Roger kończy karierę! "Moja rodzina musi coś jeść, a od 5 lat gram za darmo. Nadszedł czas, aby iść do innej pracy"

Roger Guerreiro w rozmowie ze Sport.pl ogłasza zakończenie piłkarskiej kariery! - Od 5 lat gram za darmo. A moja rodzina musi coś jeść. Dlatego kończę z piłką. Czas na inną pracę - mówi nam były reprezentant Polski.
Roger Guerreiro w meczu z Grekami Roger Guerreiro w meczu z Grekami Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Sebastian Staszewski: Gra pan jeszcze w piłkę?

Roger Guerreiro: Gram. Ale chciałbym ogłosić, że 31 grudnia kończę profesjonalną karierę.

Definitywnie?

Tak.

Dlaczego?

Mówiłem ci już kilkukrotnie, że nie chcę grać w Brazylii. Większość tutejszych klubów ma duże problemy. Nie tylko finansowe. Warunki są trudne. Brakuje odpowiedniego transportu, koszulek, w ogóle sprzęt jest słaby. Boiska to dramat. Otrzymałem kilka propozycji z drużyn występujących w drugiej i trzeciej lidze, ale podzwoniłem po znajomych i dowiedziałem się, że tam nie płacą. A mam już dość grania za darmo. Dlatego postanowiłem zakończyć karierę.

Pana ostatnim profesjonalnym klubem będzie więc Rio Verde.

Niestety, ale tak. Grałem tam w mistrzostwach stanu Goiás, w centralnej Brazylii. Po raz ostatni - na początku kwietnia. Później występowałem w amatorskich drużynach moich znajomych z S?o Paulo. Ale to nie była poważna piłka, raczej zabawa. Chociaż gram na pełnowymiarowych boiskach, 11 na 11. I dodatkowo dostaję za to jakieś pieniądze.

Trudno było podjąć taką decyzję?

Wydaje mi się, że bez problemu mógłbym pograć jeszcze ze dwa sezony. Mam 35 lat, nie jestem dziadkiem. Cały czas biegam, nie mam nadwagi. Ale nie ma co tego przeciągać. To jednak nie ja porzucam futbol. To piłka porzuciła mnie.

Kilka miesięcy temu rozmawiał pan z pierwszoligową Pogonią Siedlce. Dlaczego nie udało się wrócić do Polski?

Na ostatniej prostej okazało się, że klub nie ma pieniędzy o których rozmawialiśmy.

Prezydent Lech Kaczyński i Roger Guereiro Prezydent Lech Kaczyński i Roger Guereiro Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Kiedy po raz pierwszy pojawiła się myśl, aby zawiesić buty na kołku?

Pod koniec 2016 r. Znajomi powtarzali jednak, że wciąż dobrze wyglądam, że nie zapomniałem jak gra się w piłkę, więc warto poszukać klubu. Po moim pobycie w Hercilio Luz Tubar?o zgłosiło się Rio Verde. I co z tego, że rozegrałem tam kilka niezłych meczów, skoro nie płacili? Kilka dni temu odbyłem z żoną długą rozmowę i zdecydowaliśmy, że najwyższy czas oficjalnie ogłosić zakończenie kariery. Jestem mężczyzną. Nie mogę grać przez kilka lat za darmo. Moja rodzina musi coś jeść. Nadszedł więc czas na zmiany.

Do zakończenia kariery zmusiła pana sytuacja finansowa? Od dawna walczy pan z klubami, które panu nie płaciły.

Pierwsze problemy z kasą pojawiły się w Atenach. AEK nie płacił mi przez wiele miesięcy. W tej chwili jest mi dłużny milion euro. I nie wiem czy odzyskam te pieniądze. W Brazylii jest niewiele lepiej. Moi prawnicy wygrali już cztery sprawy z kilkoma klubami: z Comercial, Rio Branco Paranaguá, Villa Nova i Rio Verde. Wszyscy łącznie zalegają mi 200 tys. reali, czyli kolejne 50 tys. euro. Tylko co mi z wyroków, skoro te drużyny to golasy? Musimy więc czekać, aż pojawi się coś na ich kontach. Wtedy komornik to zabierze i odda nam. Myślę, że na te pieniądze mogę czekać jeszcze rok, dwa. A może trzy. A tym czasie muszę zarabiać.

Podobno pracował pan jako kierowca Ubera. To prawda?

Tak, ale nigdy nie robiłem tego na serio. Po prostu miałem dużo wolnego czasu, więc zarejestrowałem się na ich stronie, czasem przyjmowałem zlecenia. Nie było ich dużo, ledwie kilka. Teraz już tego nie robię. Postanowiłem otworzyć moją akademię. Prowadzę treningi nie tylko dla dzieciaków, ale i dla dorosłych, którzy chcą się poruszać.

Interes się kręci?

Na razie trenuje u mnie 25 dzieci i kilkunastu dorosłych. Moja żona nagrywa zajęcia i wtedy możemy je oglądać, poprawiać błędy, niedoskonałości. Skupiamy się na podaniach, strzałach, koordynacji i technice. Dziś to jedno z moich głównych źródeł zarabiania pieniędzy.

Roger Roger Fot. Armando Franca AP

Nie brakuje panu na życie? Problemy finansowe ma pan od 5 lat. A na utrzymaniu żona i dwójka małych dzieci.

W dużej mierze żyję z tego, co zarobiłem w Corinthians, Flamengo, w Legii. Dlatego nie mogę pozwolić sobie na długie wakacje. Muszę pracować, aby utrzymać rodzinę. Na szczęście mamy nasze mieszkanie, samochód, więc jest nam trochę łatwiej, ale na pewno nie prowadzę życia bogacza. Na co dzień musimy zastanawiać się na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Nie jest to łatwa sytuacja, bo zarobiłem w życiu sporo, ale ktoś mi nie zapłacił. Najbardziej cierpi na tym rodzina. Ale z głodu nie umrzemy. Powiedziałem żonie, żeby się nie martwiła. Mam dwie zdrowe ręce, mam zdrowe nogi. Dam radę ich utrzymać.

Będzie chciał pan zorganizować mecz pożegnalny?

Wiele osób namawia mnie, żebym ten ostatni mecz odbył się w Brazylii, tu w S?o Paulo, ale uważam, że powinienem zagrać w Polsce, w Warszawie. To tam był najlepszy czas w karierze. W Legii, w reprezentacji. Wydaje mi się, że taki mecz pożegnalny - połączony z akcją charytatywną - byłby hołdem dla kraju, który w futbolu dał mi to, co najpiękniejsze.

Ma pan już wstępy plan?

To byłby mecz zorganizowany nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla chorych dzieci. Chciałbym, aby wcześniej odbyła się wielka aukcja. Przekażę na nią koszulki, czy też buty w których strzeliłem bramkę z Austrią na Euro 2008. Wciąż mam je w domu! Mam też cichą nadzieję, że przyjadą wszyscy legioniści z którymi zdobyłem mistrzostwo Polski w 2006 r. i kadrowicze z którymi wystąpiłem na mistrzostwach Europy.

A co z terminem?

Chciałbym, aby taki mecz odbył się po mistrzostwach świata.