Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mediacje z ZUS-em. Komornik nie zajmie kont Ruchu!

Niebiescy wysłali w poniedziałek odwołanie od decyzji ZUS-u, który domaga się od chorzowskiego klubu zapłaty ponad 3 milionów złotych. - Zapaliło się dla nas zielone światło - mówi jeden z działaczy chorzowskiego klubu.
Sprawa jest bardzo delikatna. Działacze Ruchu nie chcą się wypowiadać na temat rozmów z ZUS-em by nie zostać posądzonym o medialny nacisk na instytucję, która domaga się spłaty długu, który zaczął narastać ponad dziesięć lat temu. Przypomnijmy, że Ruchem zarządzało wtedy stowarzyszenie, które jednak - podobnie jak członkowie ówczesnego zarządu klubu - nie czują się odpowiedzialni i nie chce spłacić zaległych składek. ZUS zwrócił się więc do spółki S.A. Ruch Chorzów, która zarządza dziś klubem.

- Z taką decyzją nigdy się nie zgodzimy - zapewniła "Gazetę" Katarzyna Sobstyl, prezes klubu. Ruch miał czas na przygotowanie odwołania do 3 stycznia 2010 roku (data uprawomocnienia się decyzji), ale uporał się z tym do poświątecznego poniedziałku. Podstawą odwołania jest zapis, który przesądzą o tym, że spółka nie jest następcą prawnym stowarzyszenia. Na korzyść niebieskich świadczy podobny spór, który Ruch toczył z Urzędem Skarbowym. Izba Skarbowa stwierdziła wtedy, że Ruch Chorzów S.A. nie jest następcą prawnym stowarzyszenia KS Ruch.

Niezależnie od odwołania Ruch rozpoczął mediacje z ZUS-em. I to z sukcesem! Osoba znająca kulisy sprawy zapewnia, że działacze niebieskich otrzymali zapewnienie, że komornik nie zajmie klubowych kont. Tego właśnie najbardziej obawiali się piłkarze, a prezes Sobstyl mówiła o "megaproblemie". Z naszych informacji wynika, że jeżeli odwołanie nie przekona ZUS-u to Ruch będzie szukał sprawiedliwości w sądzie. Prezes Sobstyl nie wyklucza, że miliony przyjdzie jednak zapłacić, ale później klub je odzyska.

Na razie nie ma żadnych wiążących decyzji w sprawie ewentualnych pożegnań i transferów piłkarzy. Priorytetem jest utrzymanie składu, który tak skutecznie grał jesienią. - Andrzej Niedzielan? Jestem optymistą, ale rozstrzygające rozmowy wciąż przed nami - mówi Mirosław Mosór, dyrektor Ruchu. Na brak ofert nie mogą też narzekać Artur Sobiech i Maciej Sadlok. Sobiech jeszcze pod koniec września mówił "Gazecie": - Po co mi teraz menedżer? Podchodzę do takich spraw z dystansem, na razie skupiam się na grze.

Dziś Sobiech jest już jednak związany z osobą, która ma zadbać o rozwój jego kariery. Co ciekawe jedną z pierwszych propozycji menedżera utalentowanego napastnika było wpisanie do kontraktu zapisu o kwocie odstępnego. Ale Ruch nawet nie chce o tym słyszeć. Działacze wolą by cenę dyktował piłkarski rynek, a Sobiech to dziś gorący towar. - Nie będziemy wprowadzać żadnych zmian. Umowa Sobiecha jest ważna do 2013 roku - przypomina Mosór.

Cicho na Cichej też o wzmocnieniach. W Chorzowie chętnie widziano by Mauro Cantoro z Wisły Kraków, ale Argentyńczyk chce zbyt wysokiego kontraktu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Ruch ma też na oku dwóch piłkarzy Górnika Zabrze. - Mogę tylko potwierdzić, że szukamy zawodników na dwie, trzy pozycje - kończy Mosór.