Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłkarskim Śląskiem Wrocław wstrząsają spory i kłótnie

0 : 1
Informacje
Ekstraklasa 2010/11 - 26. kolejka
Wtorek 10.05.2011 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Zagłębie Lubin
0
Śląsk Wrocław
1
Śląsk wyniki w lidze osiąga najlepsze od lat, ale atmosfera wewnątrz klubu jest fatalna. To efekt walki o władzę pomiędzy trenerem Orestem Lenczykiem, prezesem Piotrem Waśniewskim i dyrektorem sportowym Krzysztofem Paluszkiem.
Zobacz jak gra Śląsk Wrocław Lenczyka - wideo ?

Wiosną Śląsk w ekstraklasie gra bardzo dobrze i na razie zajmuje czwarte miejsce. Tylko o jedną pozycję wyprzedza go Legia, która wywalczyła Puchar Polski i start w europejskich rozgrywkach ma zapewniony. Gdyby sezon skończył się dziś, to Śląsk zagrałby w eliminacjach do Ligi Europejskiej. Byłby to niespodziewany, wielki sukces. Mimo to atmosfera w klubie jest zła. Wewnątrz prowadzona jest rywalizacja mogąca mieć wpływ na przyszłość klubu. Stawką jest to, kto będzie decydował o transferach dokonywanych przez klub i kto uzyska najsilniejszą pozycję. W tym starciu po jednej stronie jest trener Orest Lenczyk, po drugiej prezes klubu Piotr Waśniewski oraz dyrektor sportowy Krzysztof Paluszek.

Prezes nieobecny

To kuriozalna sytuacja, kiedy w profesjonalnym klubie dochodzi do konfrontacji i rywalizacji trenera z prezesem. W Śląsku tak jest, gdyż prezes Waśniewski w klubie pełni raczej rolę administratora, kontrolującego bieżącą działalność finansową. Decyzję strategiczne podejmuje rada nadzorcza złożona z przedstawicieli właścicieli: miasta Wrocław oraz grupy Polsat. To właśnie członkowie rady rozmawiali we wrześniu z trenerem Lenczykiem i uzgodnili z nim warunki kontraktu. Natomiast w ratuszu szkoleniowca przedstawiał dziennikarzom sam prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.

Waśniewskiego ani przy uzgodnieniach dotyczących umowy ani przy prezentacji trenera Lenczyka nie było. W efekcie szkoleniowiec mógł dojść do wniosku, że o kluczowych kwestiach należy rozmawiać bezpośrednio z właścicielami. I często właśnie w ten sposób czynił, lekceważąco omijając prezesa Śląska. Poza tym szkoleniowiec uważa, że Waśniewski zareagował za mało zdecydowanie, gdy serbski napastnik Vuk Sotirović nazwał Lenczyka "szczurem".

Za mało transferów

Z kolei odpowiadającego za transfery dyrektora Paluszka trener Lenczyk nie ceni, obwinia go, że zimą do klubu nie trafili lepsi zawodnicy niż rezerwowy bramkarz Rafał Gikiewicz, pomocnik Rok Elsner i napastnik Ljubisa Vukelja. Trener uważa, że gdyby było inaczej, drużyna osiągałaby jeszcze lepsze wyniki niż teraz. Lenczyk podczas ostatniej konferencji prasowej mówił: - Na wzmocnienia czeka się tu do lipca, licząc, że po nich następny sezon będzie rewelacyjny. Gratuluję optymizmu. Zresztą zastanawiam się, dlaczego te transfery, których dokonaliśmy zimą, nazwano wzmocnieniami. Nie miałem na nie żadnego wpływu. Być może zakładano, że ta drużyna ekstraklasę uratuje, a mistrzem Polski i tak nie będzie.

Szkoleniowiec ma ze Śląskiem kontrakt ważny do końca sezonu. Wielu sugeruje, że ze względu na bardzo dobre wyniki już teraz walczy o dobrą pozycję negocjacyjną i większą władzę na przyszłość.

Zostawi spaloną ziemię ?

Klubowi działacze w uszczypliwościach nie trenerowi wcale dłużni. Problem w tym, że otwarcie wypowiadać się nie chcą. Oficjalnie dlatego, aby nie prowadzić ze szkoleniowcem wojny, która mogłaby zaszkodzić wizerunkowi Śląska. Nieoficjalnie mówią o trenerze Lenczyku więcej i dość krytycznie. Z jednej strony doceniają świetne wyniki szkoleniowca, ale z drugiej zarzucają mu, że niewłaściwie dobrał obciążenia treningowe i przez to w drużynie mnożą się kontuzje. Teraz z gry wyłączeni są Przemysław Kaźmierczak, Łukasz Gikiewicz i Jarosław Fojut, ale wcześniej urazów doznali także: Dariusz Sztylka, Cristian Diaz, Remigiusz Jezierski, Sebastian Mila i Ljubisa Vukulja.

- To nie jest przypadek. Trener Lenczyk ma opinię fachowca od przygotowania fizycznego, ale tutaj z obciążeniami chyba przesadził i obawiamy się, by nie zostawił po sobie spalonej ziemi - przekonują niektórzy w Śląsku.

Chciał przeciętnych

Działacze wypominają także trenerowi, iż z członków sztabu szkoleniowego tak naprawdę współpracuje jedynie ze sprowadzonym przez siebie Markiem Wleciałowskim, a dla wszystkich w klubie bywa nieprzyjemny. Uważają również, że trener manipuluje mediami, a te nie dość krytycznie podchodzą do jego wypowiedzi. Przedstawiciele Śląska twierdzą również, że podobne problemy jak teraz we Wrocławiu, szkoleniowiec miał wcześniej w Zagłębiu Lubin czy Cracovii, gdzie nie przedłużono z nim kontraktu. Poza tym działacze twierdzą, że zimą chciał do klubu sprowadzić m.in. napastnika Mariusza Ujka i bramkarza Łukasza Merdę - graczy przeciętnych, z którymi jednak już wcześniej współpracował. - To pokazuje, że trener Lenczyk nie ma wcale tak genialnych pomysłów kadrowych, a chciałby tu władzy absolutnej. Nie możemy na to pozwolić, bo potem te sprawy trzeba będzie prostować przez lata. Swoim zachowaniem szkoleniowiec doprowadził zresztą do paradoksu, kiedy mimo świetnych wyników wiele osób nie widzi możliwości dalszej współpracy z nim - twierdzą anonimowo niektórzy działacze Śląska. O tym, czy trener Lenczyk zostanie w klubie, zadecydują wyniki osiągnięte przez zespół, a przede wszystkim rada nadzorcza klubu. W czerwcu jej przedstawiciele będą jednak musieli stanąć po czyjejś ze stron, bowiem sytuacja wewnętrznej wojny domowej nie może trwać we wrocławskim klubie w kolejnym sezonie. Ale na razie w takiej atmosferze drużyna Śląska przystępuje we wtorek do derbowego meczu z Zagłębiem Lubin. Spotkanie na Dialog Arenie rozpocznie się o 20.45.