Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nowa koncepcja finansowania Śląska: Będzie skuteczna?

Jeśli Zygmunt Solorz znajdzie skuteczny sposób na finansowanie Śląska i wprowadzi klub do Ligi Mistrzów, stanie się idolem wyznawców futbolu. Jeśli nie odniesie sukcesu w piłce, poniesie spektakularną porażkę, jakiej w innym biznesie raczej nie zaznał.
Bez adminów. Najmocniejsze poglądy na Facebook.com/Sportpl ?

To już pewne - galeria handlowa, która ma stanąć obok nowego wrocławskiego stadionu, zostanie zbudowana dopiero po Euro 2012. I wbrew wcześniejszym zapowiedziom zyski z działalności galerii nie będą przeznaczane na finansowanie piłkarskiego Śląska. Te efekt całkowitej zmiany koncepcji przeznaczenia galerii i finansowania wrocławskiej drużyny. Galeria nie stanie się "samonapędzającym się wehikułem finansowym", który ciągle będzie przynosił zysk przekazywany natychmiast do kasy klubu.

Galeria na sprzedaż

Nowa koncepcja zakłada, że Zygmunt Solorz wybuduje galerię, ale natychmiast ją sprzeda. A zysk z transakcji miliarder przeznaczy na dofinansowanie Śląska, przede wszystkim kolejne transfery dobrych piłkarzy. Na razie to plan bardzo ogólny, gdyż nie wiadomo, jaki zysk może przynieść sprzedaż galerii. Fundamentem nowego otwarcia jest założenie, że w krótkim czasie duże pieniądze mają być wydane na zbudowanie silnego zespołu.

Pomysł "wehikułu finansowego" zaprezentowany dwa lata temu przez Zygmunta Solorza oraz Rafała Dutkiewicza był niekonwencjonalny. Autorzy, szczególnie prezydent Wrocławia, mówili o nim entuzjastycznie - że jest nietypowy, nowatorski i dzięki zyskom doprowadzi Śląsk na pułap budżetowy nieosiągalny dla innych polskich klubów. Zaznaczano, że rocznie dzięki galerii Śląsk w wersji minimalnej wzbogaci się o co najmniej 20 mln zł. Bardziej optymistyczne obliczenia zakładały, że do klubu rocznie będzie wpływać około 30 mln zł, a ogólny budżet Śląska szybko przekroczy ponad 60 mln zł na sezon. Dzięki temu przedsięwzięciu wrocławski klub miał się stać jednym z najbogatszych w Polsce.

Jak klub ma zarabiać

Dziennikarska weryfikacja tych optymistycznych planów dotyczących zysków z funkcjonowania galerii była utrudniona, gdyż wcześniej nikt w Polce, a chyba i Europie nie opierał finansowania profesjonalnego klubu piłkarskiego na takim przedsięwzięciu. Właściciele klubu zapewniali, że ich biznesplan nie przewiduje fiaska inwestycji, ale trudno, aby takowy zakładał. Przecież nikt nie chce wchodzić w interes, który zakłada straty.

Jednak z upływem czasu pojawiały się pierwsze znaki zapytania i wątpliwości, czy rzeczywiście budowa galerii zapewni Śląskowi dobrobyt. Po pierwsze, niepokoiło to, że mimo dwuletnich negocjacji z bankami spółka wciąż nie otrzymała kredytu na budowę galerii. Niby porozumienie było na wyciągnięcie ręki, ale ciągle coś stawało na przeszkodzie i rozmów nie doprowadzano do finału. Poza tym przerażała świadomość, że spłata kredytu wyniesie od 25 do 30 mln zł rocznie przez prawie 30 lat. A kredyt miał spłacać piłkarski Śląsk, bo to klub stałby się właścicielem galerii.

Od dawna pisaliśmy w "Gazecie", że profesjonalne kluby piłkarskie funkcjonują dzięki sprzedaży biletów i zyskom z dnia meczowego, pieniądzom od sponsorów, sprzedaży praw telewizyjnych, przychodom z gry w europejskich pucharach oraz transferowaniu zawodników. To klasyka futbolowego biznesu. We Wrocławiu miało być trochę inaczej. Śląsk chciał się stać bogaty w dużej mierze dzięki galerii handlowej. Takie rozwiązanie ocenialiśmy nieco sceptycznie, podkreślając, że gdyby tylko same galerie zapewniały klubom potężne budżety, to pewnie Legia, Lech czy Wisła też takie by postawiły. A nie zrobił tego nikt. I raczej nie tylko z powodu braku gruntu, na którym miałaby stanąć galeria.

Marzenia o Lidze Mistrzów

Nowy pomysł finansowania Śląska w ogólnym zarysie zakłada, że po wybudowaniu galeria zostanie sprzedana w 2013 lub 2014 roku, a zysk z tej transakcji trafi do Śląska. Czy cały zysk - tego do końca nie wiadomo. Być może część pieniędzy zostanie przekazana do banku na lokatę. Józef Birka, przewodniczący rady nadzorczej Śląska i bliski współpracownik Zygmunta Solorza, twierdzi, że są już chętni na kupno galerii, ale ze względu na biznesową tajemnicę więcej szczegółów nie ujawnia. Czy tak będzie rzeczywiście, przekonamy się w ciągu najbliższych dwóch lat.

Nowy plan zakłada, że solidny zastrzyk finansowy w Śląsk - po sprzedaniu galerii - będzie jednym z elementów nowej strategii, a nie celem samym w sobie. Właściciele klubu doszli do wniosku, że wtedy za ogromne pieniądze musieliby wzmocnić zespół, aby w niedalekiej przyszłości nie tylko rywalizował w Lidze Europejskiej, ale przede wszystkim w Lidze Mistrzów. I właśnie gra w elitarnej piłkarskiej Lidze Mistrzów i zyski, jakie przynosi sam awans do niej, miałyby się stać źródłem dochodów wrocławskiego klubu.

Łatwo wyliczyć, że dostanie się do fazy grupowej LM i wywalczenie tam nawet skromnej zdobyczy punktowej przyniesie więcej pieniędzy niż zakładany roczny zysk z "wirtualnej" galerii handlowej. Oczywiście dziś Liga Mistrzów jest dla Śląska też rzeczą wirtualną, ale chyba jednak lepiej będzie, jeśli klub piłkarski zajmie się sportową rywalizacją, a nie prowadzeniem galerii handlowej. I co równie ważne - sensowniejszy jest w zasadzie każdy plan opierający się na zyskach z działalności biznesowej, niż ciągłe dokładanie do klubu publicznych pieniędzy z miejskiej kasy.

Solorz widzi, że w Polsce awans do Ligi Mistrzów od lat jest marzeniem, a może już nawet obsesją Bogusława Cupiała. Solorz wie, że podobne cele przed swoimi klubami stawiają Mariusz Walter, Józef Wojciechowski oraz Jacek Rutkowski. I w tej rywalizacji nie chce być gorszy. Nie ma żadnych gwarancji, że bogatszy Śląsk z silniejszym składem zdobędzie mistrzostwo Polski, a potem awansuje do Ligi Mistrzów. Jednak większy budżet daje dużo możliwości i zwiększa szanse na sukces.

Piękno futbolu polega też na tym, że potrafi być całkowicie nieprzewidywalny. Ostatni fantastyczny sezon ligowy w wykonaniu Śląska był tego klasycznym przykładem. Niech cuda dokonywane przez Śląsk przeniosą się na boiska Ligi Europejskiej, a w przyszłości wymarzonej w Polsce Ligi Mistrzów.

Od zera do bohatera i z powrotem. Probierz w Jagiellonii