Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Tytoń i Boruc wśród najgorszych, Lewandowski został przyćmiony, rekordy Bayernu [WEEKEND W EUROPIE]

Przemysław Tytoń i Artur Boruc to dwójka z czterech najgorszych piłkarzy w czołowych ligach europejskich, najbardziej szalona drużyna w Europie i człowiek, który przyćmił w ostatnich dniach Roberta Lewandowskiego. Co ciekawego działo się w Europie w ten weekend?

Kto zatrzyma Bayern?

Dziesięć zwycięstw, bilans goli 33-4, siedem punktów przewagi nad wiceliderem. Bayern Monachium miażdży kolejnych rywali w Bundeslidze. Kto ich w końcu powstrzyma? Wydaje się, że do końca rundy jesiennej urwać im punkty mogą jedynie Schalke i Borussia Moenchengladbach. Ale jakie to ma znaczenie, skoro Bawarczycy i tak zostaną mistrzami? - Bayern wygra ligę bez wyciągania rąk z kieszeni. Grają fantastyczny futbol, ale nie bawię się dobrze na ich meczach. Za mało jest w nich rywalizacji - powiedział Carlo Ancelotti, typowany przez wielu na kolejnego trenera Bayernu (w przypadku odejścia Pepa Guardioli). Sezon dla Bayernu po raz kolejny zacznie się tak naprawdę dopiero wiosną w fazie pucharowej Ligi Mistrzów.

Niech o tym, jak łatwo przychodzą Bayernowi zwycięstwa (weekendowe z Koeln było tysięcznym w Bundeslidze) świadczy ta statystyka: od 800. do 900. zwycięstwa Bawarczyków minęło pięć lat. Od 900. do tysięcznego? Tylko 3,5.

Bayern dołączył do elitarnego grona ekip, które wygrały dziesięć pierwszych meczów w lidze. W czołowych ligach europejskich były to m.in. Tottenham Hotspur w sezonie 1960/61 (mistrzostwo, 8 pkt przewagi nad wiceliderem), Manchester United 85/86 (czwarte miejsce, dwanaście za mistrzem) oraz AS Roma dwa lata temu (17 punktów za Juventusem na mecie). W tym sezonie Rangersi wygrali wszystkie jedenaście spotkań w szkockiej Championship, natomiast Crvena Zvezda Belgrad ma dwanaście kolejnych zwycięstw w Serbii (wygrała trzynaście spotkań na piętnaście, jeszcze nie przegrała meczu).

Pierre-Emerick Aubameyang Pierre-Emerick Aubameyang DAVID MDZINARISHVILI/REUTERS

Zakład Aubameyanga

Najgorętszym nazwiskiem w piłkarskim świecie nie jest już Robert Lewandowski. To Pierre-Emerick Aubameyang. W czwartek strzelił hat-tricka w Lidze Europy z Gabalą i przed niedzielnym starciem z Augsburgiem założył się z bratem, że powtórzy swój wyczyn.

Wygrał zakład. I w 17 meczach w tym sezonie ma już 20 goli, w lidze 13, czyli tyle samo co Lewandowski. W klasyfikacji kanadyjskiej (bramki + asysty) Gabończyk jest nawet lepszy, bo ma trzy asysty, a Polak tylko dwie.

Gdyby wziąć pod uwagę 2015 rok, to Aubameyang jest najlepszym strzelcem w Niemczech. Strzelił 24 gole, Lewandowski o jednego mniej. Niedawno napastnik Borussii Dortmund dokonał historycznego wyczynu; jako pierwszy zawodnik trafiał w każdej z pierwszych ośmiu kolejek.

BVB jest bardzo uzależnione od niego, bo strzela aż 45 procent wszystkich bramek w lidze. Przez to w Dortmundzie liczą na to, żeby nie doznał kontuzji czy też nie stracił formy. Rezerwowy Adrian Ramos to zupełnie inna klasa; w tym sezonie osiem razy wchodził z ławki rezerwowych i grał łącznie przez zaledwie 66 minut.

Najlepsi strzelcy w czołowych ligach europejskich:

13 goli: Lewandowski, Aubameyang

10 goli: Jamie Vardy (Leicester), Thomas Mueller (Bayern)

8 goli: Neymar (Barcelona), Michy Batshuayi (Olympique Marsylia)

7 goli: Gonzalo Higuain (Napoli), Eder (Sampdoria), Hatem Ben Arfa (Nice), Edinson Cavani i Zlatan Ibrahimović (obaj PSG), Luis Suarez (Barcelona), Nolito (Celta Vigo), Cristiano Ronaldo (Real Madryt)

Najbardziej szalona drużyna

Sporo w tym przeglądzie wątków Bundesligowych, ale to za naszą zachodnią granicą jest najciekawiej. Dowodem na to chociażby szalony Bayer Leverkusen. W środku tygodnia w Lidze Mistrzów prowadził z Romą 2-0 i przegrywał 2-4, by ostatecznie zremisować 4-4 po zmarnowaniu szansy na zwycięstwo. - To nie było normalne spotkanie - powiedział trener Roger Schmidt.

I te same słowa mógł powtórzyć w weekend. Bayer przegrywał ze Stuttgartem 1-3, by wygrać 4-3 (m.in. po golu Sebastiana Boenischa). - Nagie szaleństwo - napisał po tym meczu Rheinischen Post. Po zdobyciu zwycięskiej bramki Admir Mehmedi zdjął koszulkę z radości.

Dyrektor sportowy Rudi Voeller jest zachwycony ostatnimi wynikami. - Nie pamiętam takiej sytuacji w ostatnich latach, by Bayer wygrywał dwa takie mecze z rzędu. To dowód na świetną atmosferę - powiedział. Co ciekawe, w poprzednim sezonie w Stuttgarcie Bayer prowadził 3-0, ale zremisował 3-3.

Schmidt jak mówi woli wygrywać 4-3 niż 1-0, ale siedem straconych goli w dwóch meczach to dowód na to, że "jeszcze nie gramy idealnie". Więcej o jego filozofii trenerskiej i o nim samym w tym tekście: Inżynier Schmidt buduje maszynę do pressingu

Tabela Tabela screen

Tytoń i Boruc wśród najgorszych

To nie był dobry weekend dla Przemysława Tytonia oraz Artura Boruca. Tytoń ma za sobą słaby początek w Stuttgarcie. Dopiero tydzień temu obronił karnego z Ingolstadt i zagrał bardzo dobrze, ale w sobotę puścił aż cztery gole z Bayerem Leverkusen (3-4). Przy żadnym z nich nie zawinił i nikt nie obarczał go winą o porażkę, ale trudno być zadowolonym po tym, jak czterokrotnie wyciąga się piłkę z siatki.

Jeszcze gorszą niedzielę miał Artur Boruc. Polak z Tottenhamem popełnił dwa fatalne błędy i sprokurował rzut karny, a jego Bournemouth przegrało aż 1-5. "Mirror" był bezlitosny: - Bournemouth musi obawiać się o utrzymanie z Borucem w bramce. Po wpadce z Watfordem popełnił kolejne trzy wielkie błędy. Wprowadza nerwowość wśród kibiców oraz do zespołu - napisano w podsumowaniu meczu. Ale gdy tydzień temu był kontuzjowany, to zastąpił go Adam Federici, który również nie ustrzegł się błędów z Manchesterem City (1-5). Boruc jest bardzo silny psychicznie. Popełniał już błędy i myślę, że podniesie się po nich. Odkąd do nas przyszedł jest świetny, miał wielki udział w naszym awansie. To część bycia bramkarzem - tłumaczy swojego podopiecznego trener Eddie Howe.

Portal WhoScored ocenia piłkarzy z czołowych lig europejskich na podstawie statystyk. I spośród 1293 piłkarzy, którzy brali udział w co najmniej pięciu meczach drugi od końca jest Boruc, a czwarty Tytoń. Mają oceny 5.98 oraz 6.01. Na przeciwnym biegunie jest Robert Lewandowski; z notą 8.12 znajduje się na szóstym miejscu.

Kamilk Glik i Alessandro Matri Kamilk Glik i Alessandro Matri MASSIMO PINCA/AP

Niezastąpiony Glik

- Najbardziej niezastąpiony piłkarz w Serie A - pisała o Kamilu Gliku w minionym tygodniu "La Stampa". W Serie A tylko 23 piłkarzy grało w każdym z dziewięciu spotkań w pełnym wymiarze czasowym (810 minut). Ale jeśli doliczyć do tego mecze reprezentacji oraz europejskie puchary, to okazuje się, że Glik ma za sobą w tym sezonie już 1251 minut.

Więcej spośród piłkarzy z ligi włoskiej grała jedynie trójka z Juventusu - Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini i Paul Pogba. Powód jest prosty. "Stara Dama" gra w Lidze Mistrzów, co dało tym piłkarzom dodatkowe 270 minut. Ale oni mają za sobą odpoczynek; żaden z nich nie zagrał w lidze 810 minut. Bonucci opuścił jedno spotkanie, Chiellini grał przez 675 minut, a Pogba przez 765.

Jak widać, Glik jest nie do zastąpienia zarówno w Torino, jak i w reprezentacji. W eliminacjach Euro 2016 zagrał w dziewięciu spotkaniach. Dlaczego nie w dziesięciu? Na czerwcowe spotkanie z Gruzją był zawieszony za kartki.

Swoją drogą, ciekawa statystyka: Glik ma najwyższą skuteczność podań spośród wszystkich piłkarzy w Serie A, którzy mają na koncie więcej niż pięć występów - 92,2 procent.

Do tej beczki miodu trzeba jednak włożyć łyżkę dziegciu. Niedzielny mecz z Lazio był dwusetnym meczem ligowym Glika w karierze, ale nie był to najbardziej udany występ Polaka. Fanowska strona Torino uznała go za jednego z dwóch najgorszych "Byków". - Ciągle uprzedzany przez Klosego, bardzo zły występ. Nie strzela już nawet goli po rożnych. Torino musi odnaleźć z powrotem swojego kapitana - napisano w uzasadnieniu po porażce 0-3.

SOCCER-GERMANY/ SOCCER-GERMANY/ WOLFGANG RATTAY / REUTERS / REUTERS

Szczęśliwa bluza Moenchengladbach

Pięć pierwszych spotkań Borussia Moenchengladbach przegrała. Do dymisji podał się wtedy Lucien Favre. Kibice i działacze starali się przekonać go do zmiany zdania, ale pozostał nieugięty. Tymczasowo zastąpił go trener rezerw Andre Schubert. I wyciągnął "Źrebaki" z dna tabeli na siódme miejsce, do czwartej pozycji - dającej eliminacje Ligi Mistrzów - brakuje już tylko trzech punktów. Jak to się stało? Borussia wygrała pięć kolejnych spotkań w lidze - w ostatni weekend z mocnym Schalke. Na dokładkę zremisowała w Lidze Mistrzów z Juventusem.

Hitem wśród kibiców stała się klubowa jaskrawozielona bluza z kapturem, którą nosi na meczach ligowych Schubert. Fani już ją wykupili z klubowych sklepów, a Schubert zapowiada, że skoro przynosi szczęście, musi ją dalej nosić, choć sam przesądny nie jest.