Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Czy Lechia popsuje debiut Kasperczaka?

Maraton gdańsko-krakowski czas zacząć. Na mecie czeka półfinał Pucharu Polski, punkty w lidze i atmosfera w pracy nowego starego trenera Wisły Kraków Henryka Kasperczaka
W ciągu zaledwie sześciu dni piłkarze Lechii Gdańsk aż trzykrotnie będą mieli okazję sprawdzić, czy ponowne zatrudnienie w Wiśle trenera Kasperczaka było dobrym posunięciem. Po raz pierwszy biało-zieloni zmierzą się z Wisłą już w środę w pierwszym meczu 1/4 finału PP. W sobotę w Krakowie (na stadionie Hutnika) drużyny spotkają się w lidze, a trzy dni później na tym samym obiekcie odbędzie się rewanż PP.

Po zwycięstwie we Wrocławiu ze Śląskiem nastroje przy Traugutta są świetne. Na wtorkowym treningu trener Tomasz Kafarski miał do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Czy będą zmiany w składzie? - Do kadry meczowej w miejsce Macieja Kowalczyka wraca Peter Cvirik - oznajmił szkoleniowiec. - O zmianach w pierwszym składzie nie chcę mówić. Zagrają najlepsi.

Po rozgrzewce i ćwiczeniach ogólnorozwojowych Kafarski zarządził grę w... szczypiorniaka. Podzielił piłkarzy na dwa zespoły, które bramkę mogły strzelić jedynie głową (piłka nie mogła spaść na murawę). W tym elemencie brylowali najwyżsi w zespole - Cvirik, Krzysztof Bąk i Sergejs Kożans.

Po zmianie ćwiczenia piłka wróciła na ziemię, a na skróconym polu gry dominował Marcin Kaczmarek, który w poprzedniej kolejce wrócił do pierwszego składu Lechii i udowodnił Kafarskiemu, że ten może na niego liczyć. - Samopoczucie jest i było dobre, nawet kiedy nie grałem - powiedział Kaczmarek. - Jeśli zagram z Wisłą, to będę chciał pokazać, że miejsce w składzie mi się należy. Nikt z nas nie ma zamiaru odpuścić PP. Zdajemy sobie sprawę, że zdobycie pucharu daje przepustkę do gry w Europie. To na pewno krótsza droga niż zajęcie drugiego czy trzeciego miejsca w lidze.

W ostatnim czasie Lechia poprawiła grę w meczach z Wisłą, choć nadal czeka na zwycięstwo. Najbliżej była w poprzednim sezonie, kiedy przy Traugutta prowadziła już 1:0 i 2:1. - Wszystko zaczyna się i kończy w głowach piłkarzy - mówi Kafarski. - Nasze ostatnie spotkania z Wisłą pokazały, że jesteśmy w stanie grać z nimi jak równy z równym. Czy przyjście Kasperczaka to dla nas zła wiadomość? Podchodzę do tego neutralnie, choć zwolnienie trenera Skorży to nie najlepsze rozwiązanie.

W podobnym tonie wypowiada się Kaczmarek. - Nie sądzę, że Kasperczak dużo zmieni w grze Wisły. Trener odbędzie jeden, dwa treningi, a to niewiele, by znacząco wpłynąć na obraz gry - tłumaczy skrzydłowy.

Jeśli piłkarze Lechii wyeliminują Wisłę, to zbliżą się do gry w europejskich pucharach. - Z tego co wiem, nie ma żadnych premii za awans do europejskich pucharów. Póki co, droga do tego jeszcze daleka - kończy Kaczmarek.

Początek meczu o godz. 17.15 na stadionie przy ul. Traugutta w Gdańsku. Bilety: 10-50 zł.

Mówi Tomasz Dawidowski: W Krakowie nie znają się na piłce

Maciej Korolczuk: Spotkanie z Wisłą jest dla pana szczególne?

Tomasz Dawidowski, napastnik Lechii: Mimo że w Krakowie spędziłem pięć lat, to przez przewlekłą kontuzję były to dla mnie lata nieudane. Dlatego do spotkania z Wisłą podchodzę spokojnie, jak do każdego innego meczu. Mój pobyt w Krakowie to już historia. Teraz najważniejsze, by po dobrym meczu we Wrocławiu podtrzymać passę i wygrać. Nie możemy przespać początku meczu, dlatego niezwykle ważna będzie koncentracja już od pierwszego gwizdka sędziego.

Na co was stać w starciu z mistrzem Polski?

- W polskiej lidze każdy może wygrać z każdym, dlatego nie stoimy na straconej pozycji. Mecz w Gdańsku będzie kluczowy. Musimy zagrać na zero z tyłu i szukać swojej szansy w kontrataku, żeby przed rewanżem w Krakowie mieć dobrą pozycję wyjściową. Jak pokazały pierwsze kolejki rundy wiosennej, Wisła, mimo że nie wykorzystuje stwarzanych sytuacji, to nadal dobry zespół. W trzech kolejnych meczach nie strzeliła bramki, więc będzie się chciała odbić już w środę. My jednak jesteśmy dobrze przygotowani, wierzymy w swoje umiejętności i jesteśmy w stanie osiągnąć dobry wynik nie tylko w Pucharze Polski, ale też w sobotnim meczu z Wisłą w lidze.

Czy fakt, że Henryk Kasperczak został nowym trenerem Wisły przed trójmeczem z Lechią to dla was zła wiadomość?

- Zawsze jest tak, że z przyjściem nowego trenera piłkarze bardziej się mobilizują. Wisła ma jednak na tyle doświadczony i klasowy zespół, że im niewiele potrzeba, by grać lepiej.

Powrót Kasperczaka do Krakowa to dla pana zaskoczenie? Przy Reymonta się minęliście.

- Przeciwnie. To Kasperczak ściągnął mnie do Wisły w czerwcu 2004, a zaraz po tym odniosłem kontuzję. W grudniu trenera już nie było. Nawet nie zdążyłem u niego zagrać ani jednego meczu. Z trenerem odbyłem tylko kilka treningów i mogę powiedzieć, że to fachowiec najwyższej klasy. Czy to dla mnie zaskoczenie, że wrócił do Wisły? Raczej to dobry wybór, choć uważam, że dymisja Skorży to wielki błąd. Zwolnienie trenera, który zdobywa dwa razy z rzędu mistrzostwo Polski i w trzecim kolejnym sezonie zostawia drużynę na pierwszym miejscu w tabeli to nieporozumienie. Mniej więcej wiem, kto w Krakowie rozdaje karty i podpowiada panu Cupiałowi. To są ludzie, którzy nie znają się na piłce.

Wisła potrzebuje punktów w lidze. Liczycie, że odpuszczą Puchar Polski?

- Będzie to pierwszy mecz pod wodzą Kasperczaka, więc Wisła wyjdzie w najmocniejszym składzie, by wygrać. W Krakowie presja kibiców jest ogromna. Tam wszyscy co rok oczekują dubletu, a więc mistrzostwa i pucharu. Nawet jeśli drużyna jest pierwsza w lidze, a zabraknie pucharu, to w Krakowie czują niedosyt.

Jeśli strzeli pan bramkę, będzie czuł dodatkową satysfakcję?

- Będzie to radość duża, ale taka sama jak po każdym innym golu.

Wisła trenowała w Gdyni

Ostatnie dni, a nawet godziny były w Krakowie szalone. Po bezbramkowym remisie w piątek w Białymstoku i wcześniej dwóch porażkach z GKS Bełchatów i Arką Gdynia (po 0:1) pracę przy Reymonta stracił Maciej Skorża. W poniedziałek działacze krakowskiego klubu ogłosili nazwisko nowego szkoleniowca. Na salę wkroczył Henryk Kasperczak, wprawiając dziennikarzy w osłupienie.

Były selekcjoner Senegalu, a w poprzednim sezonie Górnika Zabrze, prowadził Wisłę w latach 2002-2004. Odszedł w atmosferze skandalu, przez wiele miesięcy procesując się z Wisłą o wysokie odszkodowanie za zerwanie kontraktu. Teraz wrócił i zapowiedź budowania nowej, wielkiej Wisły poprzedził przeprosinami. - W rozmowie z właścicielem wyjaśniliśmy sobie nieporozumienia. Teraz chcę poprowadzić zespół do mistrzostwa Polski. Jeśli kiedyś popełniałem błędy, to przepraszam - powiedział Kasperczak, po czym odbył jeden trening z drużyną i wczesnym świtem wyruszył w ponadośmiogodzinną podróż do Trójmiasta. We wtorek kilka minut po godz. 15 piłkarze Wisły dotarli na dworzec kolejowy w Gdyni, skąd udali się do hotelu Marina. Dzięki uprzejmości GOSiR o godz. 17.30 odbyli trening na Stadionie Narodowym Rugby. W sztabie Wisły nie nastąpiły na razie żadne inne zmiany. Trener Kasperczak najpierw chce się przyjrzeć drużynie, a dopiero później w razie potrzeby dokona zmian w pionie szkoleniowym.