Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Wyprzedaży Ruchu nie będzie

Działacze zapewniają, że niebiescy nie będą sprzedawać kluczowych graczy, by ratować klubowy budżet. Więcej, jest szansa, że finanse Ruchu w końcu uda się zbilansować. Straszenie odebraniem licencji jest niepoważne.
Kończy się runda, sezon i w Chorzowie - jak zawsze - rozpoczyna się rozmowa o pieniądzach. Piłkarze protestują, warszawskie media ostrzegają, że Polski Związek Piłki Nożnej nie da klubowi licencji, kibice obawiają się, że zespół pójdzie w rozsypkę.

Jak jest naprawdę? Przed kończącym rozgrywki meczem z Koroną Kielce piłkarze wyszli na murawę w koszulkach z napisem: "Ile jeszcze niespełnionych obietnic?!". W klubie żartują, że nie chcieli, żeby zmarnowały się takie piękne stroje, bowiem koszulki były już gotowe przed grudniowym spotkaniem z... Piastem Gliwice!

Piłkarze czekają przede wszystkim na wypłatę meczowych premii, a te obejmują cały sezon. Mówią też o poślizgach w pensjach - te od pewnego czasu sięgają miesiąca, dwóch.

- Chcemy tylko tyle, ile mamy zapisane w kontraktach. Za dużo? Warunki zaakceptowały obie strony - mówi "Gazecie" jeden z zawodników.

Dobre wiadomości są takie, że piłkarze robili w ostatnich miesiącach wszystko, by klub wyszedł na finansową prostą. Kolejne zwycięstwa, trzecie miejsce w lidze, transmisje spotkań w telewizji - to wszystko złożyło się na pokaźną premię z Canal+. Łącznie około 8 mln zł.

Klub podzieli się tymi pieniędzmi z zawodnikami. Z naszych informacji wynika, że starczy na wypłatę wszystkich jesiennych premii i części gratyfikacji za mecze wygrane wiosną (to może być problem, bo zawodnicy oczekują na wypłatę wszystkich premii). W czerwcu mają być również uregulowane zaległe pensje.

- Wpływy z Canal+ i od sponsorów są rekordowe w historii spółki! To jest dobry czas dla niebieskich, a piłkarze i sztab szkoleniowy sami na to zapracowali. Jest duża szansa, że w końcu uda nam się zbilansować budżet [gdyby nie długi, jakie spółka przejęła po stowarzyszeniu, stałoby się to już dawno - przyp. red.] - przyznaje Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej niebieskiej spółki.

Osiągnięcie sukcesu było relatywnie tanie. Na Cichej dysponują analizą, z której wynika, że jeden gol kosztował Ruch 200 tys. zł, a dla przykładu Legia "zapłaciła" za jedno trafienie 1,7 mln. - To oddaje skalę trudności, ale i skuteczność naszego działania - dodaje działacz.

Sympatycy niebieskich obawiają się, że dziury w budżecie będą łatane pieniędzmi ze sprzedaży kluczowych graczy. Na Cichej plotkuje się o wspólnej ofercie dla Macieja Sadloka i Artura Sobiecha, która sięga kilku milionów euro. Jeden z pracowników klubu wskazuje na SV Salzburg. Roman Szewczyk, były piłkarz GKS-u Katowice, a dziś skaut austriackiego klubu, oglądał wiosną mecze niebieskich.

- To jest taki czas, że pewnie każdego dnia będzie można rozmawiać o kolejnej ofercie. To jednak nic nie znaczy - zapewnia dyrektor Mirosław Mosór.

W podobnym tonie wypowiada się Smagorowicz: - Nie będzie żadnych histerycznych ruchów transferowych. Nie będzie żadnej wyprzedaży. Możemy rozmawiać z każdym, ale żeby ktoś nas przekonał, musiałby użyć naprawdę mooocnych argumentów - podkreśla.

Polityka transferowa niebieskich się nie zmieni. Do kadry dołączą kolejni zawodnicy z Młodej Ekstraklasy. - Będziemy się rozwijać, a nie zwijać - mówi Mosór. Co z Andrzejem Niedzielanem? - Rozmawiamy o przedłużeniu umowy. Decyzja należy do piłkarza - kończy Smagorowicz.