Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Śrutwa przed meczem Polonia - Ruch: Ruch bardziej wyrachowany

Gdy zbliża się spotkanie Polonii Bytom z Ruchem, Mariuszowi Śrutwie zawsze skacze tętno. W pierwszym klubie uczył się grać w piłkę, w drugim stał się zawodnikiem, który strzelił ponad sto bramek na boiskach ekstraklasy.
Piątkowy mecz ekstraklasy to dla śląskich kibiców hit jesieni. Spotkanie w Bytomiu da odpowiedź, kto ma najlepszy zespół w naszym regionie.

Wojciech Todur: Czego się Pan spodziewa po tym meczu?

Mariusz Śrutwa, były piłkarz Ruchu i Polonii: Bardzo dobrego widowiska. Przed startem sezonu chyba nikt nie liczył, że to będzie starcie drugiej z trzecią drużyną ekstraklasy! Zarówno Ruch, jak i Polonia grają bardzo otwartą, widowiskową piłkę. Nie koncentrują się na obronie, nie liczą na łut szczęścia pod bramką rywala. Ruszają do przodu i starają się zmusić przeciwnika do błędu. Telewizja chce pokazywać ich mecze, kibice przychodzą na stadiony.

Maciej Szczęsny w rozmowie z "Gazetą" określił taktykę Ruchu jako nawałnicę. Stwierdził też, że grę Polonii cechuje większa odpowiedzialność. Zgodzi się Pan z nim?

- Nie do końca. Dla mnie to Ruch jest bardziej wyrachowany. Widziałem sporo spotkań zarówno jednych, jak i drugich. To dobrze zorganizowane zespoły, które bardzo umiejętnie i szybko potrafią przerzucić swoje siły z ataku do obrony. Może i gra Ruchu jest jak nawałnica, ale Polonia potrafi zaatakować jeszcze większą liczbą zawodników. Wystarczy porównać grę bocznych obrońców - ci z Bytomia jednak częściej biegają do ataku.

Za sukcesami Polonii i Ruchu stoją trenerzy. Czy filozofia pracy Jurija Szatałowa i Waldemara Fornalika jest podobna?

- Podoba mi się, że nie są to szkoleniowcy, którzy zaczynają pracę w klubie od pokazania działaczom listy nowych zawodników. Oni nie marudzą, nie żalą się nad swoim losem i składem kadry, tylko zabierają się do pracy. Wierzą w to, co robią, i - co ważne - potrafią tą wiarą zarażać innych. Rozmawiam z piłkarzami z Bytomia i Chorzowa, a ci przyznają, że przy tych szkoleniowcach grają lepiej, niż się tego po sobie spodziewali.

Grzegorz Podstawek czy Andrzej Niedzielan?

- Stawiam na Niedzielana. O tym, czy ktoś jest dobrym napastnikiem, decyduje szereg czynników, ale dwa uważam za szczególnie ważne. Po pierwsze, musi strzelać bramki (śmiech ). I z tym akurat żaden z nich nie ma problemów. Po drugie, musi też być szybki - i tu już przewagę ma Niedzielan. Mimo wszystko uważam, że Podstawek jest dla bytomian bardziej istotnym i wartościowym piłkarzem niż Niedzielan dla Ruchu.

Wojciech Skaba czy Krzysztof Pilarz?

- Znowu punkt dla Ruchu. Obaj bramkarze umiejętności mają podobne, ale Pilarz ma większy wpływ na grę zespołu. To piłkarz, który jest jednym z liderów zespołu. Wydaje mi się też, że to Pilarz częściej pracował na zwycięstwa niebieskich. Nawet w ostatnim meczu z Lechią Gdańsk, gdy miał trzy bardzo dobre interwencje.

Na wyniki obu drużyn duży wpływ mają też Słowacy. Tu już jednak przewagę ma Polonia.

- Zdecydowanie. Polonia bez Słowaków to nie byłby ten sam zespół. Podnieśli jakość tej drużyny. Wiele można się od nich nauczyć. Szczególnie podoba mi się prawa strona Polonii, gdzie świetnie współpracują Peter Hricko i Miroslav Barcik. Już się cieszę na pojedynki Barcika z Łukaszem Janoszką. To będzie zderzenie dwóch bardzo pomysłowych i ofensywnych piłkarzy. Słowak to niezwykle odpowiedzialny zawodnik. Nie zagrywa głupich piłek. Niemal każda jego akcja jest przemyślana. Ruch powinien uważać na prawą stronę Polonii, bo to właśnie tam rodzą się pomysły na bramki.

Jak to się skończy? Czy Ruch i Polonia już do końca sezonu będą w czołówce ekstraklasy?

- Do zakończenia rundy wytrzymają, a potem? Trudno to przewidzieć. Zawsze powtarzam, że gdy się dobrze wystartuje, gdy jest się w czołówce, to połowa spotkań jest prosta. Gdy siedzi się na dole, to wszystkie mecze są trudne. Ruch i Polonia realizują pierwszy scenariusz. I nie dość, że grają dobrze, to jeszcze mają szczęście, bo jak nazwać sytuację z ostatniego meczu z Cracovią, gdy Polonia wygrała po kuriozalnym samobóju? Zimą warunki mogą się zmienić. Okres przygotowawczy, to, co po nim nastąpi, zawsze jest pewną zagadką. W ruch pójdą też pieniądze. Możni ligi już patrzą, kogo tu podebrać ze śląskich klubów.