Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Eduardo da Silva oficjalnie piłkarzem Legii. Będzie transferowym hitem? W przeszłości głośne nazwiska w Polsce nie zawsze się sprawdzały

Eduardo da Silva został oficjalnie nowym piłkarzem Legii Warszawa. Brazylijczyk z chorwackim paszportem jest jednym z najgłośniejszych transferów w historii Ekstraklasy. W przeszłości piłkarze o równie imponującym CV nie zawsze sprawdzali się jednak w Polsce. Oto najpopularniejsi zawodnicy, którzy przychodzili do naszej ligi.
Eduardo da Silva Eduardo da Silva FOT. KUBA ATYS

Eduardo da Silva (Legia Warszawa)

35-letni Da Silva to były napastnik reprezentacji Chorwacji, dla której strzelił 29 bramek. Były piłkarz m.in. Arsenalu, Szachtara Donieck i Dinama Zagrzeb podpisał roczny kontrakt z opcją przedłużenia na kolejny rok. 

Eduardo da Silva przyszedł do Legii na zasadzie wolnego transferu. Antolić wyceniany na 2 miliony euro kosztował według nieoficjalnych informacji niespełna milion.

Anatolij Demianienko (Widzew Łódź)

W 1991 roku przychodził do Widzewa Łódź jako wicemistrz Europy z 1988 roku. Miał być wyróżniającą się postacią ligi, okazał się jednak kompletnym niewypałem. W Polsce zagrał 13 meczów i zdecydował się na powrót do Dynama Kijów.

Oleg Salenko Oleg Salenko fot. Internet

Oleg Salenko (Pogoń Szczecin)

Król strzelców mistrzostw świata w 1994 roku. W 2000 roku trafił do Pogoni Szczecin, w której miał zostać liderem, od którego mieli się uczyć młodzi zawodnicy. Przez rok zagrał jeden mecz, ze Stomilem Olsztyn, w którym pojawił się na boisku na ostatni kwadrans. To tyle. Latem 2001 roku ogłosił zakończenie kariery.

Uli Borowka (Widzew Łódź)

Znakomity obrońca, który w 1996 roku trafił do Widzewa Łódź. Zagrał w nim jednak tylko osiem razy i po kilku miesiącach zdecydował się na powrót do Niemiec, gdzie grał jeszcze przez trzy lata. W 2012 roku zrobiło się o nim głośno, kiedy przyznał się do problemów z alkoholizmem.

Amaral (Pogoń Szczecin)

Piłkarski obieżyświat. Grał w Brazylii, we Włoszech, w Katarze, w Turcji i... w Polsce. W 2007 roku wziął udział w brazylijskim zaciągu Pogoni Szczecin. W przeciwieństwie do większości jego rodaków, w barwach Portowców wystąpił w kilkunastu spotkaniach, strzelił nawet jednego gola, ale ostatecznie odszedł po 1,5 roku.

Jakub Kosecki z Danijelem Ljuboją Jakub Kosecki z Danijelem Ljuboją KUBA ATYS

Danijel Ljuboja (Legia Warszawa)

Jedna z nielicznych gwiazd, która w Polsce nie zawiodła. Serb świetnie wkomponował się w drużynę Legii, której stał się liderem. Przychodząc do Ekstraklasy miał na swoim koncie występy m.in. w Paris Saint-Germain, VfB Stuttgart, czy Wolfsburgu.

2-krotny reprezentant Serbii dla aktualnych mistrzów Polski rozegrał 78 spotkań, w których zdobył 30 bramek i zaliczył 13 asyst.

Z prawej Milos Krasić Z prawej Milos Krasić JAN RUSEK

Milos Krasić (Lechia Gdańsk)

W Juventusie był kreowany na następcę Pavla Nedveda. Dla najlepszego włoskiego klubu rozegrał 50 spotkań, odszedł po dwóch latach. Grał też w Turcji, Rosji - gdzie bardzo dobrze radził sobie w CSKA - i we Francji, ale ostatecznie trafił do Polski, do Lechii Gdańsk. I sprawdził się znakomicie. Stał się jednym z czołowych piłkarzy gdańszczan. Do tej pory rozegrał dla nich 76 spotkań.

Jakub Kowalski (z lewej) jeszcze w koszulce Arki Jakub Kowalski (z lewej) jeszcze w koszulce Arki Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Nacho Novo (Legia Warszawa)

W 2012 roku przychodził do Legii jako legenda Glasgow Rangers, dla których rozegrał niemal 200 spotkań. Miał być wielkim wzmocnieniem Legii prowadzonej wówczas przez Macieja Skorżę. Zawiódł jednak oczekiwania. Zagrał w 15 spotkaniach, w każdym z nich wchodząc jedynie na końcowe minuty gry. 

Odszedł po pięciu miesiącach, później grał jeszcze w Hiszpanii, Szkocji, USA i Irlandii Północnej, nigdzie jednak nie potrafił odzyskać formy, a w lipcu 2017 roku zakończył karierę.

Olivier Kapo Olivier Kapo PAWEŁ MAŁECKI

Olivier Kapo (Korona Kielce)

Auxerre, Juventus, Monaco, Levante, Birmingham, Wigan - grą m.in. w takich klubach mógł się pochwalić w sierpniu 2014 roku, kiedy przychodził do Korony. Poradził sobie całkiem nieźle, zagrał w 27 meczach, w których zdobył 7 bramek i zaliczył 5 asyst. Po jednym sezonie nie zgodził się na obniżkę pensji i odszedł, później nie zagrał już w żadnym klubie.