Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Transfery. Niszcząc piłkarza

Znów kupowali, sprzedawali, wypożyczali. Transfer to jednak nie zawsze początek czegoś wielkiego. Zaskakujące, jak często łączy się z nim zjawisko wyniszczenia psychiki i reputacji.
Piłkarz też człowiek. Ma swoje rozterki, też rozpamiętuje. Wiemy, jak boli nas, gdy zawiedziemy czyjeś oczekiwania. Wyobraźmy sobie teraz zawodnika, który - dajmy na to: jednym pudłem - zawodzi miliony fanów. Co on musi przeżywać!

Takie piekło w głowie ma od kwietnia 2014 roku Steven Gerrard. Przez nie dziś nie ma go już w Liverpoolu. Ponad rok temu na Anfield legenda "The Reds" w meczu z Chelsea poślizgnęła się, zgubiła piłkę, po czym Liverpool stracił gola, który na dobrą sprawę pozbawił go szans na mistrzowski tytuł. - Nie ma dnia, w którym bym o tym nie myślał. Cały czas zadaję sobie pytanie: "Co by było, gdyby?". Czy sprawy potoczyłyby się inaczej? Czy stalibyśmy się innym zespołem? Doskonale rozumiem, co zrobiłem i jakie to miało konsekwencje. Nie zrozumcie mnie źle, ale ten moment zabił mnie wewnętrznie i będę o nim myślał jeszcze długi czas - mówił Gerrard w przeddzień przenosin do Los Angeles. Jego transfer był efektem psychicznego wyniszczenia.

Z kolei zawodnikiem, któremu przenosiny zepsuły reputację, był Jonathan Woodgate. Pamiętacie? Przed dekadą miał stać się filarem defensywy galaktycznego Realu. A jak wyszło? Pierwszy sezon po przyjściu z Newcastle spędził w gabinetach lekarskich, a gdy już po 12 miesiącach wreszcie pojawił się na murawie, strzelił samobója i wyleciał z boiska. Już zawsze będzie wytykany jako autor najgorszego debiutu w barwach "Królewskich". W sumie przez trzy lata zagrał raptem dziewięć razy. Anglik otrzymał też niechlubny tytuł "Najgorszego transferu La Liga w XXI wieku" przyznawany przez dziennik "Marca". Prawdziwy koszmar.

Przyczyn problemów piłkarzy mamy całe mnóstwo. Każdy przypadek jest inny. Chociażby historia Alessandro Del Piero. Myślałeś "Juventus", mówiłeś jego nazwisko. Koszulka w biało-czarne pasy przez lata była jak jego własna skóra. Nie opuścił klubu, kiedy został zdegradowany. Był pierwszym, który ciągnął go z powrotem na szczyt. On na nowo pokazał światu "Starą Damę", w pojedynkę pokonując w Lidze Mistrzów Real na Bernabeu (sezon 2008/2009). A jednak w pewnym momencie coś pękło i konflikt z prezydentem Agnellim doprowadził do odejścia Alexa do Australii.

"Gdy już wiedział, że to koniec, był ilustracją wielkiej miłości, którą skazano na powolną śmierć" - tak Del Piero opisuje Andrea Pirlo w swojej autobiografii. Z sekundy na sekundę stawała się ona uczuciem jednostronnym, nieodwzajemnionym. Wobec tego transfer był w tym przypadku końcem wielkiej miłości. Oto metaforyczny wymiar futbolu.

W 1998 roku Brazylijczyk Denilson przy okazji transferu z Sao Paulo do Betisu został najdroższym piłkarzem na świecie. Jednak gdy taki tytuł na twoje barki spada w wieku lat 20, kiedy wciąż jest się u progu dorosłości, można poczuć presję. Zwłaszcza jeśli wymagają, byś po rzucie rożnym, który sam wykonujesz, strzelił gola. Genialny drybler nie wytrzymał tego psychicznie. Porównywany niegdyś nawet do Garrinchy, był bezużyteczny. W Betisie dość szybko stał się piątym kołem u wozu.

Zresztą, niejeden piłkarz z Kraju Kawy miał problemy po wielkim transferze do Europy. Nie spełniali nadziei z różnych powodów. Zazwyczaj nie radzili sobie właśnie z presją, która niszczyła ich kariery (np. Robinho), ale dla futbolistów z Ameryki Południowej kłopotem bywa też rozłąka z rodziną. Nieraz miała ona niebagatelny wpływ na ich formę (patrz Anderson czy Tevez).

Na naszym podwórku też mieliśmy wielki talent, który przez złe wybory przegrał swoją szansę. Mowa o Radosławie Matusiaku. Rewelacja eliminacji do Euro 2008 jakby działała pod wpływem wina, którego była koneserem. Najpierw - zamiast opuścić ekstraklasę w lecie - wyjechał zimą, i to jeszcze do Włoch (ligi trudnej dla napastników, Polaków w szczególności). W Palermo nie mógł się przebić. Potem wybrał Heerenveen, chyba tylko dlatego, że Holendrzy się nim zainteresowali. Kolejna klapa. Epizod grecki i powrót do Polski - to już była równia pochyła.

Jego frustracja rosła. Apogeum osiągnęła w sparingu z Macedonią przed Euro. Wiosną wydawał się pewniakiem w kadrze Beenhakkera. Ale im bliżej turnieju, tym "Radogol" oddalał się od niej. Swoją przydatność miał potwierdzić w owym sparingu. Marnował jedną sytuację za drugą. Wreszcie w końcówce pokonał bramkarza, strzelając z całej siły z jedenastu metrów. Po golu wyrzucił z siebie stek niecenzuralnych słów. To było chwilowe oczyszczenie. Na turniej nie pojechał. Dziś znów walczy o oczyszczenie. Tym razem z zarzutów korupcyjnych

Transfer, a w zasadzie brak zdecydowania przy nim, mógł stać się obciążeniem dla Michała Pazdana. Były piłkarz Jagiellonii został nazwany przez Dariusza Dziekanowskiego "zakompleksionym". Opinia ta wzięła się z widocznego, jego zdaniem, u Pazdana niskiego poczucia własnej wartości. Prawdopodobnie to ono stanęło również na przeszkodzie w przejściu Pazdana do Bundesligi. Legenda Legii obawia się też, że to w połączeniu z mniejszą odpornością na stres może być problemem dla Michała nawet w barwach Wojskowych. Dla Pazdana nadchodzi czas próby, także w kadrze. Zobaczymy, czy obawy Dziekanowskiego się potwierdzą.

Nieudany transfer może niszczyć zarówno na początku, w trakcie, jak i nawet po karierze. Właśnie przekonał się o tym Thomas Gravesen. Duńczyk został wytypowany przez Zinedine'a Zidane'a do jedenastki najgorszych piłkarzy, z którymi przyszło grać Francuzowi. Słaba to anegdota dla wnuków. A co ma powiedzieć taki Andy Carroll - weź tu, człowieku, biegaj po boisku, niejako z wypisanym na twarzy zdaniem "Największy niewypał w dziejach Liverpoolu". Nawet dobra postawa w przyszłości nie zmieni tego stanu rzeczy.

Teraz przychodzi nam obserwować początki Martina Odegaarda w Realu Madryt. Norweski "złoty chłopiec" jest na ustach wszystkich już od 16. roku życia! Po tym oknie transferowym pod ostrzałem znajdą się też na pewno nowi piłkarze Manchesteru City - Raheem Sterling (kupiony za 63 mln euro z Liverpoolu) oraz Kevin De Bruyne (75 mln z Wolfsburga). To chore kwoty, ale nic nie wskazuje, by ten trend przepłacania miał się odwrócić. Mimo to dajmy im wszystkim czas. Dajmy go wszystkim zawodnikom w momencie transferu. Starajmy się nie niszczyć piłkarzy. W końcu i tak szybko przejdą na emeryturę.

De Gea nie przechodzi z MU do Realu, świat się śmieje [MEMY]