Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ruch bez trenera Pietrzaka

Po porażce z GKS-em Bełchatów szkoleniowiec niebieskich oddał się do dyspozycji zarządu. Bogusław Pietrzak ma wrócić do pracy z młodzieżą. - Musimy zastanowić się jak wykrzesać na nowo siły i chorzowski charakter - powiedział Mariusz Klimek, właściciel klubu.


Stadion Śląski to dla Ruchu twierdza, ale... pokonanych. Niebiescy przegrali na chorzowskim obiekcie wszystkie tegoroczne mecze o ligowe punkty. Gdyby nie udana runda jesienną, gdy Ruch zdobył 22 punkty dziś niebiescy mogliby się już przygotowywać do gry na zapleczu ekstraklasy. 14-krotny mistrz Polski zdobył wiosną raptem cztery punkty (wszystkie na wyjeździe) i z każdą kolejką jest bliżej dna.

Spotkanie z GKS-em miało być przełomowe, a skończyło się jak zawsze. Ruch oddał raptem dwa groźne strzały na bramkę rywala. Marny to dorobek tym bardziej, że zapracował na niego jeden piłkarz - Łukasz Janoszka. - Co to za pocieszenie? Nie potrafimy strzelać bramek, nie zdobywamy punktów, a nasza sytuacja pogarsza się z każdym spotkaniem - smucił się młody piłkarz.

Chorzowscy kibice mają już dosyć. Jeszcze przed końcem meczu zwolnili trenera, pożegnali prezes Katarzynę Sobstyl i wytknęli piłkarzom brak ambicji. - Już około 70. minuty słyszałem złośliwe "ole!" po każdym naszym udanym zagraniu. To nam na pewno nie pomaga - mówił Piotr Kieruzel, który debiutował na środku obrony niebieskich.

W ostatnich minutach kibice szydzili z piłkarzy na całego. Trybuny domagały się... czwartej bramki chociaż stadionowy zegar uparcie wyświetlał zero. A po ostatnim gwizdku fani zaczęli fetować zdobycie trzech punktów. Chorzowscy piłkarze ze spuszczonymi głowami szybko zbiegali do szatni, ale kibice ani myśleli im odpuścić. Krzyczeli tak długo aż niebiescy znowu wybiegli na murawę. Stanęli w rogu boiska. Wyglądali jeszcze bezradniej niż wtedy, gdy Krzysztof Janus strzelał zwycięskiego gola. - Gdzie jest wasz trener?!, Pietrzak na boisko!, Skończą się wasze dyskoteki! - trybuny jednoczyły się w kolejnych okrzykach.

- My ich nie rozpieszczamy swoją grą, więc oni nie rozpieszczają nas dopingiem. To przykre - mówił Janoszka.

Wojciech Grzyb, kapitan Ruchu, przyznał, że - "morale drużyny jest bliskie dna". - Kibice dali upust swojemu niezadowoleniu. Nie dziwię się im. Czego dziś zabrakło? Wszystkiego - rozkładał ręce Grzyb. - Musimy usiąść w szatni i po męsku porozmawiać. Z taką grą nie utrzymamy się w ekstraklasie - dodał Grzegorz Baran. A dodajmy, że przed niebieskimi ciężkie wyjazdowe mecze do Poznania i na Legię!

Taktyki na te spotkania nie będzie już ustalał trener Pietrzak, który po meczu z GKS-em oddał się do dyspozycji zarządu. - Zrobiłem pierwszy krok. To normalne, gdy praca trenera nie przynosi wyników. Może nie ma chemii pomiędzy mną i ze zespołem? - zastanawiał się Pietrzak, który zakończył, że decyzję o jego przyszłości podejmie Mariusz Klimek.

Właściciel niebieskich zaraz po meczu stwierdził, że musi ochłonąć. - Nie chcę działać na gorąco. Spotkamy się w niedzielę i zastanowimy co dalej - mówił. Decyzję ma wypracować wspólnie Rada Nadzorcza niebieskiej spółki i zarząd klubu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że trener Pietrzak wróci do pracy z młodzieżą. Trwają poszukiwania następcy.

Ruch Chorzów 0

GKS Bełchatów 1 (0)

Bramka: Janus (56.)

Ruch: Perdijić - Jakubowski Ż, Sadlok Ż, Kieruzel (46.Nowacki), Nykiel Ż - Grzyb, Straka, Baran Ż, Brzyski - Janoszka (63. Sobiech), Fabusz (63. Jezierski).

GKS: Sapela - Fonfara Ż, Cecot. Lacic, Popek - Janus (81. Wróbel), Rachwał Ż, Gol, Kuklis Ż, Chwalibogowski - Kuświk (61. Nowak).

Sędziował: Artur Radziszewski (Warszawa)

Widzów: 5 000



Zdaniem trenerów

Rafał Ulatowski (GKS Bełchatów): - Przed laty współpracowałem z trenerem Pietrzakiem w Piotrcovii i teraz mogę powiedzieć, że był dla mnie dobrym wzorem. Mam osobistą satysfakcję po zwycięstwie. Futbolu było dziś mniej niż walki w parterze. Kibice, którzy cenią walkę na całego mogą być chyba zadowoleni. Z zimną krwią wykorzystaliśmy swoją okazję do strzelenia gola. Piąta wygrana z rzędu cieszy.

Bogusław Pietrzak (Ruch): - Na pewno nie można odmówić moim piłkarzom ambicji, ofiarności. Zostawili na boisku masę zdrowia, kości trzeszczały - ale to niestety były nasze jedyne atuty. Przed każdym meczem zastanawiam się co zrobić, jak przełamać niemoc. Dziś rzuciłem do walki nasze wszystkie ofensywne siły, a i tak zdało się to na nic.

not.tod



Rozmowy pod szatnią

Grzegorz Baran (Ruch): - Nie wiem skąd taka niemoc? Przez pierwsze 45. minut jeszcze w miarę graliśmy, ale po przerwie...Zostaliśmy w szatni! Nie mogę się z tym pogodzić.

Wojciech Grzyb (Ruch): - Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że dałem z siebie wszystko. Cóż, niewiele mogłem zdziałać. Po takich meczach staczamy się nie tylko w tabeli. Nie było w naszej drużynie nikogo kto by wziął na swoje barki odpowiedzialność za wynik. Z trybun mogło wyglądać, że graliśmy ostro. To jednak nie tak. Rywal był szybszy, a my chcieliśmy, ale nie zawsze mogliśmy za nim nadążyć.

Krzysztof Janus (GKS): - Ruch grał bardzo ostro. Nie raz musiałem uciekać z nogami. Chcemy dalej wygrywać i kontynuować zwycięską passę. Cieszę się, że to właśnie mój gol zapewnił nam piątą wygraną z rzędu.

Marcin Nowacki (Ruch): - Można powiedzieć, że kopiemy się w czoło. Kiedy GKS cofnął się na własną połowę nie mieliśmy pomysłu, żeby się do nich dobrać. Wszystko się komplikuje, nie wiem co się z nami dzieje. Walczymy tylko o utrzymanie...

Piotr Kieruzel (Ruch): - Straciliśmy głupią bramkę, ale to już ostatnio norma. Nie idzie nam na Śląskim. Kto jeszcze pamięta, że wygraliśmy tutaj z Wisłą? Wszyscy wolelibyśmy grać na Cichej. Musimy teraz zdobywać punkty na wyjeździe, a tu przecież mecze w Poznaniu i w Warszawie.

not.tod