Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lato chce rządzić w Europie. Komitet Wykonawczy UEFA nie dla niego?

PRZEGLĄD PRASY. Prezes PZPN Grzegorz Lato zamierza ubiegać się o stanowisko członka Komitetu Wykonawczego UEFA, czyli piłkarskiego rządu w Europie - donosi Przegląd Sportowy. - Skoro udało mi się zebrać potrzebne głosy, by zostać prezesem PZPN, mam szanse powalczyć o głosy UEFA - mówi Lato. Inne zdanie na ten temat ma jednak Zbigniew Boniek, który przyjaźni się z prezesem UEFA Michaelem Platinim.
Komitet wykonawczy liczy 16 członków. Siedmiu z nich będzie wymienianych na Kongresie UEFA, który odbędzie się w dniach 27-28 marca w Paryżu, niektórzy mogą być wybrani ponownie. Lato nie jest bez szans, ponieważ Polska jest współorganizatorem Euro 2012 i jej zdanie może się liczyć w Europie coraz bardziej. Prezes Ukraińskiej Federacji Piłki Nożnej Hryhoryj Surkis powalczy z kolei o reelekcję.

Jeżeli Lato chce wygrać głosowanie, o pomoc powinien prosić Michała Listkiewicza i Zbigniewa Bońka, którzy są najbardziej znani w Europie. To oni są w stanie przekonać przedstawicieli innych federacji, by głosowali na Latę.

- Rola Bońka jest nie do przecenienia. Przecież wiadomo, że od wielu lat przyjaźni się z Platinim i mógłby mu słówko w sprawie Laty szepnąć - wyjaśnia były prezes PZPN Michał Listkiewicz.

Popularny "Zibi" zgadza się, że największe szansę będą mieli ci, których poprze prezes UEFA, ale nie spodziewa się prośby od byłego kolegi z reprezentacji, z którym dwa lata temu rywalizował o fotel prezesa PZPN.

- Wszyscy dobrze wiemy, że Lato nie włada językami obcymi, a bez tego trudno w Komitecie Wykonawczym funkcjonować - mówi Boniek i dodaje, że najlepiej do takiej posady nadaje się Michał Listkiewicz, który ubiegał się o nią 7 lat. - Zabrakło mi wtedy trzech głosów - wspomina Listkiewicz. Każdy kraj może jednak wystawić tylko jednego kandydata, a konkurowanie z Latą obecny członek Komisji Sędziowskiej FIFA wyklucza.

Do tej pory w historii futbolu w Komitecie Wykonawczym UEFA zasiadać udało się tylko jednemu Polakowi - Leszkowi Rylskiemu w latach 60. minionego wieku.

Artur Boruc: we Fiorentinie nie było by sprawy, w Polsce to afera ?