Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Łukaszenka, Putin, Kaddafi - głowy państw gwiazdami sportu

Kilkanaście dni temu Evo Morales, prezydent Boliwii, podpisał kontrakt z klubem piłkarskim. Czy z sukcesem, dowiemy się w sierpniu, kiedy planowany jest debiut prezydenta. Ale patrząc na sportowe przygody innych głów państw chyba nie trzeba mieć wątpliwości...

Evo Morales

54 lata, pomocnik. To raczej nie jest wymarzony transfer dla klubu piłkarskiego. No, chyba, że tym zawodnikiem jest prezydent kraju. Rządzący Boliwią Evo Morales podpisał kontrakt z zespołem miejscowej ekstraklasy Sport Boys. Morales ma zarabiać 213 dolarów miesięcznie. Za tę kwotę oferuje - zdaniem prezesa klubu, Mario Cronenbolda - "mocny strzał". Ale wkład prezydenta z pewnością będzie większy. Sport Boys to w tej chwili drużyna środka tabeli. Ale poczekajmy do debiutu Moralesa, planowanego na sierpień.

- To historyczny, nie tylko w naszym kraju, moment, aby urzędujący prezydent został zawodowym piłkarzem - stwierdził Cronenbold. - Prezydent raczej nie będzie grywał po 90 minut, ale około 20 dostanie na pewno.

Władimir Putin

Wielką miłością prezydenta Rosji jest hokej. Putin wraz ze znajomymi powołał dożycia NHL - Night Hockey League, rosyjską ligę, w której grają zawodnicy-amatorzy powyżej 40. roku życia.

Putin ma wspaniałe osiągnięcia. W niedawnym meczu, w którym obok prezydenta Rosji zagrali m.in. znakomici przed laty zawodnicy Paweł Bure i Wiaczesław Fietisow (grali w ekipie Putina), prezydencka drużyna rozbiła rywali 21:4. Putin strzelił sześć goli i miał pięć asyst. Był najlepszy na lodzie.

- Prezydent jest w świetnej formie, radził sobie bardzo dobrze - skomentował Bure.

Formą pierwszy obywatel Rosji błysnął też podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi. Prowadzona przez niego drużyna "czerwonych" (w składzie był m.in. prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka) zmierzyła się z "białymi" (m.in. byli hokeiści Aleksander Golikow, Siergiej Makarow czy Aleksander Mogilnyj, a także szef wydziału administracyjnego kancelarii prezydenta Władimir Kożin).

Prezydencki team był bezlitosny. Wygrał 13:2.

Aleksander Łukaszenko Aleksander Łukaszenko Dmitry Brushko/AP

Aleksander Łukaszenka

Skoro już jesteśmy przy Łukaszence... Rządzący Białorusią od 1994 r. to prawdziwy tytan sportu. Kiedyś grywał w tenisa z Borysem Jelcynem. Świetnie biega na nartach - co roku w Mińsku organizowane są zawody "Mińska narta", z udziałem polityków, działaczy i znanych sportowców. Na ostatniej zmianie sztafety zawsze biegnie Łukaszenka. Zawsze wygrywa. Kiedy w 2001 r. do biegu zgłosiła się bardzo mocna drużyna, Łukaszenka błyskawicznie włączył do swojej drużyny zawodowców.

Największą miłością Łukaszenki jest jednak hokej. W 1997 r. powołał ?drużynę prezydenta Białorusi", do której zaprosił byłych o obecnych hokeistów oraz swoich dwóch synów. W 2004 r. ekipa grała z drużyną byłych hokeistów rosyjskich.

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi przypomina, jak o tym pojedynku pisała rosyjska "Nowaja Gazieta": - Już w pierwszej tercji drużyna Łukaszenki przegrywała 2:5. - W szatni do naszych wchodzą specjalni wysłannicy w garniturach i proszą płaczliwie: Baćki, dajcie mu strzelić. Dobra - odpowiadają weterani - niech strzela".

Po przerwie Łukaszenka strzelił Rosjanom trzy gole.

Białoruski prezydent organizuje też międzynarodowy "Bożonarodzeniowy turniej hokeja o puchar prezydenta Białorusi". Na dziewięć edycji siedem razy wygrywali ludzie Łukaszenki. Dwukrotnie udało się to drużynie Gazpromu.

Kaddafi Kaddafi Fot. Reuters

Saadi Kaddafi

W tym przypadku sportową gwiazdą nie był sam dyktator - nieżyjący już jedynowładca Libii Muammar Kaddafi - a jeden z jego synów. Saadi był piłkarzem stołecznego Al-Ahli Trypolis ? w 2000 roku jego drużyna zdobyła mistrzostwo kraju. Musiała. W spotkaniu z Al-Ahli Bengazi do przerwy prowadzili właśnie rywale. W drugiej połowie sędzia gwizdnął dwa karne dla Trypolisu (dwa gole Saadiego), uznał też gola ze spalonego. Zrezygnowani rywale nie chcieli dalej grać, ale zostali "grzecznie poproszeni", by mecz dokończyć.

Saadi miał wszystko, co najlepsze. Techniki uczył go sam Diego Maradona, za trening szybkościowy odpowiadał Ben Johnson. Piłkarza zdecydowała się ściągnąć do siebie włoska Perugia, walcząca wówczas o utrzymanie w Serie A. W ciągu dwóch lat spędził na boisku kilkanaście minut. Grał jeszcze w Udinese (jeden mecz) i Sampdorii (bez występu). Rozegrał też 18 spotkań w reprezentacji Libii, której był kapitanem. Strzelił dwa gole. Dał sobie spokój z grą w piłkę w 2007 roku, kiedy został przyłapany na stosowaniu dopingu.

Kim Dzong-il

Nieżyjący już dyktator Korei Północnej miał wiele talentów. Wynalazł hamburgera i w ciągu trzech lat napisał półtora tysiąca książek. Zadziwił też świat sportu. Podczas otwarcia pierwszego w Korei Płn. pola golfowego ustanowił fenomenalny rezultat 38 uderzeń poniżej par, aż jedenaście razy zaliczył przy tym tzw. "hole in one" (czyli trafił do dołka za pierwszym uderzeniem). Było to debiut Kima jako golfisty. Ponieważ pobił rekord świata o 25 punktów, zakończył golfową karierę.