Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Rolnik pilnuje porządku na Lechu

Policja nie chciała zgodzić się na rozegranie meczu Lech - Wisła, na którym kibole obu drużyn próbowali wszcząć bijatykę. Prezydent Poznania zgodę wydał. Co zrobi, jeśli policjanci uznają, że nie powinno się odbyć jutrzejsze spotkanie z Manchesterem? - Potrafi pan sobie wyobrazić, że się nie odbędzie? Kto wtedy zabezpieczy miasto przed zniszczeniami - pyta Ryszard Grobelny
Serwis Lecha Poznań na Sport.pl »

W niedzielę z Krakowa do Poznania przyjechało 2 tys. kibiców Wisły. W samej końcówce meczu krakowscy kibole zaczęli demolować swój sektor. Po chwili przy oddzielającej ich od reszty stadionu pleksiglasowej osłonie pojawili się agresywni chuligani w barwach Lecha Poznań. Obie bandy zaczęły tłuc w osłonę i rzucać, czym popadnie. Pleksiglasowy płot wytrzymał i na stadionie pojawiła się policja.

Poznańskich kiboli uspokajał też jeden z nich o ksywie "Rolnik". Niezatrzymywany przez ochronę przeszedł przez cały stadion, forsując po drodze kilka płotów. - Miał krzyknąć: "Co jest, k..., swój stadion niszczycie?" - opowiada nam anonimowo osoba związana z władzami klubu.

- "Rolnik"? Nie znam takiego - mówi dyrektor ds. bezpieczeństwa w Lechu Henryk Szlachetka, który... razem z nim próbował powstrzymać kiboli Lecha. Po chwili zmienia jednak ton. - Coś tam o nim słyszałem. Klub z jego działaniem nie ma nic wspólnego. Nie mam z tym człowiekiem żadnego kontaktu - zapewnia Szlachetka.

Zadymę na stadionie można było we wtorek zobaczyć na filmach umieszczonych na YouTube. Na jednym z nich widać wyraźnie, jak "Rolnik" z ekipą przeskakuje przez płoty. Stojący obok ochroniarze nie robią nic, by go powstrzymać. Pod nagraniem bardzo szybko pojawiły się komentarze, np.: "Co ty, k..., robisz? Zamaż chociaż twarze. A najlepiej skasuj film"; albo: "Wiesz, że przez ciebie kibice z Wiary Lecha odpowiedzialni za utrzymanie porządku na stadionie mogą mieć problemy? Zasłoń ich twarze, póki jeszcze nikt skopiował twojego filmu".

Nagranie zniknęło. Zdążyliśmy je jednak skopiować. Zobacz je tutaj:

"Litar", szef Stowarzyszenia Kibiców "Wiara Lecha", z którym klub ściśle współpracuje, nie chciał rozmawiać z "Gazetą". Do wieczora nie wspominał też o zadymie na internetowym forum WL, gdzie pisze niemal codziennie.

Do zgromadzonych we wtorek w klubie dziennikarzy wyszli wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak i dyrektor Szlachetka. To, że agresywni kibole wydostali się ze swojej trybuny i swobodnie przebiegli w pobliże sektora Wisły, tłumaczono... tendencjami w nowoczesnym budownictwie stadionowym, które zakłada budowę obiektów takich jak np. w Anglii, gdzie kibiców od murawy nie odgradzają płoty czy fosy. - Nasz stadion budowany na Euro 2012 nie spełnia wymogów bezpieczeństwa w naszej lidze. UEFA zakłada, że przyjedzie tu kilkadziesiąt tysięcy cywilizowanych kibiców. A ten mecz z Wisłą pokazał, jak to się wszystko odbywa u nas - tłumaczył Szlachetka. - Nie ma wątpliwości, że doszło do nieprawidłowości na stadionie, nie uciekamy od współodpowiedzialności. Mamy zapis z monitoringu, to ponad 40 godzin nagrań. Razem z policją będziemy identyfikowali zadymiarzy i zastanowimy się, jak wydać skuteczny zakaz stadionowy. Sam będę za tym, by kary były surowe - dodał.

- Praktyka pokazała, że kibice potrafią zniweczyć trud budowlańców. Teraz, wbrew zaleceniom UEFA, mamy budować kolejne płoty, zasieki i chyba podłączać to wszystko do prądu - mówił wzburzony dyrektor zarządzający stadionem Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji Janusz Rajewski.

Tymczasem, jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", policja na złe zabezpieczenie stadionu zwracała uwagę już przed meczem z Wisłą. - Zgodę na zorganizowanie imprezy masowej, a taką jest mecz, wydaje prezydent miasta po zasięgnięciu opinii policji. Nasza opinia była negatywna - mówi rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. - Mimo to prezydent wydał zgodę - dodaje.

- Opinia rzeczywiście była negatywna - potwierdza Rafał Łopka z biura prasowego poznańskiego urzędu miasta. - Ale poprawiliśmy wszystko, co kazali policjanci. Zagrodziliśmy jedno przejście, wzmocniliśmy pleksiglasowe ogrodzenie. Jako miasto potraktowaliśmy opinię policji poważnie. Za bezpieczeństwo na stadionie podczas samego spotkania odpowiada jednak ochrona, którą zatrudnia Lech. Nasz stadion jest zbudowany zgodnie z filozofią UEFA. Na całym świecie odchodzi się od płotów na stadionach, bo zamknięcie w klatce tylko wzbudza agresję - tłumaczy.

Wieczorem dodzwoniliśmy się do prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego. - Przyjmuję niedzielne wydarzenia z ubolewaniem, wszyscy w Poznaniu powinniśmy pokazywać kulturę kibicowania, z której jesteśmy znani. Na pewno będziemy się zastanawiać nad poprawą bezpieczeństwa. Robimy to niezależnie od tego, czy opinie policji są pozytywne, czy negatywne. Przed meczem z Wisłą opinia była negatywna, ale wszystkie zalecenia zostały spełnione - powiedział "Gazecie".

Co zrobi miasto, jeśli opinia przed czwartkowym meczem znów będzie negatywna? Prezydent Grobelny: - Zapoznamy się z uzasadnieniem i wykonamy zalecenia. Ale czy potrafi pan sobie wyobrazić, że mecz się nie odbędzie? To jest walkower dla Manchesteru. Kto wtedy zabezpieczy miasto przed zniszczeniami?

Lech będzie się domagał od Wisły pokrycia kosztów zniszczeń na stadionie - w sektorze gości chuligani spalili stoisko z gastronomią i zniszczyli toaletę. - Szykujemy list do Wisły w tej sprawie. Będziemy się domagać refundacji poniesionych strat. Konsekwencje wyciągniemy także wobec firmy ochroniarskiej, która pozwoliła na wędrówki kibiców po stadionie - mówi wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak.

Z szefem tej firmy nie udało nam się we wtorek skontaktować.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

Więcej o: