Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gonitwa za kasą i rozdęta liczba goli. Skazy na wizerunku Pelego

Edson Arantes do Nascimento czyli Pele uznawany jest powszechnie za najlepszego piłkarza w historii. Bez wątpienia był znakomitym graczem. Jako jedyny w historii zdobył trzy tytuły mistrza świata. Na jego krystalicznym wizerunku jest jednak parę rys, o których rzadko kto mówi.

Ile goli strzelił Pele?

Pierwsza kontrowersja dotyczy liczby strzelonych przez niego goli. Pele mówi o sobie: strzeliłem 1281 goli w 1363 meczach. Nikt inny tego nie zrobił.
I to prawda, tyle tylko, że Pele zdobył 526 goli w meczach nieoficjalnych. Jego prawdziwy rekord to 757 bramek w 812 meczach. Trzeba przyznać, że wspaniały, ale... nie wygląda już tak imponująco. W dodatku według historyków futbolu nie jest to najlepsze osiągnięcie wszech czasów. Najwięcej goli w oficjalnych meczach - ponad 800 - miał strzelić bowiem austriacki Czech Josef Bican (urodził się w Pradze i grał w reprezentacjach Austrii i Czechosłowacji), który miał tego pecha, że najlepsze lata jego kariery przypadły na czas II wojny światowej.
Co więcej statystycy twierdzą, że więcej goli od Pelego w oficjalnych meczach strzelił też Romario (772), a może nawet Ferec Puskas, bo do całkowitej liczby bramek Węgra nie ma pewności. Naliczono mu ich 746, ale to liczba nieco zaniżona.

Jaki udział miał Pele w tytułach Brazylii?

Pele zdobył trzy tytuły mistrza świata. Pod tym względem jest rekordzistą. Grał w czterech turniejach finałowych. Warto jednak przyjrzeć się bliżej dokonaniom Pelego na mundialu:
1958: zdobył 6 goli, wystąpił w 4 meczach
1962: zdobył 1 gola, wystąpił w 2 meczach
1966: zdobył 1 gola, wystąpił w 2 meczach
1970: zdobył 4 gole, wystąpił w 6 meczach
W 1958, 1962 i 1966 Pele nie zagrał we wszystkich meczach swojej drużyny z powodu kontuzji. W sumie opuścił 7 meczów. Jego udział w zdobyciu tytułu w Chile był niewielki.
Krytycy, którzy powołują się na tę statystykę, nie mają bynajmniej zamiaru pozbawiać Brazylijczyka mistrzowskich tytułów. Zwracają jednak uwagę, że obok niego grało co najmniej kilkanaście innych gwiazd, które legenda Pelego całkowicie umniejszyła i sprowadziła do roli dam dworu Króla Futbolu. Warto przecież pamiętać, że tylko w 1970 r. Pele został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju. W 1958 r. to miano przypadło Didiemu, a w 1962 - Garrinchy.

Dlaczego Pele nie chciał grać w Europie?

Krytycy, którzy w Pelem nie widzą wyjątkowej gwiazdy, ale stawiają go w jednym rzędzie z Maradoną czy Messim, zwracają uwagę na kolekcję tytułów Brazylijczyka w piłce klubowej. Pele ma na koncie sześć tytułów mistrza Brazylii (w tym żadnego w lidze po jej ustanowieniu w 1971 r.), dwa zwycięstwa w Copa Libertadores i dwa Puchary Interkontynentalne. To znakomity dorobek, ale nie wyjątkowy.

W dodatku krytycy dodają, że Brazylijczyk nigdy nie sprawdził się w Europie, gdzie rozgrywki klubowe są dla piłkarzy najbardziej wymagające. Odrzucił wszystkie propozycję transferowe, które miał m.in. z Juventusu Turyn czy Realu Madryt. Można wierzyć, że przekonały go do tego głosy rodaków, by ich nie opuszczał i stanowisko brazylijskiego rządu, który ustanowił go skarbem narodowym. Może jednak przyczyna była też inna? W Brazylii Pele został najlepiej zarabiającym sportowcem świata z kwotą 150 tys. dolarów rocznie. Umowa z Santos gwarantowała mu nie tylko pensję, ale też wpływy ze spotkań pokazowych. W 1960 r. Pele zarabiał dwa razy więcej niż cały zespół Liverpoolu, w którym rządy rozpoczynał wtedy Bill Shankly. Żaden klub w Europie nie dałby Brazylijczykowi ani takich pieniędzy, ani tym bardziej takiej swobody w organizowaniu i graniu pokazowych meczów.

Pele najbogatszym piłkarzem wszech czasów?

Wieczna pogoń za pieniędzmi - to też jeden z zarzutów, jaki można postawić Królowi Futbolu. Nie ulega wątpliwości, że w Pelem geniusz piłkarski towarzyszył geniuszowi marketingowemu. Brazylijczyk umiał doskonale spieniężyć swoją karierę. Nie chodzi jednak o to, ile on zarabiał, ale jak. Jego monstrualny kontrakt z Santos sprawiał bowiem, że dla klubu ważniejsze były mecze pokazowe niż spotkania o punkty. Warto przytoczyć w tym miejscu przykładowy kalendarz gier Santos z europejskiego tournee (ten pochodzi z 1959 r.):
23 i 24 maja - Sofia (dwa mecze)
26 maja - Liege
27 maja - Bruksela
30 maja - Gandawa
3 czerwca - Rotterdam
5 czerwca - Mediolan
6 czerwca - Duesseldorf
7 czerwca - Norymberga
9 czerwca - Genewa
11 czerwca - Hamburg
13 czerwca - Hanower
15 czerwca - Enschede
17 czerwca - Madryt
19 i 21 czerwca - Lizbona (dwa mecze)
24 czerwca - Walencja
26 czerwca - Mediolan
28 czerwca - Barcelona
30 czerwca - Genua
2 lipca - Wiedeń
5 lipca - Sewilla.
Już w latach 60. krytykowano Santos, że stał się Harlemem Globetrotters i bardziej niż na punktach i trofeach zależy mu na liczbie sprzedanych biletów. Zdarzały się też przypadki, że brazylijski klub odmawiał gry i żądał dodatkowego wynagrodzenia, bo organizatorzy sprzedali więcej biletów niż było to wcześniej ustalone.
Za pieniądze Pele i Santos gotowi byli grać w każdym miejscu pod słońcem. Nie brakowało kontrowersyjnych wizyt w krajach rządzonych przez krwawych dyktatorów.
Na zdjęciu Pele ściska dłoń Idiemu Aminowi - dyktatorowi Ugandy, który doprowadził do zamordowania ok. 300-500 tys. swoich rodaków. Fotografia pochodzi z 1976 r., gdy Brazylijczyk grał już w Cosmosie Nowy Jork. Do Ugandy przybył jednak sam.
Do dziś Pele zarabia na swojej legendzie kilkanaście milionów dolarów rocznie. Mistrzostw świata w Brazylii to będą jego złote żniwa.