Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Starcie byłych selekcjonerów (i inne mecze) na koniec rundy

Zima nie zaskoczyła ligowców, bo terminarz znali już od dobrych paru miesięcy, ale jeśli zaskoczyła kibiców, spieszymy donieść, że z Ekstraklasą spotykamy się w tym roku po raz ostatni. Zespoły powalczą o spokojną hibernację aż do lutego i dobre samopoczucie fanów, którzy zdecydują się dopingować ich w mroźnej aurze. O tym, co czeka nas w 19. kolejce, przeczytacie w naszym podsumowaniu - a ciekawych spotkań nie zabraknie, bo naprzeciwko siebie staną m.in. byli selekcjonerzy naszej reprezentacji.

Korona - Cracovia: by zima była spokojna

 

Żadnemu z zespołów nie udało się w poprzedniej kolejce wygrać: Cracovia zremisowała u siebie z Jagiellonią, Korona poległa w Szczecinie po zaskakująco słabym (jak na formę kielczan z ostatnich tygodni) występie. Kolejna porażka "Pasów" (nie wygrali w lidze od ponad miesiąca) może sprawić, że przerwę zimową spędzą w strefie spadkowej. Jeśli polegną gospodarze, znajdą się na ostatniej z bezpiecznych z pozycji. Nic dziwnego, że obaj trenerzy myślą o zwycięstwie, ale trudniejsze zadanie stoi przed Robertem Podolińskim: jego drużyna jeszcze na wyjeździe trzech punktów nie zgarnęła. Dobrą wiadomością jest za to powrót do składu Miroslava Covilo, który pauzował za żółte kartki. Na środkach przeciwbólowych ma zagrać Adam Marciniak. Zdrowie bardziej dopisuje koroniarzom, nikt też Ryszardowi Tarasiewiczowi nie wypadł z powodu nadmiaru kartek.

Żadnemu z zespołów nie udało się w poprzedniej kolejce wygrać: Cracovia zremisowała u siebie z Jagiellonią, Korona poległa w Szczecinie po zaskakująco słabym (jak na formę kielczan z ostatnich tygodni) występie. Kolejna porażka "Pasów" (nie wygrali w lidze od ponad miesiąca) może sprawić, że przerwę zimową spędzą w strefie spadkowej. Jeśli polegną gospodarze, znajdą się na ostatniej z bezpiecznych z pozycji. Nic dziwnego, że obaj trenerzy myślą o zwycięstwie, ale trudniejsze zadanie stoi przed Robertem Podolińskim: jego drużyna jeszcze na wyjeździe trzech punktów nie zgarnęła. Dobrą wiadomością jest za to powrót do składu Miroslava Covilo, który pauzował za żółte kartki. Na środkach przeciwbólowych ma zagrać Adam Marciniak. Zdrowie bardziej dopisuje koroniarzom, nikt też Ryszardowi Tarasiewiczowi nie wypadł z powodu nadmiaru kartek.

Flavio Paixao Flavio Paixao MIECZYSŁAW MICHALAK

Śląsk - GKS Bełchatów: mistrzowie śląskiego boiska

 

Obie drużyny były ostatnio dalekie od dobrej dyspozycji. Śląsk wprawdzie pokonał w minionej kolejce Zawiszę po dość szczęśliwej bramce Sebastiana Mili w samej końcówce spotkania, wcześniej jednak nie udawało mu się wygrać przez 4 kolejki. Bełchatowianie w ostatnich czterech meczach też się nie popisali, zdobywając zaledwie 2 punkty. W efekcie spadli na ostatnie z miejsc gwarantujących awans do grupy mistrzowskiej i wszystko wskazuje na to, że wiosną czeka ich zażarta walka o jego utrzymanie. W lepszej sytuacji są wrocławianie, którzy mimo kiepskich wyników okupują pozycję lidera z 3 punktami przewagi nad kolejnym Lechem. Śląsk nigdy też nie przegrał w ostatnim u siebie meczu danego roku kalendarzowego, w tym sezonie na własnym stadionie nie dał się pokonać ani razu (zdobył za to najwięcej punktów spośród wszystkich ligowców), co udało się jeszcze tylko Górnikowi Łęczna. Piątkowa potyczka będzie dla podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego okazją do rewanżu, w sierpniu ulegli GKS-owi po bramkach Kamila Późniaka i Michała Maka. O tym ostatnim było ostatnio głośno w kontekście zmiany klubu, ale też nie najlepszej w drugiej części rundy formy. Otwierające sięniedługo okienko transferowe to zresztą największy ból głowy Kamila Kieresia - jeśli klub poniesie zimą choćby minimalne straty kadrowe, ewentualna walka o utrzymanie będzie szalenie trudna. Ale akurat do tego w Bełchatowie zdążyli już przywyknąć.

Obie drużyny były ostatnio dalekie od dobrej dyspozycji. Śląsk wprawdzie pokonał w minionej kolejce Zawiszę po dość szczęśliwej bramce Sebastiana Mili w samej końcówce spotkania, wcześniej jednak nie udawało mu się wygrać przez 4 kolejki. Bełchatowianie w ostatnich czterech meczach też się nie popisali, zdobywając zaledwie 2 punkty. W efekcie spadli na ostatnie z miejsc gwarantujących awans do grupy mistrzowskiej i wszystko wskazuje na to, że wiosną czeka ich zażarta walka o jego utrzymanie. W lepszej sytuacji są wrocławianie, którzy mimo kiepskich wyników okupują pozycję lidera z 3 punktami przewagi nad kolejnym Lechem. Śląsk nigdy też nie przegrał w ostatnim u siebie meczu danego roku kalendarzowego, w tym sezonie na własnym stadionie nie dał się pokonać ani razu (zdobył za to najwięcej punktów spośród wszystkich ligowców), co udało się jeszcze tylko Górnikowi Łęczna. Piątkowa potyczka będzie dla podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego okazją do rewanżu, w sierpniu ulegli GKS-owi po bramkach Kamila Późniaka i Michała Maka. O tym ostatnim było ostatnio głośno w kontekście zmiany klubu, ale też nie najlepszej w drugiej części rundy formy. Otwierające sięniedługo okienko transferowe to zresztą największy ból głowy Kamila Kieresia - jeśli klub poniesie zimą choćby minimalne straty kadrowe, ewentualna walka o utrzymanie będzie szalenie trudna. Ale akurat do tego w Bełchatowie zdążyli już przywyknąć.

Ruch - Wisła: pojedynek rewolwerowców selekcjonerów

 

Nie jest to starcie na szczycie jeśli chodzi o dorobek zespołów, bo gospodarze tracą do Wisły aż 12 punktów, a jednak mecz zapowiada się prestiżowo. Po raz pierwszy od zakończenia pracy z kadrą naprzeciw siebie staną byli selekcjonerzy. Waldemar Fornalik po słabym początku (3 porażki z rzędu) w ostatnich 4 kolejkach zdobył 9 punktów i jest na dobrej drodze, by wyprowadzić "Niebieskich" ze strefy spadkowej - do czternastej Cracovii traci już tylko 2 punkty. W gorszym nastroju musi być Franciszek Smuda, którego zespół w poprzednich 5 seriach spotkań wygrał tylko raz (po minimalistycznej grze pokonał Górnika Łęczna). Dla kilku jego piłkarzy sobotnia potyczka będzie powrotem na znany sobie stadion - jeszcze kilka miesięcy temu Jankowski, Buchalik i Sadlok byli graczami Ruchu, z kolei Łukasz Burliga grał tam wcześniej na wypożyczeniu. Chorzowsko-krakowski szlak utarł się już na tyle, że ostatnio mówiło się też o przejściu do "Białej Gwiazdy" Filipa Starzyńskiego. Na razie jednak zespoły zagrają w starych składach: gospodarze o wygrzebanie się ze strefy spadkowej, goście o utrzymanie się w czołówce - ostatnio przegonił ich "Kolejorz", a kolejne 4 zespoły mają wiślaków na wyciągnięcie ręki maksymalnie dwóch punktów.

Nie jest to starcie na szczycie jeśli chodzi o dorobek zespołów, bo gospodarze tracą do Wisły aż 12 punktów, a jednak mecz zapowiada się prestiżowo. Po raz pierwszy od zakończenia pracy z kadrą naprzeciw siebie staną byli selekcjonerzy. Waldemar Fornalik po słabym początku (3 porażki z rzędu) w ostatnich 4 kolejkach zdobył 9 punktów i jest na dobrej drodze, by wyprowadzić "Niebieskich" ze strefy spadkowej - do czternastej Cracovii traci już tylko 2 punkty. W gorszym nastroju musi być Franciszek Smuda, którego zespół w poprzednich 5 seriach spotkań wygrał tylko raz (po minimalistycznej grze pokonał Górnika Łęczna). Dla kilku jego piłkarzy sobotnia potyczka będzie powrotem na znany sobie stadion - jeszcze kilka miesięcy temu Jankowski, Buchalik i Sadlok byli graczami Ruchu, z kolei Łukasz Burliga grał tam wcześniej na wypożyczeniu. Chorzowsko-krakowski szlak utarł się już na tyle, że ostatnio mówiło się też o przejściu do "Białej Gwiazdy" Filipa Starzyńskiego. Na razie jednak zespoły zagrają w starych składach: gospodarze o wygrzebanie się ze strefy spadkowej, goście o utrzymanie się w czołówce - ostatnio przegonił ich "Kolejorz", a kolejne 4 zespoły mają wiślaków na wyciągnięcie ręki maksymalnie dwóch punktów.

Michał Janota (z prawej) Michał Janota (z prawej) PAWEŁ MAŁECKI

Jagiellonia - Górnik: przewietrzone defensywy

 

Gospodarze wpadli ostatnio w wyraźny dołek - tylko Jaga oraz Zawisza nie wygrały w żadnym z ostatnich pięciu spotkań. Różnica jest taka, że bydgoszczanie są na ostatnim miejscu tabeli i 3 punkty wywalczyli tylko dwukrotnie, zaś białostoczanie mogą pochwalić się już ośmioma zwycięstwami. Drużyna trenera Probierza nadal cierpi z powodu braku lidera defensywy, Michała Pazdana. Tym razem spotka się jednak z rywalem, który mimo gry tylko trójką obrońców również ma w tej formacji spory ruch. Do składu wraca Błażej Augustyn, który w tym sezonie więcej pauzował z powodu kontuzji i kartek niż grał, ale gdy pojawiał się na boisku, zabrzanie nie przegrywali. Trener Warzycha nie będzie mógł za to skorzystać z kontuzjowanego Dominika Sadzawickiego oraz pauzującego za nadmiar żółtych kartek Seweryna Gancarczyka. Może to być jednak konieczny drużynie wstrząs: Górnik nie zdobył bramki od ponad 210 minut, w ostatnich dwóch kolejkach dał sobie strzelić aż siedem.

Gospodarze wpadli ostatnio w wyraźny dołek - tylko Jaga oraz Zawisza nie wygrały w żadnym z ostatnich pięciu spotkań. Różnica jest taka, że bydgoszczanie są na ostatnim miejscu tabeli i 3 punkty wywalczyli tylko dwukrotnie, zaś białostoczanie mogą pochwalić się już ośmioma zwycięstwami. Drużyna trenera Probierza nadal cierpi z powodu braku lidera defensywy, Michała Pazdana. Tym razem spotka się jednak z rywalem, który mimo gry tylko trójką obrońców również ma w tej formacji spory ruch. Do składu wraca Błażej Augustyn, który w tym sezonie więcej pauzował z powodu kontuzji i kartek niż grał, ale gdy pojawiał się na boisku, zabrzanie nie przegrywali. Trener Warzycha nie będzie mógł za to skorzystać z kontuzjowanego Dominika Sadzawickiego oraz pauzującego za nadmiar żółtych kartek Seweryna Gancarczyka. Może to być jednak konieczny drużynie wstrząs: Górnik nie zdobył bramki od ponad 210 minut, w ostatnich dwóch kolejkach dał sobie strzelić aż siedem.

Trening piłkarzy Lecha Poznań. Trener Maciej Skorża Trening piłkarzy Lecha Poznań. Trener Maciej Skorża PIOTR LEŚNIOWSKI

Lech - Lechia: hit w czasach kryzysu

Chyba najciekawsze spotkanie kolejki. Obie drużyny ostatnio się przełamały: Lech wygrał na wyjeździe pierwszy raz od sierpnia, Lechia (pokonała Podbeskidzie) nie potrafiła dokonać tej sztuki nawet w domu od początku października. Efekt? Gościom nadal bliżej do strefy spadkowej niż pierwszej ósemki, "Kolejorz", postrzegany do tej pory jako zespół w kryzysie, awansował już na trzecie miejsce w tabeli - ot, polska liga. Co ciekawe, obaj sobotni rywale otrzymali kary za wyczyny ich kibiców z minionej kolejki: fani lechitów nie wejdą na kolejny mecz wyjazdowy swojego zespołu, gdańszczanie dostali podobną karę, tyle że na większą liczbę spotkań, będą też musieli zapłacić grzywnę. Pozaboiskowe problemy racze jednak nie obejdą żadnego z trenerów, dla obu to ostatnia w tym roku szansa na przegląd kadr i potwierdzenie, kogo powinni w nich zostawić na wiosnę, a gdzie jeszcze mają braki. Punkty bardziej przydadzą się Lechii, którą czeka rywalizacja o awans do grupy mistrzowskiej. W niej pewne miejsce ma Lech, choć dziś wygląda na to, że powalczy najwyżej o tytuł wicemistrza. Jak na "klub w kryzysie" nadal całkiem nieźle.

Chorzów. Ruch - Podbeskidzie 2:0 Chorzów. Ruch - Podbeskidzie 2:0 GRZEGORZ CELEJEWSKI

Podbeskidzie - Zawisza: niewykorzystane szanse

Goście, najsłabsza drużyna Ekstraklasy, ostatnio zaczęli grać nieco lepiej. Formy wystarczyło na dwa remisy (z Koroną i Jagą, od której prezentowali się zresztą lepiej), ale tydzień temu nie dali rady Śląskowi, tracąc gola w 86. minucie. Chwilę potem stracili też kapitana, bo zdenerwowany wynikiem Michał Masłowski wyleciał z boiska po drugiej żółtej kartce. Podbeskidzie również przegrało, w dodatku z przedostatnim Ruchem, przez co zespół Leszka Ojrzyńskiego oddalił się od powrotu do pierwszej ósemki. Bielszczanie nadal mają co prawda bezpieczną przewagę nad strefą spadkową, ale po podziale punktów walka o utrzymanie zacznie się niemal od początku, dlatego najbezpieczniejszą opcją jest wywalczenie miejsca w grupie mistrzowskiej i z tego właśnie powodu młocka w środku tabeli będzie aż do 30 kolejki największa. Gdyby patrzeć tylko na statystyki, gospodarze powinni czuć się przed niedzielnym spotkaniem w miarę bezpiecznie - rywal w tym sezonie jeszcze nie odniósł zwycięstwa na wyjeździe, na obcych stadionach traci niemal 3 bramki na mecz.

Orlando Sa Orlando Sa KUBA ATYS

Górnik Łęczna - Legia: zagrożenie nudą

W Łęcznej Górnik jeszcze w tych rozgrywkach nie przegrał, ale to samo o grach na własnym stadionie przed starciem z mistrzami Polski mógł powiedzieć o sobie GKS Bełchatów, by potem gładko ulec legionistom 0-3. Tym razem też to goście będą zdecydowanym faworytem, a ich zwycięstwo z jednej strony przybliży Górnika do strefy spadkowej, z drugiej uczyni walkę o pierwsze miejsce w tabeli jeszcze mniej ciekawą. Ostatnio zespół Henninga Berga odniósł 3 zwycięstwa z rzędu, wypracowując sobie 6 punktów przewagi nad wiceliderem. Dodatkowo strzelił najwięcej bramek na wyjeździe spośród wszystkich ligowców, co musi niepokoić Jurija Szatałowa. W poprzedniej kolejce trener Łęcznej nie mógł skorzystać ze Szmatiuka i Kalkowskiego, pierwszy z nich może nie zdążyć z powrotem na boisko. W dodatku na środkach przeciwbólowych gra ostatnio inny z defensorów, Tomislav Bozić. Podobnie zresztą jak lider pomocy, Fedor Cernych - końcówka sezonu jest więc dla Górników bolesna, tak w sensie dosłownym, jak i biorąc pod uwagę uzyskiwane przez nich wyniki.

Kamil Wilczek Kamil Wilczek GRZEGORZ CELEJEWSKI

Piast - Pogoń: młode wilczki

Końcówkę roku Pogoń gra składem młodym lub bardzo młodym, ostatnio wystawiła siódemkę piłkarzy poniżej 23 roku życia. Teraz aż tak młodzieżowo pewnie nie będzie, bo do kadry meczowej wraca m.in. Maksymilian Rogalski, pauzujący wcześniej za kartki. Na karę jednego meczu "załapał się" za to Mateusz Matras, nie dostanie więc szansy gry przeciwko byłym kolegom (do "Portowców" przeszedł latem właśnie z Gliwic). Mimo niedoświadczonego składu podopiecznym Jana Kociana udało się ostatnio pokonać Koronę i umocnić w górnej połowie tabeli. Piast dość niespodziewanie przegrał za to z Lechią w Gdańsku, jednak dzięki wcześniejszej dobrej formie nadal mocno liczy się w walce o awans do grupy mistrzowskiej. Także trener Garcia nie obawia się stawiania na młodych - tydzień temu blok obronny tworzyło dwóch 21-latków, 20- i 23-latek. W poniedziałek naprzeciwko tej defensywy stanie Łukasz Zwoliński, najlepszy snajper szczecinian i kolejny z młodych wilczków. A jeśli przy wilczkach jesteśmy, warto wspomnieć, że na jego pozycji zagra w Piaście Kamil Wilczek, również najbardziej bramkostrzelny w swoim zespole.