Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Łukasz Teodorczyk drogi jak Lewandowski?

Do końca tygodnia napastnik prawdopodobnie zmieni Lecha na Genoa CFC. Za ile? - Łukasz odejdzie, jeśli ktoś zapłaci 4,5 mln euro - mówi menedżer piłkarza. Kwotę potwierdzają włoscy dziennikarze. Tyle Borussia Dortmund dała cztery lata temu za Roberta Lewandowskiego.
Teodorczyk to kluczowa postać wicemistrzów Polski - w minionym sezonie strzelił 20 goli w lidze. W składzie Lecha ma niepodważalne miejsce.

Nie znaczy to, że nie jest na sprzedaż. Lech od lat sprzedaje swoich napastników. Cztery lata temu do Borussii Dortmund odszedł Robert Lewandowski, dwa lata temu do HSV Hamburg sprzedany został Artjoms Rudnevs. Obaj wyjeżdżali z Poznania jako królowie strzelców ekstraklasy, a transferowanie piłkarzy za granicę to od dłuższego czasu jedno z głównych źródeł przychodów klubu.

Teodorczyk królem strzelców nie został (wyprzedził go Marcin Robak z Pogoni Szczecin), ale klub i tak uznał, że tego lata może na nim wystarczająco dużo zarobić. W czerwcu Lech prowadził zaawansowane negocjacje z beniaminkiem 2. Bundesligi, bajecznie bogatym RB Lipsk, korzystającym z niewyczerpanych zasobów Red Bulla. Lech negocjował twardo i przy kwocie 3 mln euro Niemcy zrezygnowali. Wtedy napastnik Lecha leczył kontuzję - na początku czerwca, tuż po zakończeniu sezonu, miał zabieg artroskopii kostki, po którym miał wrócić do treningów w ciągu miesiąca. Gdy trwały rozmowy z Niemcami, rehabilitował się. Teraz jest zdrowy, choć jeszcze nie w pełni sił. - W 30. minucie meczu z Górnikiem nadawałem się do zmiany. Ból w kostce wrócił - mówił w niedzielę po uczczeniu powrotu na boisko ładnym golem.

Jeszcze we wtorek trener Mariusz Rumak zapewniał, że Teodorczyk jest zdrowy, z jego kostką wszystko jest w porządku. A jednak napastnik nie znalazł się w samolocie, który odleciał z Poznania na Islandię, gdzie w czwartek Lech w eliminacjach Ligi Europejskiej zagra z klubem Stjarnan Gardabaer. Klub jego nieobecność - a także Dawida Kownackiego - tłumaczył problemami zdrowotnymi. Kownackiego boli kolano, Teodorczyka dopadła infekcja.

Zwykle doskonale poinformowany włoski dziennikarz Gianluca di Marzio poinformował jednak w środa na swojej stronie, że mocno przyspieszyły rozmowy w sprawie przejścia Teodorczyka do Genoa CFC. Według niego Włosi naciskają na jak najszybsze załatwienie transferu i są gotowi zapłacić za piłkarza aż 4,5 mln euro - czyli tyle, ile Borussia Dortmund zapłaciła cztery lata temu za Roberta Lewandowskiego.

Teodorczyk we włoskim klubie mógłby liczyć na regularne występy. W lipcu genueńczyków opuścił 32-letni były reprezentant Włoch Alberto Gilardino, który odszedł do chińskiego Guangzhou Evergrande.

Lech zapewnia jednak, że Teodorczyk naprawdę jest chory. - Leży w łóżku z 40 stopniami gorączki. To, że nie poleciał na Islandię, nie ma żadnego związku z jego ewentualnym transferem - mówi rzecznik prasowy klubu Łukasz Borowicz.

Agent piłkarza Marcin Kubacki nie chce rozmawiać o transferze. - Na razie nie ma tematu - mówi "Wyborczej", ale tak samo gorliwie 1,5 roku temu zapewniał nas, że jego klient nie przejdzie z Polonii Warszawa do Lecha. Dzień później klub ogłosił transfer. Dziennikarzowi włoskiego serwisu Tuttomercatoweb.com Kubacki powiedział z kolei, że "jeśli ktoś zaoferuje Lechowi 4,5 mln euro, Teodorczyk będzie mógł odejść".

Sprawa transferu piłkarza Lecha ma się ostatecznie wyjaśnić do końca tygodnia. Władze poznańskiego klubu twierdzą, że są przygotowane na jego odejście. - Mamy przygotowaną przez nasz skauting listę piłkarzy, którzy mogą zastąpić Łukasza. Zawsze jesteśmy gotowi na sprowadzenie napastnika - twierdzi wiceprezes klubu Piotr Rutkowski.

Wśród kandydatów jest m.in. Eduards Višnakovs ze zdegradowanego z ekstraklasy Widzewa Łódź, ale wiadomo, że Lech intensywnie szuka piłkarzy m.in. na Węgrzech (stamtąd sprowadził wcześniej Rudnevsa i Gergö Lovrencsicsa), a także w hiszpańskiej II lidze. Jedno jest pewne - ewentualny następca Teodorczyka będzie piłkarzem młodym, mniej niż 24-letnim. Wszystko po to, by najdalej po dwóch sezonach można było go korzystnie sprzedać.

Tego lata Lech sprowadził trzech piłkarzy: reprezentacyjnego obrońcę Macieja Wilusza, skrzydłowego z Norwegii Muhameda Keitę i środkowego pomocnika ze Szwajcarii Darko Jevticia.

Polskich drużyn męki w europejskich pucharach
Jeszcze niedawno eliminowała nas Barcelona, dziś straszny już azerski Karabach