Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Właściciel Lecha: Zasady legły na ołtarzu celu - budowy wielkiego Lecha

PRZEGLĄD PRASY: - Po meczach z Zagłębiem i Górnikiem wiedzieliśmy już, że nie obędzie się bez zwolnienia Zielińskiego. To była trudna decyzja ale cóż, zasady tutaj poległy na ołtarzu celu, który wciąż mamy - budowy wielkiego Lecha. Dla tego celu warto poświęcić pewne zasady - mówi w wywiadzie dla Przeglądowi Sportowego Jacek Rutkowski, właściciel Lecha Poznań.
SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź! »


Jacka Zielińskiego nie uratowało niedzielne zwycięstwo z Wisłą Kraków. Jeszcze we wtorek klub przedstawił Jose Bakero jako nowego szkoleniowca, który poprowadzi zespół już w czwartkowym meczu z Manchesterem City. Los Zielińskiego był przesądzony już przed ostatnimi spotkaniami z Cracovią i Wisłą Kraków. Zapłacił posadą za fatalną serię czterech z rzędu porażek i brak pomysłu na wyjście drużyny z dołka. Właściciel Lecha zdradza w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego, że zwolnienie Zielińskiego było nieuniknione.

- Bardzo trudna decyzja, bo jak wiadomo jedną z moich głównych zasad było, żeby w trakcie sezonu, w trakcie rundy nie zmieniać trenera. Cóż, zasady tutaj poległy na ołtarzu celu, który wciąż mamy - budowy wielkiego Lecha. Dla tego celu warto poświęcić pewne zasady. Wszyscy wiemy, że znaleźliśmy się na ostrym zakręcie, bo nigdy jeszcze podczas mojej działalności w futbolu zespół nie był w strefie spadkowej. A teraz tak się zdarzyło. Musieliśmy reagować, choć robiliśmy to bardzo ostrożnie. Potrzebowaliśmy czasu na analizy. Nie byliśmy jeszcze gotowi do zmian po Górniku Zabrze, tak jak tego oczekiwali dziennikarze. W końcu jednak podjęliśmy tę trudną decyzję - tłumaczy Rutkowski.

Zajmujący dopiero 14. lokatę w lidze Lech dobrze radzi sobie w rozgrywkach Ligi Europy. Kolejorz zdołał zremisować z Juventusem w Turynie, bez trudu pokonał zespół Salzburga i dzielnie stawił czoła ekipie Manchesteru City. Właściciel mistrza Polski tłumaczy jednak, że nie tak miał wyglądać sezon w wykonaniu Lecha. Kolejorz miał mierzyć się z najlepszymi klubami Europy w Lidze Mistrzów, a w Ekstraklasie odgrywać czołową rolę.



- Dla nas największym dobrem jest budowa wielkiego Lecha. I spoglądaliśmy z niepokojem na to, co działo się już w lipcu czy sierpniu. Wtedy nie zakwalifikowaliśmy się do Ligi Mistrzów, choć mieliśmy słabego przeciwnika, który potem nic nie osiągnął. Potem w sposób taki dosyć kompromitujący weszliśmy do Ligi Europejskiej. Jeszcze wtedy można było powiedzieć: OK, zostały popełnione błędy w przygotowaniu, nie trafiliśmy po prostu z formą. To jest normalne, raz jest lepiej, raz jest gorzej. Natomiast to, co stało się później w lidze, wymagało już głębszego namysłu. Tak naprawdę zastanawialiśmy się od dłuższego czasu, to nie była kwestia nawet ostatnich 10 dni. Już 2-3 tygodnie temu analizowaliśmy, co trzeba zrobić, żeby jednak ten klub nie był tam, gdzie jest. Bo przecież pod względem sportowym mamy najsilniejszy klub w kraju, nie ma nigdzie lepszych piłkarzy niż u nas. To wszystko trwało kilkanaście dni, nawet nie zakładaliśmy zmiany trenera. Rozmawialiśmy z nim i pytaliśmy, czy jesteśmy z tego w stanie wyjść. Każdy kolejny tydzień potwierdzał, że nie. Stąd decyzja o zwolnieniu Jacka Zielińskiego.

Ligoblog: Dlaczego akurat Bakero?!

Mimo, że Bakero pracuje w Lechu od środy, Jacek Rutkowski jest zachwycony osobowością, metodami pracy i podejściem do futbolu Hiszpana. Właściciel Kolejorza podkreśla, że Bakero współpracował z największymi trenerami na świecie, wiele się nauczył i teraz ma swoją wiedzę przełożyć na wyniki Lecha w lidze i europejskich pucharach. - Bakero mówi to, co ja i prezes Kadziński myślimy, to czego chcielibyśmy oczekiwać od trenera. Bakero w ostatnich dniach analizował dane lechitów z systemu Amisco. To jest ogólne stwierdzenie, ale z tych danych wynika, że drużyna została przygotowana dobrze Natomiast problem jest inny - mówił tak skomplikowanym językiem, że mało z tego zrozumiałem. Chodzi jednak o to, że nie tylko w Lechu, ale w ogóle w polskiej lidze gra się w jednym tempie. Nie ma arytmii w trakcie gry. Nie ma na przykład znaczenia, że Tomasz Bandrowski przebiega po 13 czy 14 kilometrów. Ważne jest to, ile robi sprintów powyżej 25 km/h. W Europie standardem jest 700, 900 metrów - tyle robi np. Samuel Eto'o. U nas najlepszy wynik to 450 metrów. Nie powiem, który piłkarz to osiąga. Tak wynika z tych danych. Tym w ciągu najbliższych tygodni będzie się zajmował. Będzie chciał uzyskać informacje o tym, jak poszczególni gracze poruszają się po boisku. Już widzi, że biegają za dużo i chaotycznie. Muszą się koncentrować na poszczególnych strefach. To już dla mnie zbyt skomplikowane, żeby komentować, czy ma rację - czy to dobrze, czy nie. Nie uważam, że jego działalność w Polonii była porażką - podsumował Rutkowski.

Kibolski układ w Lechu Poznań »


Więcej o: