Awans na mundial, rekordowy Lewandowski i szalone transfery. 2017 rok dostarczył niezapomnianych piłkarskich emocji [PODSUMOWANIE NAJWAŻNIEJSZYCH WYDARZEŃ]

Wspaniałe mecze w Lidze Mistrzów, szalony finisz Lotto Ekstraklasy, gorące okno transferowe, zimny prysznic w Kopenhadze i awans Polski na mistrzostwa świata. To tylko niektóre piłkarskie wydarzenia 2017 roku, które na długo pozostaną w pamięci kibiców. Dobiegający końca bieżący rok kalendarzowy dostarczył mnóstwo emocji, zarówno pozytywnych, jak i tych gorszych. Oto najważniejsze wydarzenia minionych 12 miesięcy.
Kamil Grosicki Kamil Grosicki DANNY LAWSON/AP

Spełnione marzenie Grosickiego. Reprezentanci zmienili kluby (Styczeń)

Transfer Kamila Grosickiego do Premier League był jednym z najważniejszych wydarzeń z początku 2017 roku. Po nieudanych przenosinach do Burnley mogło się wydawać, że polski skrzydłowy stracił swoją jedyną szansę. Z pomocą przyszło jednak Hull City. Tym razem nerwów i dużego napięcia również nie zabrakło.

Reprezentant Polski szczegóły umowy dopiął niemal w ostatniej chwili, a transfer został ogłoszony na kilka minut przed zamknięciem okna transferowego.

W styczniu swoje kluby zmienili również inni kadrowicze Adama Nawałki. Artur Jędrzejczyk wrócił na stałe do Legii, z której natomiast odszedł Bartosz Bereszyński obecnie występujący we włoskiej Sampdorii Genua.

Magiczny wieczór w Paryżu, remontada Barcelony (Luty/marzec)

"Katastrofa" - to słowo najprawdopodobniej było najczęściej używanym wyrazem 15 lutego w Hiszpanii, dzień po tym, jak Barcelona została rozgromiona przez PSG w Paryżu. Aktualni wicemistrzowie - wówczas mistrzowie - Francji zgotowali Katalończykom prawdziwy horror, gromiąc ich na Parc des Princes 4:0. Popis umiejętności dał wówczas Angel Di Maria, który strzelił dwa fenomenalne gole - raz pokonując bramkarza strzałem z rzutu wolnego, a raz bardzo dobrym uderzeniem z dystansu. Do koncertu Argentyńczyka dołączyli też Julian Draxler i Edinson Cavani, którzy dołożyli po jednym trafieniu. "To koniec pewnej epoki" - pisały hiszpańskie media.

Barcelona nigdy w swojej historii nie zdołała odrobić tak dużej straty w europejskich pucharach. W marcu przed rewanżem z Paris Saint-Germain uważano więc, że awans drużyny Luisa Enrique "nie ma prawa się wydarzyć". Stało się jednak inaczej, a na Camp Nou doszło do prawdziwego piłkarskiego cudu i jednego z najlepszych meczów w historii piłki nożnej.

Zaczął Luis Suarez, który na samym początku spotkania pokonał Kevina Trappa, przed przerwą presji nie wytrzymał Layvin Kurzawa, który - interweniując w panice - wpakował piłkę do własnej bramki. Tuż po zmianie stron poprawił Leo Messi i w Paryżu zrobiło się gorąco. Do dogrywki Barcelonie brakowało już tylko jednego gola. Najpierw strzelił jednak Edinson Cavani, który na kilkanaście minut uspokoił będących blisko stanu przedzawałowego kibiców paryżan. "Koniec, rywale nie zdobędą trzech kolejnych bramek, Les Parisiens w kolejnym etapie rozgrywek" - właśnie tak pomyślała z pewnością zdecydowana większość kibiców, również tych będących za Barceloną.

I kiedy wydawało się, że nie zmieni się już nic, zmieniło się wszystko. Najpierw w 88. minucie na listę strzelców wpisał się Neymar, który trzy minuty później zrobił to drugi raz pewnie wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Marquinhosa na Suarezie. 5-1, do końca 4 minuty. Barcelona wciąż potrzebowała jednej bramki, którą zdobyła kilka sekund przed końcowym gwizdkiem. Bohaterem aktualnych wicemistrzów Hiszpanii nie został jednak nikt z trio Messi-Suarez-Neymar (MSN), został nim bowiem Sergi Roberto, który przypieczętował historyczny wyczyn swojej drużyny.

Legia mistrz Legia mistrz FOT. KUBA ATYS

Szalona końcowka Lotto Ekstraklasy (Czerwiec)

Przed ostatnim meczem sezonu 2016/17 Legia, jako jedyna drużyna w walce o tytuł była zależna tylko od siebie. W przypadku wygranej z Lechią, bez względu na rezultat potyczki Jagiellonii Białystok z Lechem Poznań, warszawski zespół zakończyłby sezon na pierwszym miejscu. Ostatecznie piłkarze Jacka Magiery podzielili się z gdańszczanami punktami, a spotkanie przypominało partię szachów.

To co najciekawsze, działo się jednak dopiero po zakończeniu meczu Legii. W Białymstoku z powodu serpentyn rzuconych przez kibiców na murawę mecz został przedłużony aż o dziesięć minut. Na dodatek w samej końcówce regulaminowego czasu gry Jagiellonia doprowadziła do remisu 2:2, choć przegrywała już 0:2, i grała w przewadze jednego zawodnika. Białostoczanie potrzebowali jeszcze jednej bramki, by na ostatniej prostej sprzątnąć tytuł legionistom sprzed nosa. Zespół Michała Probierza atakował do samego końca, ale zabrakło czasu i precyzji. Kiedy na stadionie Legii spiker podał informację o wyniku końcowym starcia Jagiellonii z Lechem, piłkarze oraz kibice zespołu z Warszawy rozpoczęli świętowanie zdobycia dwunastego w historii klubu mistrzostwa Polski.

Neymar Neymar FRANCOIS MORI/AP

Rekordowe okno transferowe (Lipiec, Sierpień)

Rekord, rekord, rekord - tak w trzech słowach można scharakteryzować letnie okno transferowe w 2017 roku. Tak gorącego okresu w piłce nożnej nie było już dawno; wydaje się, że nawet po Euro 2016 spektakularnych ruchów było zdecydowanie mniej. W każdej lidze z europejskiego TOP5 w ciągu dwóch miesięcy przeprowadzono przynajmniej kilka, wartych kilkadziesiąt milionów euro, transferów.

Najmocniejszym graczem na rynku okazało się Paris Saint-Germain, które pobiło transferowy rekord wszech czasów ściągając z Barcelony Neymara za 222 mln euro. Za podobną kwotę można kupić np. 30 czołgów, kilkaset luksusowych samochodów, czy 23 km autostrady w Polsce. - To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Kochałem Barcelonę, spędziłem tam fantastyczne chwile, mam tam wielu przyjaciół, ale podjąłem właściwą decyzję - mówił zaraz po transferze zawodnik. Teraz jednak reprezentant Brazylii - według nieoficjalnych informacji - myśli o odejściu z PSG.

Rekordy padały również w Anglii, gdzie grosza nie szczędzili właściciele Manchesteru City. Po letnim oknie transferowym Pep Guardiola mógł pochwalić się posiadaniem w składzie najdroższego obrońcy i drugiego najdroższego bramkarza na świecie. Do klubu zawitali bowiem Ederson (za 40 mln euro z Benfiki) i Benjamin Mendy (za 57,5 mln euro z AS Monaco). W Niemczech najdroższy transfer przeprowadził Bayern Monachium, sprowadzając za 41,5 mln euro Corentina Tolisso z Olympique Lyon. We Włoszech natomiast aktywnie działał AC Milan. Rossoneri kupili m.in. Leonardo Bonucciego z Juventusu za 42 mln euro. Tempa czołówce dotrzymała też Barcelona, która zapłaciła 105 mln euro za Ousmane`a Dembele.

W klasyfikacji lig, które na nowych graczy wydały najwięcej pieniędzy, tradycyjnie wygrała Premier League. Angielskie kluby na transfery wydały bowiem niemal 1,5 mld euro.

Dla polskich kibiców najważniejszym wydarzeniem w sierpniu był jednak nie transfer Neymara, a Grzegorza Krychowiaka. Środkowy pomocnik reprezentacji Polski, po fatalnym okresie w Paris Saint-Germain, udał się na wypożyczenie do West Bromwich Albion.

Kasper Hamalainen po odpadnięciu Legii w eliminacjach Ligi Mistrzów Kasper Hamalainen po odpadnięciu Legii w eliminacjach Ligi Mistrzów KUBA ATYS

Klęska polskiej piłki w pucharach (Lipiec, sierpień)

Latem polskich fanów interesowało jednak nie tylko okno transferowe. Bardzo ważne były też występy polskich klubów w europejskich pucharach. Wszyscy liczyli na to, że Legia Warszawa drugi raz z rzędu wywalczy awans do Ligi Mistrzów. Tak się jednak nie stało, ponieważ przeszkodą nie do pokonania okazała się FK Astana.

Po porażce drużyna prowadzona przez Jacka Magierę w fatalnym stylu odpadła też z Ligi Europy, przegrywając w dwumeczu z mołdawskim Sheriffem Tyraspol.

Niestety, europejski kryzys odbił się na atmosferze w klubie i na wynikach ligowych, co w konsekwencji - po kilku miesiącach - doprowadziło do zmiany na stanowisku pierwszego trenera mistrzów Polski.

Batalię o awans do fazy grupowej Ligi Europy przegrały też trzy pozostałe polskie kluby. Jagiellonia Białsytok już w II rundzie kwalifikacji przegrała z azerskim zespołem FK Gabala, Lech Poznań okazał się gorszy od holenderskiego FC Utrecht, natomiast Arka Gdynia odpadła z rozgrywek po zaciętym dwumeczu z duńskim Midtjylland.

Kamil Grosicki Kamil Grosicki KUBA ATYS

Zimny prysznic w Kopenhadze, powrót i awans na mundial (Wrzesień, październik)

Jesień - jeszcze nie ta kalendarzowa - przywitała nas bardzo zimnym prysznicem. Reprezentacja Polski rozegrała najgorszy mecz za kadencji Adama Nawałki i w pełni zasłużenie przegrała z Danią 0:4 w meczu el. mistrzostw świata 2018. Polacy oddali zaledwie jeden celny strzał i to w samej końcówce spotkania.

Wówczas w kadrze jeszcze nie bili na alarm, ale postawili wszystkich w stan wyższej gotowości. 4 dni po klęsce w Kopenhadze, w Warszawie było już lepiej, ale mimo wszystko biało-czerwoni męczyli się w spotkaniu z Kazachstanem, ostatecznie zakończonym zwycięstwem 3:0.

To co najważniejsze wydarzyło się jednak w październiku. Biało-czerwoni podeszli do dwóch bardzo ważnych sprawdzianów, i zdali je wzorowo. Najpierw rozgromili na wyjeździe Armenię (6:1), a następnie - po nieco nerwowej końcówce - pokonali u siebie Czarnogórę (4:2) i zapewnili sobie awans na przyszłoroczne mistrzostwa świata.

Mecz Polska - Urugwaj Mecz Polska - Urugwaj Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Mundial bez Włochów, eksperymenty Nawałki i wielkie pożegnania (Listopad)

Podczas, gdy Polska była już spokojna o awans na przyszłoroczny mundial, niektóre reprezentacje wciąż walczyły o prawo udziału w rosyjskim turnieju. W najciekawszym meczu barażowym Włosi zmierzyli się ze Szwedami.

Po wyrównanym dwumeczu i decydującym spotkaniu w Mediolanie sensacyjnie to Szwedzi zapewnili sobie awans. Zespół Janne Anderssona zremisował z Włochami 0:0, a u siebie wygrał 1:0. Włosi na mundialu nie zagrają po raz pierwszy od 1958 roku.

Brak awansu nie był jednak jedynym powodem do smutku dla kibiców reprezentacji Włoch. Z drużyną narodową pożegnał się bowiem Gianlugi Buffon. Po porażce ze Szwecją Buffon ze łzami w oczach mówił o tym, że to był jego ostatni mecz w reprezentacji. - Przepraszam. To mój ostatni mecz w kadrze. Zabrakło nam energii, aby strzelić gola. Kto grał takie mecze, ten wie jak trudno to zrobić. Zawiedliśmy, nie tylko siebie, ale całą piłkę nożną - powiedział.

Pożegnań nie zabrakło również w reprezentacji Polski. Karierę w drużynie narodowej zdecydował się zakończyć Artur Boruc, który swój ostatni występ zaliczył w meczu towarzyskim z Urugwajem.

37-letni bramkarz zadebiutował w reprezentacji w 2004 roku. Rozegrał w niej 65 meczów. A w spotkaniu z Urugwajem nosił opaskę kapitańską do 44. minuty, kiedy został zmieniony i pożegnany wielkimi brawami. Pożegnanie zawodnika Bournemouth było niezwykle emocjonujące. Zadowolony był także selekcjoner Adam Nawałka, który w szatni podziękował Borucowi i powiedział, że wszystko wyszło tak jak planowali.

Listopadowe mecze towarzyskie Polaków były również ciekawe ze względu na eksperymenty przeprowadzone przez Adama Nawałkę. Selekcjoner sprawdził nowe ustawienie - z trójką środkowych obrońców - a także nowych zawodników, m.in. Jarosława Jacha, Rafała Kurzawę i Jakuba Świerczoka. Najlepiej z nich wypadł ten pierwszy, który zebrał bardzo dużo pozytywnych opinii.

Ostatecznie jednak sprawdziany wypadły dość przeciętnie - z Urugwajem (0:0), z Meksykiem (0:1).

Robert Lewandowski Robert Lewandowski MATTHIAS SCHRADER/AP

Losowanie fazy grupowej mistrzostw świata, rekordy Lewandowskiego (Grudzień)

Ogromnych emocji kibicom dostarczyła również końcówka roku. 1 grudnia w Moskwie rozlosowano grupy mistrzostw świata w Rosji. Polska trafiła do grupy H, w której zmierzy się z egzotycznymi rywalami - Senegalem, Kolumbią i Japonią.

- Losowanie uważam za dobre. Byliśmy przygotowani na to, że zagramy ze światowymi potęgami, ale tak się nie stało. Tym bardziej musimy być zdeterminowani i świetnie przygotowani w każdym elemencie, zarówno jeśli chodzi o aspekty fizyczne, taktyczne, jak i mentalne. Wszystkie te składowe są niezwykle ważne na mistrzostwach świata - komentował Adam Nawałka cytowany przez portal "Łączy Nas Piłka".

Eksperci komentujący wyniki losowania najczęściej opisywali je jednym słowem - "niewygodne". Inaczej uważają nasi rywale, którzy zgodnie stawiają biało-czerwonych w roli faworytów, a to głównie za sprawą Roberta Lewandowskiego, który ma za sobą wspaniałe 12 miesięcy.

29-latek w 2017 roku zdobył 53 bramki, dzięki czemu znalazł się na szczycie klasyfikacji najlepszych strzelców na świecie, obok Leo Messiego, Cristiano Ronaldo, Edinsona Cavaniego i Harry`ego Kane`a.

Kapitan reprezentacji Polski wskoczył również do pierwszej dziesiątki najlepszych strzelców w historii Bundesligi. Został też królem strzelców eliminacji MŚ, w których zdobył 16 bramek i wyprzedził Cristiano Ronaldo.

Ostatnie 12 miesięcy w piłce nożnej przyniosło wiele emocji, zaskakujących rozstrzygnięć i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Miejmy nadzieję, że rok 2018 będzie równie emocjonujący.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.