Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polacy za granicą. Wystrzałowy weekend polskich piłkarzy

Tak bramkostrzelnego weekendu w wykonaniu polskich piłkarzy za granicą dawno nie było! Polacy strzelali gole w ekstraklasach Niemiec, Holandii, Ukrainy, Szkocji, Białorusi, Cypru i Arabii Saudyjskiej. To dobra wiadomość przed meczami eliminacji Euro 2016 z Niemcami (11.10) i Szkocją (14.10). Cieszą szczególnie gole potencjalnych zmienników Roberta Lewandowskiego.
Po przerwie na mecze reprezentacyjne, w której Polska robiła Gibraltar 7:0, myśleliśmy, że na takie zatrzęsienie goli polskich piłkarzy w krótkim czasie (nie licząc polskiego kopania ligowego), będziemy musieli czekać rok - do kolejnego meczu z Gibraltarem. A tymczasem niespodzianka! W ten weekend raz po raz z boisk w Europie (i nie tylko) dochodziły do nas wieści o kolejnych trafieniach reprezentantów Polski. W sumie w najwyższych ligach zagranicznych Polacy strzelili osiem bramek.

Robert Lewandowski tym razem gola nie zdobył, ale w wygranym 2:0 meczu ze Stuttgartem, popisał się asystą, a w najlepszej sytuacji trafił w słupek. - Jestem w najwyższej formie, ale ciągle brakuje jakiejś drobnostki, także łutu szczęścia - mówił po meczu napastnik, który wciąż czeka na swojego premierowego gola na stadionie w Monachium.

Najważniejsze jednak, że do siatki trafił każdy jego potencjalny reprezentacyjny zmiennik. Największe wrażenie zrobiły dwa gole Arkadiusza Milika dla Ajaksu (2:1 z Heraclesem). Serwis "Voetbalzone" nazwał go piłkarzem meczu i dał bardzo wysoką notę 8,7. "Voetbal International" napisał za to, że wcześniej krytykowany Polak niemal w pojedynkę wygrał mecz. Najpierw pokonał bramkarza z 10 metrów strzałem w długi róg, a później po ładnym uderzeniu zza pola karnego. 20-latek wykorzystał szansę daną przez trenera Franka de Boera. W dwóch poprzednich meczach nie grał, a teraz wyszedł w pierwszym składzie i w odpowiedni sposób się odwdzięczył.

Podobnie było z Arturem Sobiechem. 24-letni napastnik Hannoveru, który w dwóch pierwszych kolejkach Bundesligi zagrał łącznie 17 minut, tym razem biegał po boisku od początku spotkania z Hamburgiem. I też strzelił swojego pierwszego gola w sezonie - pal licho, że w kuriozalnych okolicznościach. Otrzymał świetne podanie z lewej strony od Joselu i strzelił z metra. Futbolówka w ogromnym zamieszaniu otarła się o rękawice golkipera i wturlała się do bramki.



Swojego pierwszego gola w lidze ukraińskiej zdobył też czwarty z napastników, na których najbardziej liczy Adam Nawałka - Łukasz Teodorczyk. W meczu z Zorią Ługańsk (2:2) znalazł się w polu karnym i pokonał bramkarza technicznym strzałem z bliskiej odległości. Ale goli Polaków w najwyższych ligach lig zagranicznych było więcej. Bramki strzelali też - dla szkockiego Dundee United Jarosław Fojut, dla cypryjskiego AEL Limassol Łukasz Gikiewicz, dla białoruskiego Szachciora Soligorsk Paweł Wojciechowski i dla saudyjskiego Al-Nassr Adrian Mierzejewski, który jest uznawany za najlepszego zawodnika całej ligi.

Trudno jednak wyciągać z tego wystrzałowego weekendu dalekosiężne wnioski. Szczególnie, że sam fakt strzelenia goli nie musi świadczyć o znakomitej grze Polaków. Sobiech od serwisu Sportal.de dostał przeciętną notę 3,5 - drugą najsłabszą w zespole - a dwa gole nie uchroniły Milika przed otwartą krytyką ze strony trenera. - Świetnie, że strzelił dwa gole, ale wciąż musi się wiele uczyć. Niejednokrotnie podejmował złe decyzje, zamiast rozgrywać szybciej akcje, trzymał piłkę przy nodze. Ma jeszcze wiele do poprawienia - powiedział de Boer.

Dlatego wszystko trzeba traktować bardziej jako ciekawostkę niż miernik siły ataku reprezentacji Polski. Spokojni przed starciami eliminacyjnymi będziemy, jeśli takie weekendy będą zdarzały się... co weekend.

Najlepszym polskim napastnikiem oprócz Roberta Lewandowskiego jest: