Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

CBA sprawdzi stadion Lecha

Czy stadionu w Poznaniu nie można było wybudować taniej i czy w umowie z projektantem i wykonawcą miasto zabezpieczyło swoje interesy? - to najbardziej intryguje Centralne Biuro Antykorupcyjne, które we wtorek rozpoczęło kontrolę
Stadion miejski w Poznaniu to pierwszy gotowy już obiekt, na którym mają być rozgrywane mecze Euro 2012. Jedyny z czterech modernizowany, a nie budowany od początku (jak w Gdańsku, Wrocławiu i Warszawie) i jedyny niezaprojektowany przez uznane i doświadczone w budowie stadionów biuro architektoniczne.

Atmosfera wokół poznańskiego 43-tysięcznika gęstnieje od kilku tygodni. Po jesiennych meczach Lecha w Lidze Europejskiej UEFA uważa, że obiekt jest niebezpieczny. CBA podejrzewa, że inwestycję przepłacono.

We wtorek agenci Biura wkroczyli do poznańskiego urzędu miasta oraz siedziby Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji, które odpowiadały za budowę części stadionu. Po kilku godzinach funkcjonariusze wyszli z setkami dokumentów dotyczących inwestycji. - Chcemy zweryfikować docierające do nas informacje o ewentualnych nieprawidłowościach przy projektowaniu i rozbudowie poznańskiego stadionu - tak rozpoczęcie kontroli tłumaczy rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Nieoficjalnie wiadomo, że informatorami biura byli... miejscy urzędnicy znający kulisy inwestycji.

CBA przebada całą inwestycję, począwszy od postawienia IV trybuny, której budowa rozpoczęła się, nim Poznań został gospodarzem Euro 2012. - Nie mamy nic do ukrycia - zapewnia wiceprezydent miasta Tomasz Kayser. Kontrola CBA ma się zakończyć w maju.

"Gazecie" udało się ustalić, co najbardziej interesuje kontrolerów. Agenci chcą zbadać umowy z projektantem i wykonawcą, bo podejrzewają, że nie zabezpieczyły one interesu miasta, a arenę można było wybudować taniej. Szczególne wątpliwości budzi umowa z projektantem Wojciechem Ryżyńskim, która nie przeniosła na miasto praw autorskich do pierwszej nowej trybuny. Dlatego trzeba było zlecać architektowi bez przetargu projekty kolejnych trybun, instalacji, wykończenia wnętrz. Inaczej - jak twierdzą miejscy urzędnicy - Ryżyński mógłby zablokować rozbudowę stadionu. Jego firma zarobiła na tej inwestycji ponad 30 mln zł.

CBA chce też sprawdzić, czy miasto nie działało na szkodę wykonawców inwestycji. O co chodzi? Pojawiły się podejrzenia, że POSiR opóźniał zapłatę za wykonane prace, bo trzymał pieniądze na oprocentowanej lokacie. Agenci sprawdzą, czy wszystkie zaprojektowane elementy stadionu zostały w rzeczywistości zrealizowane.

Poznańskim stadionem zajęła się też Najwyższa Izba Kontroli. Z informacji "Gazety" wynika, że jej raport jest bardzo krytyczny wobec urzędników POSiR. Dokument jest na razie tajny, bo czeka na podpis prezesa NIK. Dopiero po jego złożeniu zostanie opublikowany.

W poniedziałek poznańscy radni z komisji sportu zebrali się na stadionie. Od miejskich urzędników dowiedzieli się, że część pomieszczeń jest regularnie zalewanych, bo... architekt Ryżyński nie przewidział, że deszcz nie pada tylko pionowo, ale czasem też zacina. Zalane zostało m.in. pomieszczenie z serwerami komputerowymi. Radni usłyszeli też, że na stadionie właśnie wysiadła klimatyzacja. Wcześniej miasto nie nałożyło na projektanta 3 mln zł kary za spóźnienia.

Na niedzielnym meczu Lecha Poznań z Polonią Warszawa kibiców przed osuwającym się z dachu stadionu śniegiem ostrzegały tablice z napisem "Uwaga, lawina!".

UEFA zarzuciła władzom Poznania, że stadion jest niebezpieczny, i ukarała Lecha, ograniczając liczbę kibiców, którzy mogli obejrzeć mecz ze Sportingiem Braga w Lidze Europejskiej. Po tym urzędnicy zaczęli się zastanawiać, czy nie potrzeba dodatkowych pieniędzy na dostosowanie stadionu do wymogów UEFA. Budowa kosztowała już ponad 700 mln zł. Pierwotnie miała kosztować 500 mln.

W zeszłym roku, na wniosek miejskich radnych, prezydent Ryszard Grobelny zlecił kontrolę budowy stadionu. Radni chcieli, by audyt przeprowadziła niezależna od miasta firma, ale ostatecznie prezydent powierzył go miejskim urzędnikom. Od kilku tygodni radni oraz media domagają się od władz Poznania ujawnienia audytu. Jednak urzędnicy twierdzą, że kontrola się jeszcze nie zakończyła, bo audytorzy konsultują się z biegłymi. Na ich opinię trzeba będzie poczekać do czerwca. Do tego czasu audyt będzie tajny. Radni zapowiadają, że będą domagać się kolejnego audytu, tym razem przeprowadzonego przez zewnętrzną firmę.

700 - milionów złotych wydano już na budowę stadionu w Poznaniu

500 - milionów złotych miała kosztować pierwotnie