy obu drużyn.

Więcej o: