"Nie pomogło pobicie transferowego rekordu Ekstraklasy. Nic nie dało przeznaczenie ponad 13 milionów euro tylko w zimowym okienku transferowym. Widzew od razu miał stać się nową potęgą Ekstraklasy, tymczasem przegrał na własnym boisku z Jagiellonią Białystok aż 1:3! Spośród nowych nabytków gospodarzy, trudno kogokolwiek wyróżnić na plus" - napisał dziennikarz Sport.pl, Szymon Szczepanik.
Link do pełnego tekstu znajdziecie poniżej, my zaś już teraz zapraszamy do kolejnych relacji na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE. Jeszcze dziś będą to mecze Lecha z Lechią oraz Elche z FC Barceloną.
Na nowy "Wielki Widzew" przyjdzie jeszcze poczekać kibicom z Łodzi. Jagiellonia zasłużenie wygrała to spotkanie 3:1.
Abramowicz powstrzymał Visiusa w akcji sam na sam!
Na boisku pojawił się Wiśniewski, a sędzia doliczył sześć minut.
Ostatecznie to Polak podszedł do jedenastki i dał drużynie honorowe trafienie. Trudno jednak liczyć na to, że Widzew doprowadzi tu do remisu.
Wojtuszek, który gra świetne zawody, tym razem popełnił błąd i sfaulował rywala w polu karnym. Jednak nawet przy tej okazji doszło do zamieszania, gdyż Shehu wykłócał się z Bergierem o to, kto ma strzelać.
To jest kompromitacja Widzewa. A może po prostu pokazanie, że wydane miliony same z siebie meczu nie wygrają? Zespół gości jest niezgrany, jego piłkarze zwykle podejmują fatalne decyzje, albo są zaskoczeni, że znaleźli się w danej sytuacji.
Sporo zamieszania było w polu karnym Widzewa, w którym piłkę ostatecznie wyłuskał Wojtuszek. Polak oddał kapitalny strzał po długim słupku i podwyższył wynik na 3:0. Widzew na kolanach!
Shehu uderzał z dystansu, ale trudno tej próby nie traktować jak strzału rozpaczy.
Widzewiakom puszczają już nerwy. Shehu odepchnął Pululu, za co otrzymał żółtą kartkę.
Romańczuk chyba dalej był oszołomiony po starciu z Drągowskim, bo zaliczył łatwą stratę. Widzew jednak nie potrafił tego wykorzystać.
To mógł być kolejny rzut karny, gdyż Drągowski podczas interwencji wpakował się łokciem w Romańczuka. Arbiter uznał jednak, że było ostro, ale wszystko odbyło się w ferworze walki.
Chwilę później żółtą kartką ukarany został Fornalczyk. Fani Widzewa intonują wobec Raczkowskiego przyśpiewkę "Ile ci dali?". Chyba nie do końca rozumieją, że arbiter chwilę wcześniej oszczędził ich zespół od kończenia meczu w osłabieniu.
Lerager w 59.minucie otrzymał żółtą kartkę. Kilka minut później odepchnął rywala bez piłki, za co sędzia Raczkowski... wyłącznie udzielił mu napomnienia. Pytanie tylko, dlaczego? Wcześniejszy żółty kartonik Leragera nie powinien mieć wpływu na brak takiej kary za niesportowe zachowanie. Widzew mógł już grać w dziesiątkę.
Dobra wiadomość dla postronnych widzów jest taka, że w drugiej połowie już mieliśmy zdecydowanie więcej ciekawych sytuacji niż w pierwszej, a przecież mamy dopiero 64. minutę meczu.
Adrian Siemieniec odpowiada zmianą, Leiva zastąpił Jóźwiaka.
Kornvig i Fornalczyk już od razu mogli dać bramkę kontaktową! Polak poprowadził akcję lewą stroną, znalazł tam Duńczyka, ale ten przegrał pojedynek z Abramowiczem.
Podwójna zmiana w Widzewie. Boisko opuścili Cheng i Zeqiri, na ich miejsce weszli Kornvig i Fornalczyk.
Pululu strzelił mocno, nieco w prawą stronę, ale i tak zmylił Drągowskiego. Podopieczni Adriana Siemieńca prowadzą już 2:0!
Pululu sprytnie znalazł nogę Shehu, oparł się na niej, a po obejrzeniu powtórki sędzia nie miał wątpliwości. To jest rzut karny dla gości!