Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ostrzeżenie z Malty: Ruch zagra na patelni

Futbol to największa pasja mieszkańców Malty. O sporcie na śródziemnomorskiej wyspie mówi ?Gazecie? Bartłomiej Romańczuk, tłumacz i dziennikarz. Na Malcie osiadł dzięki ojcu, który przyjechał tu ponad 20 lat temu, żeby budować statki.
Wojciech Todur: Dużo Polaków mieszka na Malcie?

Bartłomiej Romańczuk: W okresie letnim sporo, ale to turyści lub uczestnicy kursów językowych. Tych, którzy mieszkają na wyspie na stałe, jest około setki.

Czym zajmują się Polacy mieszkający na Malcie?

- Większość z nich pracuje dla stron internetowych, które promują gry i internetowy hazard. To był dobry biznes, ale po ostatnich zmianach w prawie mnożą się problemy. Mamy też tutaj polskich lekarzy, pielęgniarki, inżynierów.

W Polsce mamy teraz rekordowo gorące lato. A co czeka piłkarzy Ruchu na Malcie?

- Teraz jest około 32 stopni [rozmawialiśmy przed godziną 19 - przyp. red.], a w najbliższych dniach temperatura ma jeszcze wzrosnąć. Tak więc przygotujcie się na grę na patelni.

Pracuje Pan dla maltańskiego portalu. Czy informujecie też o zbliżającym się meczu z Ruchem?

- Obowiązki dziennikarza to moje dodatkowe zajęcie. Przez ostatnie dwa tygodnie nie byłem w redakcji, nie śledziłem też pracy kolegów. Jeżeli jednak ktoś jeszcze nie wie, że na Maltę przyjeżdża Ruch, to ja już się postaram, żeby się dowiedział (śmiech). W czwartek na pewno będę na stadionie. Umówiłem się nawet z kolegą z Polski. Czuję się Polakiem, a więc będę za Ruchem.

Piłka nożna to jedyna sportowa miłość Maltańczyków?

- Może niejedyna miłość, ale na pewno największa. Grają także w koszykówkę, siatkówkę czy hokeja na trawie. Grali też w hokeja na lodzie, ale to już przeszłość, bo jedyne lodowisko na wyspie zostało zlikwidowane.

A sporty walki? Namiary na Pana znalazłem na internetowej stronie federacji taekwondo!

- Trenujemy z bratem, ale tak dla przyjemności, żeby nam zbytnio nie urosły brzuchy. Pracowałem w federacji jako oficer prasowy, ale zrezygnowałem z tego zajęcia.

Czy Valletta FC to ulubiony zespół Maltańczyków?

- Na pewno jeden z najbardziej utytułowanych. Miejscowi darzą go dużym szacunkiem. Teraz jednak na topie jest Birkirkara - mistrz kraju. Birkirkara to malutkie miasto, Polacy powiedzieliby "większa wieś". Mieszka tam może 15 tys. osób. W warunkach maltańskich to jednak ważny ośrodek.

Czy maltańscy piłkarze wciąż łączą grę w piłkę z pracą zawodową?

- Nie wszyscy, ale przeciwko Ruchowi zagrają także bankowcy, handlowcy, kierowcy. Z samej piłki ciężko byłoby im się utrzymać na wyspie.

Miejscowi kibice będą gorąco wspierać swój zespół?

- Nie spodziewałbym się wielkich emocji ze strony fanów. Ich dużo bardziej kręcą mecze z lokalnymi rywalami. Pojedynek z Birkirkarą jest dla nich ważniejszy niż mecz z Ruchem.

To raczej nie będą chcieli wydać 10 euro na bilet?

- Tyle kosztuje? To dużo...