Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłka nożna. Nie kupić drugiego Andy'ego Carrolla

Leo Messi odrzucił wartą 30 mln euro rocznie ofertę z Rosji, ojciec Neymara zapewnia, że syn zostanie w Santosie przynajmniej do mundialu w 2014 r. - zatrzęsienie plotek to znak, że zaczyna się zimowe okno transferowe.
Większość trenerów za nim nie przepada. Ci z małych klubów wściekają się, bo w środku sezonu ich piłkarze zamiast futbolem zajmują się odbieraniem telefonów od agentów oferujących złote góry u nowego pracodawcy. Szefowie mocarzy narzekają na mały wybór. Większość zawodników, którymi się interesują, grała jesienią w Lidze Mistrzów i nie mogłaby pomóc nowemu klubowi w fazie pucharowej.

Efekt jest taki, że faworyci najważniejszych europejskich rozgrywek - Barcelona, Real Madryt, Manchester United i Bayern - zimę prześpią i nie obudzą się nawet, by pozbyć się zawodników drugoplanowych. Trener Realu José Mourinho określił niedawno sprzedaż Kaki (zainteresowane są kluby amerykańskie i brazylijskie) jako mało prawdopodobną, dyrektor sportowy Barcelony Andoni Zubizarreta wykluczył transfer Davida Villi, o którego starają się zespoły Premier League. Opasły atak Manchesteru Utd. odchudzi Alex Ferguson, ale odejście Federico Machedy i Bebe zauważą tylko stali bywalcy meczów rezerw.

Transferów nie planują także mistrzowie Niemiec (Borussia Dortmund) i Anglii (Manchester City). Ci ostatni najwyżej pozbędą się czwartego stopera Joleona Lescotta. Piłkarzy niepotrzebnych usuną też Milan i Inter.

Pierwsi sprzedadzą Brazylijczyków okrzykniętych niegdyś następcami Pele. Alexandre Pato nie został nim z powodu kontuzji, Robinho przez samego siebie. Na jego charakter i niechęć do pracy narzekano w każdym europejskim klubie. Santos ma zapłacić za 28-letniego skrzydłowego 10 mln euro. Pato będzie kosztował Corinthians 15 mln euro.

Z Mediolanu wyprowadzi się też pewnie Wesley Sneijder, jeszcze dwa lata temu uważany za jednego z najlepszych piłkarzy na świecie, a dziś tylko rezerwowy Interu. Zainteresowane są nim kluby angielskie i rosyjskie.

Kto w takim razie wykorzysta zimowe okno transferowe, by się wzmocnić? Ci, którym nie udało się to latem. Od miesięcy było wiadomo, że napastnika poszuka Chelsea, bo w kadrze ma tylko jednego klasycznego snajpera - Fernando Torresa. Plotkuje się o Edisonie Cavanim (Napoli) i Falcao (Atletico Madryt), ale do tych transferów może dojść najwcześniej latem. W styczniu bardziej prawdopodobne jest przejście rewelacyjnego Senegalczyka z Newcastle Demby Bo (w ostatnich dwóch sezonach w 54 meczach strzelił 29 goli), Anglicy plotkują też o Álvaro Negredo z Sevilli.

W podobnej sytuacji jest Juventus od miesięcy marzący o napastniku klasy światowej. Faworytem turyńczyków ma być Fernando Llorente z Athletic Bilbao. Jego kontrakt wygasa w czerwcu, a piłkarz ogłosił już, że na pewno go nie przedłuży. Styczeń będzie ostatnim momentem, w którym Baskowie mogą na nim zarobić. Podobno pierwsza, wynosząca 4 mln euro oferta Juventusu została odrzucona, teraz Włosi proponują 7 mln euro.

Zajęty w styczniu - jak sam mówi - będzie też Arsene Wenger. Jego Arsenal do czwartego miejsca dającego grę w Lidze Mistrzów traci tylko trzy punkty, ale gra słabo. By ratować sezon, Francuz może wydać nawet 50 mln funtów. Najbliżej Emirates mają być skrzydłowy drugoligowego Crystal Palace Wilfried Zaha i pomocnik PSV Eindhoven Kevin Strootman.

Żaden z tych transferów nie zbliży się do rekordowego zimowego zakupu (dwa lata temu Chelsea zapłaciła Liverpoolowi za Torresa 50 mln funtów), kluby będą marzyć, by nie popełnić kosztownego błędu. Kilka godzin po sprzedaniu Torresa Liverpool zapłacił 35 mln funtów za Andy'ego Carrolla z Newcastle. 23-letni napastnik na Anfield wyłącznie zawodził, latem wypożyczono go do West Hamu.

Na hity poczekać trzeba będzie przynajmniej do lata, a na megahity - jeszcze dłużej. Neymar podobno podpisał już wstępną umowę z Barceloną (ma zapłacić 60 mln euro), jego ojciec publicznie opowiada, że to idealne miejsce dla syna. Ale zaraz dodaje, że zagra w La Liga dopiero po mundialu.

Transferu Messiego pewnie się nie doczekamy, ale podobno są tacy, którzy wierzą, że uda się go namówić. Kilka dni temu Hiszpanie podali, że niezidentyfikowany klub z Rosji zaoferował za najlepszego piłkarza świata 250 mln euro. Messi miałby zarabiać 30 mln euro rocznie. Argentyńczyk ofertę odrzucił.