Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piast - Lechia 0:2. Radość i dramat Bąka

Gliwice znów szczęśliwe dla piłkarzy Lechii Gdańsk. Podobnie jak w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu, biało-zieloni wygrali na wyjeździe z Piastem 2:0. Był to ostatni mecz Piasta Gliwice na swoim stadionie w tym roku. Obiekt w Gliwicach nie ma podgrzewanej murawy i piłkarze Piasta mecze u siebie będą rozgrywać na stadionie Odry Wodzisław.
Ekstraklasa.tv: Krzysztof Bąk otwiera wynik spotkania - wideo

Lechia od początku meczu przejęła inicjatywę i w pierwszych minutach zepchnęła mocno osłabionych przez kontuzje i choroby gospodarzy do głębokiej defensywy. W 9. min dobrą sytuację miał Ivans Lukjanovs, ale jego strzał z pięciu metrów zablokował Kamil Glik. Swoją szansę miał też Piast - po strzale z rzutu wolnego Daniela Chylaszka piłka trafiła w słupek. Po chwili rzut wolny z boku pola karnego wywalczyli goście. Dośrodkowywał Jakub Zabłocki, a Krzysztof Bąk z takim impetem ruszył na piłkę, że nie tylko umieścił ją w siatce, ale uszkodził głowę walczącego z nim Szymona Matuszka. Radość prawego obrońcy Lechii trwała jednak krótko. Już dwie minuty później Bąk w ostrej walce o piłkę doznał groźnego urazu kolana i opuścił boisko na noszach. W tym momencie trenera Lechii Tomasza Kafarskiego oblał zimny pot, gdyż wobec kontuzji Arkadiusza Mysony (wyłączony z gry do końca rundy) został on bez klasycznych bocznych obrońców. Mysonę na lewej stronie defensywy udanie zastępuje Marcin Kaczmarek, miejsce Bąka z konieczności zajął Marcin Pietrowski. I spisał się bez zarzutu.

Od momentu zejścia z boiska Bąka Lechia mocno spuściła z tonu, ale słabo grający gospodarze nie potrafili tego wykorzystać i mimo że częściej byli przy piłce, nie zagrażali bramce Pawła Kapsy. Swoją kolejną szansę miał za to w 42. min Lukjanovs, ale jego strzał z 7 m był zbyt słaby.

Do zdecydowanego szturmu piłkarze Piasta ruszyli dopiero od początku drugiej połowy. Inna sprawa, że poza dośrodkowaniami w pole karne gospodarze nie mieli pomysłu na sforsowanie solidnie grającej obrony biało-zielonych. Za to Lechia mogła przesądzić losy meczu w 61. min. Na indywidualną akcję zdecydował się Paweł Nowak, ale kiedy wykonał już najtrudniejszą pracę, mijając dwóch obrońców, nie potrafił z kilku metrów celnie strzelić na bramkę Rafała Kwapisza. Z czasem impet Piasta wyraźnie osłabł, a ponieważ Lechia sprawiała wrażenie zadowolonej z wyniku i nie przejawiała większej ochoty do ataków, mecz stał się przeraźliwie nudny. Z letargu piłkarzy obu zespołów wyrwał w 81. min Jakub Smektała, który potężnie uderzył z 20 m. Czujny był jednak Kapsa.

Końcówka meczu to już zdecydowana dominacja Lechii, która długo utrzymywała się przy piłce i spokojnie kontrolowała sytuację. Kropkę nad i w 90. min postawił śląski specjalista Piotr Wiśniewski, który zdobył w tym sezonie trzeciego gola - wszystkie strzelił na Śląsku (wcześniej trafił w Sosnowcu w meczu z Cracovią oraz w Bytomiu).