Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Transfery. Menedżer Kamila Grosickiego: - Trener Hull jechał 120 kilometrów tylko po to, żeby się z Kamilem przywitać w dniu transferu

- Kamil jest trzecim najdroższym piłkarzem w historii Hull. Będą na niego chuchać i dmuchać. Gdybyśmy podpisali umowę kilka godzin wcześniej, byłby w kadrze już na środowy mecz na Old Trafford - mówi Sport.pl Daniel Kaniewski, menedżer Kamila Grosickiego. Reprezentant Polski w ostatnich minutach okna transferowego przeszedł z Rennes do Hull City za 9 mln euro.
Paweł Wilkowicz: Lubicie te transferowe dreszczowce, prawda?

Daniel Kaniewski: - Może to wyglądało na powtórkę sprzed pół roku z Burnley, gdy wszystko się decydowało do ostatnich minut okna i ostatecznie nie wyszło. Ale to pozory. Z Hull była zupełnie inna sytuacja, mieliśmy wszystko poukładane zanim wyjechaliśmy do Anglii. Piłka była już tylko po stronie Rennes. My zrobiliśmy swoje. A oni mieli ofertę na stole na trzydzieści kilka godzin przed transferem, analizowali ją. I od ich decyzji wszystko zależało. Na nią czekaliśmy. Ale widzieliśmy, że w Hull są gotowi czekać do ostatniej chwili. Kamil miał naprawdę poważne oferty w tym oknie, a Francuzi wcale nie chcieli go sprzedać. Raczej wyznaczyli taką sumę, która miała chętnych odstraszyć.

Dziewięć milionów euro.

- Dziewięć plus milion euro, gdy Hull się utrzyma. Anglicy dawali początkowo siedem, ale Francuzi byli nieubłagani. A gdy zobaczyli, że Hull się już skłania ku dziewięciu, to jeszcze dołożyli ten milion w przypadku utrzymania. Oni tam Kamila naprawdę bardzo cenili, zależało im na nim, prezes Rennes bardzo go lubi. Ale dla Kamila Premier League to marzenie. Uparł się na tę Anglię i koniec, kropka. Ma być Premier League. I ja go rozumiem. On będzie miał co tydzień igrzyska. W weekend mecz z Liverpoolem, w którym ma być pierwszy raz w kadrze meczowej. Potem Arsenal.

A dwa tygodnie później Burnley.

-Nawet nie wiedziałem. Ale to będzie mecz dla niego... On coś nawet wspominał o tym, ja nie zwracałem takiej uwagi. Hull to naprawdę zupełnie inna historia niż Burnley. Hull bardzo Kamila potrzebowało. Tu jest fantastyczny klimat dla piłki. Przyjechaliśmy tam wieczorem, była zdaje się 23 polskiego czasu, a tam pod klubem stu kibiców, pełno mediów, jakaś ekipa wjechała nam z kamerą do samochodu. Wszyscy czekali na niego. Hull długo trzymało w tajemnicy, że się interesuje Kamilem, ale mocno go sobie upatrzyli. Po podpisaniu kontraktu prezes klubu został by z nim porozmawiać, było bardzo miło. Gdybyśmy we wtorek podpisali wszystko przed 21, to Kamil byłby w środę w kadrze na mecz z Manchesterem United. A tak to jedziemy do Manchesteru tylko jako widzowie.

Udało się zasnąć po takiej nocy?

- Słabo z tym było. I tym bardziej Kamil rwał się w środę na trening. On tak ma, że musi mieć trening, żeby się naładować energią. Gdy jest zmęczony, to trening, potem sen i jest dobrze.

Przez ostatnich kilka miesięcy chodziliście na palcach wokół tego transferu. Kamil miał przykazane, żeby za dużo nie mówić. Pan zdradzał, że są dobre oferty, ale nic więcej. Byle nie zapeszyć.

- To była dla Kamila kwestia ambicji. Po tym co się stało w Burnley, gdzie pojechał i wrócił z niczym. Mnie wtedy nie było, zostałem w Warszawie. Kamil był mocno załamany tym co się stało, nosiło go. I powiedzieliśmy sobie, że następnym razem damy radę, bo zrobimy wszystko na spokojnie. Dużo się działo, woleliśmy nie mówić za wiele. I udało się. Kamil to trzeci najdroższy piłkarz w historii Hull. Będą na niego chuchać i dmuchać. A on będzie grać. Okej, mógł wybrać Everton czy kogoś innego z górnej półki w Anglii. I grałby od razu? A tutaj będzie. Gdy widzę, że trener Hull Marco Silva przyjeżdża ze zgrupowania przed meczem z United, 120 kilometrów z Manchesteru do Hull tylko po to, żeby się z Kamilem w dniu podpisania kontraktu przywitać, to wiem, że im zależy. Silva przez trzy wieczory przed naszym przyjazdem do Anglii dzwonił do Grosika i mówił, jak bardzo chce go mieć u siebie, prosił, żeby się Kamil ze wszystkimi dogadał. A Kamil powtarzał: jeśli tylko Francuzi się zgodzą, to my się na pewno dogadamy. I Francuzi dotrzymali danego słowa, że jeśli ktoś da tyle ile oczekują, nie będą zatrzymywać Kamila na siłę.

Mówiło się w ostatnich miesiącach o ofertach West Hamu, Lazio. Do was te propozycje docierały, czy to były tylko plotki?

- Nie, te propozycje były. Do tego oferta z ligi rosyjskiej i inne. Z samej Anglii było pięć, sześć propozycji.

A od kiedy Kamil był zdecydowany na Hull?

- Czekaliśmy do ostatniej chwili, co się wydarzy. Wielki wpływ na wybór miało to, że w Hull Kamil będzie miał miejsce w składzie. Niedługo kolejne mecze kadry, bardzo mu zależało, żeby nie wypaść z rytmu. On wiedział, że to zespół pod niego. Drużyna, która gra z kontry. Będzie wykorzystywać jego szybkość, da mu szansę pokazania się w Premier League co najmniej przez pół roku.

To nie był mocny argument przeciw: ostatnie miejsce Hull w tabeli, z pięcioma punktami straty do pierwszej drużyny nad strefą spadkową?

- Długo o tym rozmawialiśmy. Każdy lubi wyzwania, mamy nadzieję, że z nim w składzie będzie tylko lepiej. Kamil bardzo chce się sprawdzić. Wiadomo, Premier League to nie jest liga dla każdego. A ja nawet słyszałem głosy, że on jest na tę ligę za wątły. No nie wiem. Lekarz który mu robił badania był pod wrażeniem. Badali mu siłę ścisku nóg pod każdym kątem, z każdej strony. Jest moc. Wierzę, że sobie poradzi.

A jeśli Hull jednak spadnie? Kontrakt jest na 3,5 roku z możliwością przedłużenia o rok. A co z możliwością skrócenia?

- Jest zapis, że jeśli Hull spadnie, a Kamil dostanie ofertę z innego klubu, może odejść. Ale dziś to nieważne. Liczy się tylko utrzymanie i debiut z Liverpoolem. Mecz u siebie, Juergen Klopp na sąsiedniej ławce. Pora na pierwsze igrzyska.



Grosicki ma dziwne hobby. Ile sprzedałby wycieczek last minute w biurze podróży? [MEMY]