Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Edward Lorens wraca na Cichą

Były zasłużony piłkarz i trener Ruchu ma zostać członkiem rady nadzorczej niebieskiej spółki, a w przyszłości może wiceprezesem klubu. - Ruchowi się nie odmawia - podkreśla.
56-letni trener po nieudanym epizodzie z 2003 roku w GKS-ie Katowice (drużyna odpadła w kwalifikacjach Pucharu UEFA z Cementarnicą Skopie) stronił od ligowej piłki. Jego nową pasją stało się bieganie maratonów, do których zachęcił go przełożony, rektor katowickiego AWF-u Zbigniew Waśkiewicz.

Janusz Paterman, działacz i sponsor Ruchu, który ma zostać nowym właścicielem klubu, uznał jednak, że pozostawianie Lorensa na bocznym torze to wielkie marnotrawstwo. - Ten człowiek żyje piłką. Jego wiedza jest porażająca. Dostrzega problem, zanim inni o nim pomyślą. Będzie dla Ruchu bezcenny - mówi Paterman, który chciałby, żeby Lorens został w przyszłości wiceprezesem. Na początek ma jednak wejść do rady nadzorczej spółki. Lorens już wyraził na to zgodę. - Poproszono mnie o pomoc, a takim klubom jak Ruch się nie odmawia - uśmiecha się.

Paterman liczy, że Lorens pomoże zbudować silny Ruch. - Ma takie oko do piłkarzy, że na pewno dojrzy kilka perełek - podkreśla.

Lorens zdradził "Gazecie" swój pomysł na politykę transferową. - Na Śląsku nigdy nie było wielkich pieniędzy w futbolu, bazowaliśmy więc na własnej młodzieży, na wychowankach śląskich klubów. To Ślązacy brali odpowiedzialność za wynik. Teraz to wszystko jest rozmyte. Obserwuję napływ armii zaciężnej, która podpisuje kontrakty i gra. Czy jednak w tych kontraktowych piłkarzach jest serce i dusza? - pyta.

Paterman dostrzega w Lorensie także inną ważną cechę. - Tak jak i mnie nie interesują go półśrodki. Przed tym sezonem powiedziałem, że mam już dosyć walki o środek tabeli. Gdy zawiesza się poprzeczkę tak nisko, to zazwyczaj kończy się na dnie. To właśnie dlatego nie zgodziłem się na sprzedaż kilku piłkarzy. Teraz, gdy spoglądamy na tabelę, to widzimy, że było warto. Odczuwam to również w rozmowach z potencjalnymi sponsorami - mówi działacz.

Lorens ma być dla trenera Waldemara Fornalika partnerem, a nie cenzorem. - Czy to dziwnie, że klub sięga po osobę, która zna się na piłce? Jeżeli ktoś uważa, że to jakieś zagrożenie dla trenera, to niech lepiej szuka specjalistów na przystankach autobusowych. Wracam do Ruchu dla trenera. Żeby mu ewentualnie pomóc, doradzić. Współczuję szkoleniowcom, którzy po meczach zamykają się w szatni i nawet nie mają możliwości, by z kimś podzielić się swoimi spostrzeżeniami czy problemami - kończy Lorens.

Dodajmy, że klubowi działacze zatwierdzili nowy system premiowania. Miejsca na podium wyceniono odpowiednio na 2, 1,5 oraz 1,2 mln zł. Ruch poinformował też, że nie udało się ostatecznie osiągnąć porozumienia w sprawie wypożyczenia Marcina Nowackiego. Ruch wyraził zgodę na transfer, ale ten rozbił się m.in. o zapis, który miał uniemożliwić Nowackiemu grę przeciwko niebieskim w rozgrywkach ligowych.

Polecamy: PZPN: Fani Ruchu mają kibicować po polsku