To był udany wieczór z polską Ekstraklasą. Dziękujemy bardzo za śledzenie naszej relacji. Zachęcamy do przeczytanie podsumowania tego spotkania na stronie Sport.pl:
Świetna to była końcówka meczu! Szanse Jagiellonii na tytuł spadły znacząco. A Górnik? Nie dość, że wciąż może zdobyć mistrzostwo Polski, to za kilka dni zagra z Rakowem w finale Pucharu Polski!
Niesamowity mecz! A tak długo nie było tu większych emocji!
Podszedł do karnego kapitan Górnika i strzelił bramkę na 2:1! Trafił w samo okienko. Co za sceny!
Co tu się wydarzyło, niesamowite!
Przedarł się w pole karne Sacek i ratował się faulem Wdowik. Niesamowita końcówka spotkania!
Wydawało się, że nie ma szans Jagiellonia na zdobycie gola, ale Pululu wszedł w pole karne niczym dzik w żołędzie! Jest bramka wywalczona głównie siłą fizyczną napastnika Białostoczan!
Sędzia doliczył aż 5 minut.
Czerwona kartka dla któregoś z członków sztabu.
Rzut rożny dla Jagiellonii. Nic z tego nie wynikło.
Żółta kartka dla Josemy, który faulował Pululu. Będzie rzut wolny i dobra okazja na dośrodkowanie.
Górnik kontroluje sytuację. Jeszcze wprowadza świeże siły trener Gasparik. Z boiska schodzą Massimo i Chłań. W ich miejsce pojawili się Olkowski i Lukoszek.
Z dystansu strzelał Lozano, ale musiał to złapać Łubik.
Kolejne zmiany w Jagiellonii. Schodzą Montoia i Kobayashi, w ich miejsce pojawili się Zalewski i Wdowik.
Gol Maksyma Chłania jednak nie dla Chłania. Komentatorzy przekazali, że trafienie zostanie zakwalifikowane jako samobój Bartosza Mazurka.
Sergio Lozano wchodzi na murawę za Bartosza Mazurka.
Zmiany w Górniku. Na boisko wchodzi Paweł Bochniewicz za Lukasa Sadilka. Obrońca od razu pokazuje też, że oznacza to inną taktykę - Górnik przejdzie na grę piątką w obronie.
Górnik prowadzi już 10 minut, a Jagiellonia nie odpowiedziała żadnym groźniejszym atakiem.
Massimo znalazł się w dobrej sytuacji, ale uderzył wysoko nad poprzeczką.
Sprawdzano jeszcze przez chwilę, czy nie znajdował się na pozycji spalonej Sondre Liseth, ale bramka została zatwierdzona!
Poczarował Maksym Chłań! Ukrainiec wdał się w drybling w polu karnym, uderzył i pokonał Abramowicza. Pomógł mu lekki rykoszet.