Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Europejska: Ruch awansował głęboką nocą

Pierwsza przeszkoda w eliminacjach Ligi Europejskiej zdobyta. Ruch nie bez trudu uporał się z ambitną drużyną Szachtiora Karaganda. Niebiescy mogą się już szykować do dwumeczu z FC Valletta z Malty. Pierwsze, wyjazdowe spotkanie już za tydzień.
- To nie był łatwy mecz. Szachtior zagrał dobrą piłkę. Kluczem do sukcesu była solidna gra w obronie całej drużyny - komentował na gorąco trener Waldemar Fornalik.

Kazachowie rozpoczęli mecz zdecydowanie lepiej, niż tydzień wcześniej Ruch. Piłkarze Szachtiora na co dzień nie słyszą takiego dopingu, jak na ten na Cichej. W Karaganadzie kibice nie łączą się w jedno gardło, wykrzykując uwielbienie dla swojej drużyny. W Kazachstanie to gwizd, a nie oklaski wyrażają częściej wsparcie i zachętę do walki.

Klub z byłej republiki radzieckiej opublikował broszurę, która miała przygotować piłkarzy na to, co czeka ich w Chorzowie. Sporo w niej o historycznych sukcesach niebieskich, a nawet ostatnich transferach - Marcina Malinowskiego czy Grzegorza Bronowickiego (nie został potwierdzony do gry w pierwszej rundzie LE). Jest też i akapit o tym "Jak się u nich kibicuje..". Piłkarze Szachtiora dowiedzieli się z niego, że Ruch ma dziesiątki fanklubów w regionie na czele z ekipami z Bobrownik, Chełma Śląskiego i Radlina.

Kibice niebieskich otwierali szeroko oczy, bowiem to "Górnicy" zaatakowali jako pierwsi. Chorzowskiej defensywie raz za razem mocno dawał się we znaki Aldin Dżidzić - brał udział niemal we wszystkich akcjach, które mogły skończyć się golem. Działacze Szachtiora są przekonani, że 27-letni Bośniak długo już u nich nie pogra i podkreślają, że pytają o niego kluby z Niemiec i Anglii. W internecie można znaleźć informacje, że Dżidić jest wart niewiele ponad 100 tysięcy euro. Kazachowie na takie wieści tylko machają ręką, jakby odganiali natrętną muchę. - Jest warto dużo, dużo więcej! Przekonacie się - odpowiadają. - Gdzie zagram w przyszłym sezonie? Bóg jeden wie? - rozkładał ręce Dżidić.

Akcje "Górników" rozkręcał mocno zaokrąglony Andriej Finonczenko. Bożyszcze karagandyjskich fanów (przed wejściem na stadion Szachtiora znajduje się jego kilkumetrowa podobizna zachęcająca do przyjścia na mecz) na wypielęgnowanej chorzowskiej murawie radził sobie zdecydowanie lepiej, niż na dziurawym klepisku w Karagandzie. Kazachowie nie mogli się nachwalić trawy, ale narzekali na nocleg - po pierwszej nocy zmienili hotel - i na... zbyt twarde mięso.

W pierwszej połowie Ruch stać było tylko na pojedyncze zrywy, po których najbliżej zdobycia gola był Michał Pulkowski. Pomocnik niebieskich, niestety, potwierdził, że równie łatwo dochodzi do sytuacji strzelecki, jak i je potem łatwo marnuje. Akcję meczu przeprowadził Rafał Grodzicki - stoper, który nie znosi wybijać piłki na oślep. Obrońca przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i w gąszczu nóg odegrał ją piętą do Artura Sobiecha. Uderzenie napastnika Ruchu było piorunujące! - Zrobiło się trochę miejsca, więc wjechałem - uśmiechał się Grodzicki. - Kazachowie znowu pokazali dobrą piłkę, ale myślę, że nasza forma też poszła w górę - dodał.

Po stracie gola morale piłkarze z Karagandy spadło na chwilę poniżej poziomu zapadliska Kaundy - najgłębszej depresji na terenie republiki. W Kazachstanie, gdy czujesz się źle, brak ci sił i energii do życia, to spoglądasz w niebo i szukasz smugi, która oznacza, że kosmodrom Bajkonur znowu coś wystrzelił w przestworza. - To może wydać się dziwne, ale tak właśnie jest. Zmienia się wtedy gwałtownie ciśnienie. Ludzie narzekają na zdrowie i samopoczucie, nawet jeżeli mieszkają tysiące kilometrów od Bajkonuru - opowiadał członkom chorzowskiej ekipy Andrzej Jurczyk, Polak mieszkający od kilkunastu lat w Kazachastanie. Piłkarze Szachtiora mieli prawo być senni, bowiem gdy kończył się mecz ich karagandyjski zegar (cztery godziny różnicy) wskazywał 2.30 w nocy. Mimo to atakowali i łapali się za głowy, gdy Krzysztof Pilarz w wielkim stylu zatrzymywał piłkę po bombowych uderzeniach z dystansu.

- To świetny bramkarz. Dał nam się we znaki już w Karagandzie. W drugim meczu też bronił świetnie. Ruch to dobry zespół, ale myślę, że Szachtior wcale nie był gorszy. Przegraliśmy ten awans w Kazachstanie - podkreślał Dżidić. Władimir Czeburin, trener "Górników", gratulował Ruchowi. - Przyjechaliśmy po zwycięstwo, no ale widzicie, powtórzyło się to co w Karagandzie. Nie wykorzystaliśmy dobrych okazji, więc z awansu cieszy się rywal - mówił Czeburin, który również mówił o różnicy czasu. - U nas jest teraz głęboka noc - podkreślał.

Ruch Chorzów 1 (0)

Szachtior Karaganda 0

Bramka: 1:0 Sobiech (59.)

Ruch: Pilarz Ż - Nykiel, Sadlok, Grodzicki, Jakubowski - Grzyb, Straka, Pulkowski (76. Piech), Janoszka - Zając Ż (63. Malinowski), Sobiech Ż (90. Stawarczyk).

Szachtior: Sarana - Kozjulin, Kislicyn, Danajew, Tarasow - Skorych, Bogdanow, Finoncienko, Vicius, Suczkow (71. Borowskij) - Dżidić

Sędziował: Gediminas Mazeika (Litwa)

Widzów: 8 500