Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bałagan w Ruchu. Nikt nic nie wie

To już norma. Rozpoczyna się okres przygotowawczy, a na Cichej mnożą się znaki zapytania. Kto prezesem? Kto odejdzie? Kto przyjedzie? Kto i kiedy spłaci długi?
- Wiadomo już coś? - piłkarze, którzy wrócili z trzytygodniowych urlopów szukali potwierdzenia niesprawdzonych informacji u dziennikarzy. W klubie wszyscy czekają na rezultat rozmów pomiędzy Mariuszem Klimkiem (właściciel Ruchu), a Januszem Patermanem (przyszły właściciel i prezes?). To one mają zaważyć na polityce transferowej, finansach, celach na nowy sezon. Klimek i Paterman do szatni weszli wczoraj razem. - Piłkarze wiedzą na czym stoją. Do końca lipca chcemy zamknąć sprawę zadłużenia wobec drużyny - powiedział Paterman.

Z piłkarzy pierwszy dotarł do klubu Wojciech Grzyb. - Jak to kapitan! Wchodzi pierwszy, schodzi ostatni - żartował Grzyb, który nie podpisał jeszcze nowej umowy. W podobnej sytuacji jest Ireneusz Adamski. - Rozmowy trwają. Finalizacja blisko - zapewnił Mirosław Mosór, dyrektor klubu. Grzyb ocenia jednak swoje szanse na pozostanie w Ruchu na 50 na 50.

Klimek w niedawnej rozmowie z "Gazetą" zdradził, że Ruch będzie prawdopodobnie sprzedawał piłkarzy by zbilansować budżet klubu. Na dziś chorzowski towar eksportowy to Maciej Sadlok i Tomasz Brzyski. Na zmianę barw klubowych liczył też Marcin Nowacki, ale zaporowa cena (podobno 800 tysięcy złotych) ma odstraszyć potencjalnych nabywców. - Ja na siłę nigdzie pchać się nie będę. Jestem jeszcze młody, jeżeli zostanę w Chorzowie to świat się nie zawali. Słyszałem o zainteresowaniu trzech klubów: Lecha, Legii i Polonii Warszawa. Myślę, że w każdej z tych drużyn miałbym szansę na rozwój - mówił Sadlok.

Waldemar Fornalik, trener niebieskich, z niepokojem przyjmuje informacje o ewentualnym osłabieniu drużyny. - Każdy trener nie tylko chciałby utrzymać skład, ale jeszcze go wzmocnić. Liczę się jednak z tym, że warunki do pracy mogą być trudniejsze niż wiosną - mówił szkoleniowiec.

O spokój prosił Mosór. - Konkretne oferty mają tylko Sadlok i Brzyski [Lechia Gdańsk - przyp. red.]. Jednak od oferty do podpisania kontraktu jeszcze daleka droga - przypomniał.

W najbliższych dniach do zespołu mają dołączyć nowi zawodnicy. Na sobotę jest planowana treningowa gierka, podczas której trenerzy ocenią formę testowanych graczy. A tych może być nawet kilkunastu! Działacze czekają m.in. na przyjazd 19-letniego pomocnika z Francji i stopera z Austrii.

Pewną informacją jest na razie powrót z wypożyczeń Daniela Ferugi (ostatnio GKS Jastrzębie) i Marcina Sobczka (GKS Bełchatów). - Do Chorzowa wróciłem jako lepszy piłkarz - zapewnił Feruga. - W Jastrzębiu dostałem dobrą szkołę. Chcę powalczyć o miejsce w podstawowym składzie. Mogę grać na środku pomocy, mogę na obu skrzydłach. Młoda Ekstraklasa mnie nie interesuje - dodał.

Na Cichą dotarli też Marcin Zając (w lipcu ma wznowić treningi po kontuzji kolana) oraz Remigiusz Jezierski, którego kontrakt kończy się końcem czerwca i nie zostanie przedłużony. - Liczyłem się z tym. Myślę, że jeszcze zagram w ekstraklasie i to nie o utrzymanie - komentował Jezierski. Są też chętni na zawodników, którzy znaleźli się na liście transferowej. O Jovana Ninkovicia pyta Górnik Łęczna, a o Bartłomieja Babiarza Znicz Pruszków i Zagłębie Sosnowiec.

Spadek Górnika to koszmar dla Ruchu - czytaj tutaj »


Więcej o: