Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ściągawka dla Nawałki. A może zróbmy rewolucję? Przesuńmy do przodu Piszczka i cofnijmy Lewandowskiego

W dzisiejszym podsumowaniu tygodnia w polskiej piłce zastanowimy się, czy nie warto byłoby zrobić w reprezentacji małej rewolucji. Po tym, jak z kadry wypadł kontuzjowany Jakub Błaszczykowski, może warto byłoby na prawą pomoc przesunąć Łukasza Piszczka? Coraz częstsza gra Arkadiusza Milika w Bundeslidze rodzi też pytanie, czy nie warto, by grał w pierwszej "jedenastce" razem z Robertem Lewandowskim.


Błaszczykowski zerwał więzadła w meczu z Augsburgiem i sezon ma z głowy. Ostatnio reprezentacja była w podobnej sytuacji przed meczem z Anglią na Stadionie Narodowym. Wtedy świetnie sobie poradziła, zremisowała z Anglikami, a pomocnika Borussii Dortmund udanie zastąpił Kamil Grosicki, który tak kręcił obrońcami rywali, że aż miło było patrzeć. Grosicki jest na dobrej drodze, żeby wrócić do tamtej formy. Ma w środę podpisać kontrakt ze Stade Rennes i wydaje się, że w lidze francuskiej będzie mógł rozwinąć skrzydła. Potencjał ma ogromny, póki co jednak trzeba pomyśleć nad innym rozwiązaniem.

Ponieważ Adrian Mierzejewski w kadrze się nie sprawdza (choć w Trabzonsporze właśnie zanotował kolejną asystę), może warto przesunąć na pomoc Łukasza Piszczka. Jeden z najbardziej aktywnych ofensywnie obrońców świata mógłby wnieść nową jakość w grę naszej reprezentacji. Szczególnie że jest ktoś, kto mógłby go zastąpić na obronie. Artur Jędrzejczyk jest coraz pewniejszym punktem Krasnodaru na tej pozycji. Krasnodar zaś jest piątą drużyną ligi rosyjskiej, a ostatnio wygrał 2:0 z Szachtarem Donieck. Poza tym kto wie, czy Piszczek pod nieobecność Błaszczykowskiego nie będzie grywał na prawej pomocy w Borussii.

Chętnie bym też zobaczył inną roszadę w kadrze. Ponieważ Arkadiusz Milik coraz lepiej radzi sobie w Augsburgu, a w młodzieżówce strzela gola za golem, może warto byłoby go ustawić razem z Robertem Lewandowskim?

Lewandowski lubi się cofać i grać z głębi pola. Problem w tym, że gdy to robi w kadrze, nie ma zawodnika, który zastąpiłby go w tym momencie w ataku. Eliminacyjne mecze do mistrzostw w Brazylii pokazały, że ilekroć schodził do środka lub skrzydła, przed polem karnym rywali była wielka pusta przestrzeń i aż się prosiło, by pojawił się tam któryś z naszych zawodników, ale nie było komu. Tym kimś może być właśnie Milik.

Przy takim zestawieniu gra reprezentacji byłaby mniej przewidywalna. I gdyby Milik jeszcze się rozwinął (ma dopiero 19 lat), byłaby według mnie optymalna. Lewandowski grywał na pozycji ofensywnego pomocnika w Borussii i wychodziło mu to dobrze lub bardzo dobrze (w ogóle Lewandowski zaliczył w Borussii aż 26 asyst!).

A gdyby system z Lewandowskim i Piszczkiem w pomocy się sprawdził, to po powrocie Błaszczykowskiego można byłoby się zastanowić nad cofnięciem Piszczka ponownie do obrony lub pójść na całość i przesunąć Lewandowskiego na lewe skrzydło. Błaszczykowski grałby wtedy w środku i całą ofensywę mielibyśmy stworzoną z graczy Bundesligi.

Lewandowski jak Cristiano Ronaldo? Wiem, jak to wszystko brzmi, ale może w tym szaleństwie jest metoda. Można byłoby nawet już teraz przesunąć Lewandowskiego na lewe skrzydło (może jego nazwisko jest nieprzypadkowe i daje nam podpowiedź?) i do środka wstawić ponownie Ludovica Obraniaka lub (jeśli zacznie wreszcie grać!) Piotra Zielińskiego.

A że Lewandowski umie robić akcje ze skrzydła, pokazywał już wielokrotnie. Wystarczy przypomnieć sobie nieuznany gol z Czarnogórą czy fenomenalną asystę w meczu Borussii z Freiburgiem z ubiegłego sezonu. Poza tym na skrzydle wystawił go kiedyś Franciszek Smuda w pucharowym meczu przeciwko Udinese i Lewandowski grał bardzo dobrze, zaliczył asystę przy golu Hernana Rengifo.

W każdym razie - dlaczego nie spróbować różnych wariantów? Czy nie po to są mecze towarzyskie? Poza tym pojawienie się Lewandowskiego w pomocy zapewne zwiększyłoby liczbę jego kontaktów z piłką. A czy nie powinniśmy robić wszystkiego, by najczęściej przy piłce był - po prostu - najlepszy polski piłkarz?

Reprezentacja tygodnia:



Łukasz Fabiański. Zagrał bardzo dobry mecz w Pucharze Anglii z Coventry. Arsenal wygrał 4:0, a Fabiański trzykrotnie uchronił swój zespół od straty gola, w tym raz po efektownej interwencji, gdy jedną ręką odbił piłkę zmierzającą pod poprzeczkę. Był to drugi mecz polskiego bramkarza w tej edycji FA Cup i drugi bez straty gola ( Zobacz skrót).

Grzegorz Wojtkowiak. Choć jego zespół przegrał sparing z FSV, z relacji pomeczowych można wysnuć wniosek, że Polak zagrał dobre spotkanie. Dwukrotnie po jego zagraniach TSV miało szansę na zdobycie gola.

Kamil Glik. Jest w znakomitej formie. Jego zespół nie stracił gola już od trzech spotkań, przesunął się na szóstą pozycję w tabeli, i wielka w tym zasługa Polaka. Niemal wszystkie włoskie artykuły z ocenami za mecz zawierają w tytule nazwisko Glika. "Glik jest ścianą. Wszystkie piłki jego" - pisze "La Stampa". "To prawdziwy kapitan" - donosi Torinogranata.it. "Ma serce smoka, to prawdziwy gladiator" - zachwyca się "Toro News".

Marcin Wasilewski. Wkrótce może być kolejnym Polakiem w Premier League. Jego Leicester jest liderem The Championship i ma już osiem punktów przewagi nad QPR (które ma jednak jedno spotkanie rozegrane mniej). Tym razem Leicester wygrało 2:0, a Wasilewski grał od 9. minuty, od kontuzji kolegi z zespołu. "Solidny jak zawsze", "Miał trudne zadanie, bo wszedł nie rozgrzany, ale spisał się dobrze", "Zrobił dobrą robotę i wyglądał pewnie", "Mocny występ po niepewnym początku" - tak wyglądała jego gra w ocenie kibiców z forum "Foxes Talk".

Artur Jędrzejczyk. Dobrze spisał się w meczu towarzyskim z Szachtarem Donieck. Po jednej z jego akcji było groźnie pod bramką rywali. Ukraiński zespół nie był w stanie strzelić żadnego gola, a na stronie Jędrzejczyka nie stworzył sobie żadnej dogodnej sytuacji.

Grzegorz Krychowiak. Defensywny pomocnik, którym interesuje się Napoli, znów zagrał dobry mecz. Od serwisu Football.fr za zakończone bezbramkowym remisem spotkanie z Nantes otrzymał notę 6/10 i nikt nie otrzymał wyższej. "Doskonale spisał się w roli wartownika. Wygrał wiele piłek" - czytamy w uzasadnieniu.

Cezary Wilk. Dopiero co wrócił po kontuzji, a nie widać było po niej śladu. W meczu Deportivo z Cordobą zagrał cały dobry mecz. "Przerwał kilka groźnych ataków rywali, a nawet kilka razy sam zagroził bramce Cordoby. Z całą pewnością pokazał swoje niezaprzeczalne umiejętności" - napisał serwis Vavel.com, który dał mu ocenę 7/10. Żaden z zawodników nie otrzymał wyższej ( Zobacz skrót).

Tomasz Cywka. Tym razem, nie jak przed tygodniem, trener nie zapomniał wpisać go do protokołu meczowego. I odwdzięczył się za to ładnym golem z rzutu wolnego ( Zobacz bramkę).

Mateusz Klich. Nie miał asysty ani bramki, ale zagrał dobre spotkanie. Według serwisu Whoscored.com był jedną z wyróżniających się postaci na boisku i otrzymał notę "7". Miał 80 proc. celności podań.

Adrian Mierzejewski. Zagrał bardzo dobry mecz z Besiktasem, asystował przy golu i sam prawie wpisał się na listę strzelców. Jego uderzenie z rzutu wolnego zdołał obronić bramkarz, raz też próbował go pokonać strzałem głową, ale minimalnie przestrzelił ( Zobacz skrót).

Robert Lewandowski. Bramki nie strzelił, ale swoim opanowaniem utrzymywaniem się przy piłce i współpracą z kolegami robił wrażenie. Według Goal.com (4/5), "Ruhr Nachrichten" (2,5/6) i "Der Westen" (2/6) był najlepszym zawodnikiem na boisku. Według "Kickera" lepszy był tylko Sokratis.

Rezerwowi:

Filip Kurto. Po raz czwarty w sezonie zachował czyste konto. Bardzo dobrze wychodził z bramki, ubiegając napastników Utrechtu. Raz też popisał się efektowną paradą, odbijając piłkę po strzale w krótki róg ( Zobacz skrót).

Thiago Cionek. Jego zespół, grająca w drugiej lidze włoskiej Modena, nie stracił gola. Od serwisu Calciomercato.it otrzymał niezłą ocenę 6,5/10 - drugą najwyższą w zespole. Chwalony przede wszystkim za uratowanie zespołu od straty gola - wybił piłkę z linii bramkowej.

Radosław Majewski. Po jego akcji Nottingham miało najlepszą okazję do zdobycia gola. Podał ze skrzydła do Simona Coksa, ale mocny strzał Irlandczyka obronił bramkarz ( Zobacz podanie).

Łukasz Gikiewicz. Zdobył już swojego siódmego gola w lidze cypryjskiej (w siedemnastym spotkaniu). Tym razem trafił do siatki z bliskiej odległości. Zaliczył też asystę i raz jego "główkę" obronił bramkarz ( Zobacz skrót). Trzeba jednak wziąć od uwagę, że Omonia Nikozja grała ze zdecydowanie najgorszą drużyną w lidze.

Bartłomiej Pawłowski. Niespodziewanie dostał szansę gry z Barceloną, i to już zasługuje na duży plus. Był aktywny na tyle, na ile pozwoliła Barcelona. Raczej nie może być z siebie zadowolony, choć zrobił dwie ciekawe akcje i po faulu na nim żółtą kartkę otrzymał Gerard Pique.

Arkadiusz Milik. Wciąż czeka na swojego drugiego gola w sezonie, tym razem miał na to 63 minuty. Był bliski strzelenia gola, już się składał do strzału, ale podanie przeciął Sven Bender i umieścił piłkę we własnej bramce. Przy drugiej akcji bramkowej Augsburga też brał udział. Mimo to niemieckie serwisy oceniły Polaka dość surowo. Niemal wszystkie dały mu za występ ocenę "4".

Polacy za granicą:



"Ściągawka dla Nawałki" to cotygodniowy cykl, w którym robimy przegląd występów polskich piłkarzy w Polsce i za granicą. Tworzymy "reprezentację tygodnia", do której powołujemy piłkarzy, biorąc pod uwagę tylko ich ostatnie występy. Do naszej drużyny nikt nie dostaje powołania za zasługi z przeszłości, a zasada jest prosta - jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz. Za obecność w zestawieniu będziemy przyznawać punkty (dostawać je będą też najlepsi zawodnicy, których wskazujecie w sondażach) i kiedy trochę ich się już uzbiera, będziemy tworzyć własny ranking polskich piłkarzy. Wszystko po to, by jak najrzetelniej monitorować grę naszych zawodników.

Polskim piłkarzem tygodnia był: