Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Lech wygrywa oszczędnie. Wichniarek strzela

0 : 1
Informacje
Liga Mistrzów 2010/11 - 2. runda kwalifikacyjna LM
Wtorek 13.07.2010 godzina 17:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Inter Baku
0
0
0
Lech Poznań
0
1
1
Składy i szczegóły
Inter Baku
Skład: Lomaia - Żelew, Krugłow (52' Hajiyew), Mzhanavadze, Kandelaki - Chertoganow, Levin , Zlatinow, Cherwenka - Odikadze (82' Daszdemirow), Poskus (84' Karlsons)
Lech Poznań
Bramka:
Wichniarek 47'
Skład: Kotorowski - Kikut , Wojtkowiak, Bosacki, Gancarczyk - Bandrowski, Injać - Peszko (90' Wilk), Stilić (64' Kiełb), Kriwiec - Wichniarek (70' Mikołajczak)
Choć Artur Wichniarek trenuje z Lechem dopiero od niespełna dwóch tygodni, to on strzelił Interowi Baku jedynego gola, który bardzo przybliżył mistrzów Polski do awansu do kolejnej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Mistrz Azerbejdżanu okazał się bowiem rywalem miernym.
Czytaj relację Zczuba i na żywo z meczu Lecha ?

Lech to ostatnia drużyna, która przyniosła Polsce chlubę na europejskiej arenie. Jego występy sprzed dwóch lat, gdy umiał wygrać z Austrią Wiedeń czy Feyenoordem Rotterdam i rozgromić np. Grasshopper Zurych, a do tego wyjść z grupy Pucharu UEFA (zanim jeszcze ten stał się Ligą Europejską) i zagrać w pucharach też wiosną, cieszyły się spora popularnością. Teraz Lech chce nawiązać do tamtych sukcesów, ale już w Pucharze Europy i Lidze Mistrzów. - Fajnie byłoby powtórzyć tę przygodę. Fajnie dla nas, bo to oznacza sporo okazji do gry. Fajnie dla klubu, bo to oznacza pieniądze - mówił jeszcze przed meczem pomocnik Lecha Sławomir Peszko. Ta europejska przygoda sprzed dwóch lat zaczęła się właśnie w Baku pierwszym meczem z Chazarem Lenkoran. Wtedy Lech wygrał 1:0.

Teraz Lech również w Baku zaczynał bój o awans do Ligi Mistrzów. Przed meczem wiadomości dla Lecha były dwie: jedna dobra, jedna zła. Ta dobra była związana z pogodą. Temperatura w Baku spadła o kilka stopni, zrobiło "zaledwie" 34 stopni Celsjusza. Jak na Azerbejdżan w lipcu - chłodno. W dodatku w Baku zaczęło wiać i zrobiło się niemal przyjemnie. Podobnie było dwa lata temu - wtedy również wykańczający lechitów upał nagle w dniu meczu wyraźnie zelżał.

Ważniejsza była jednak informacja zła. Na poniedziałkowym treningu kolumbijski obrońca Manuel Arboleda naciągnął mięsień uda i rano wiadomo było tylko tyle, że jego występ w meczu stoi pod znakiem zapytania. Znak zniknął w południe, gdy trener Jacek Zieliński ogłosił skład na mecz bez Arboledy. Wśród wychodzących na boisko piłkarzy Interu nie było - o dziwo - Gruzina Walerija Abramidze, który akurat o Lidze Mistrzów coś wie. Grał w niej jako piłkarz Spartaka Moskwa. Trener Kachaber Cchadadze posadził go na ławce rezerwowych. Do gry wystawił za to aż dziesięciu piłkarzy spoza Azerbejdżanu! Jedynym rodakiem kibiców Interu w pierwszej jedenastce był Aleksandr Czertoganow. Ten fakt ładnie korespondował z nazwą Inter i w jakiejś części tłumaczył to, że rywal Lecha nie jest najpopularniejszym klubem w Baku i na mecz kwalifikacji Ligi Mistrzów przyszło zaledwie ok. 5 tys. widzów.

Obejrzeli oni mecz drużyny słabej z tylko odrobinkę lepszą. Mistrzowie Azerbejdżanu wyglądali jak pozbierana w ostatniej chwili ekipa piłkarzy silnych, ale umiejących niewiele. Dobre wrażenie wśród nich robił chyba tylko znany z występów w Polsce Litwin Robertas Poskus, który umiał robić użytek ze swojego wzrostu i siły. Jego strzał głową w 19. minuty był najlepszą okazją, jaką przed przerwą miał Inter.

Serwis Lecha Poznań na Sport.pl ?

Lech w piłkę grał lepiej, składniej wymieniał piłkę w środku pola, doszedł do kilku sytuacji strzeleckich. Widać było, że z resztą drużyny zupełnie niezgrany jest Artur Wichniarek, ale udało mu się dwa razy strzelić na bramkę gruzińskiego bramkarza Interu - za każdym razem bardzo niecelnie.

Okazało się jednak, że nawet niezgrany z resztą zespołu i niedotrenowany jeszcze Artur Wichniarek i tak jest na tyle dobrym piłkarzem, by rozstrzygnąć mecz z mierną drużyną mistrza Azerbejdżanu. Wykończył podanie Bośniaka Semira Stilicia. Leciutki, wydawałoby się że lekceważący strzał oznaczał 1:0 dla Lecha.

I można było zakładać, patrząc zwłaszcza na grę Interu Baku, że ten gol rozstrzygnął zapewne całą rywalizację. Kolejorz zrobił to, co nakazywała mu zasada ograniczania ruchu w ciężkim upale - cofnął się i czekał na rywali z głębokim przeświadczeniem, że Inter zepsuje niemal każda swoją akcję, więc nie ma się czego bać. Założenie okazało się słusznie.

Inter z przekonaniem, ale wciąż bez wystarczających umiejętności ruszył do przodu. Pożytku dla mistrzów Azerbejdżanu nie było z tego żadnego, ale za to goście z Poznania zyskali nieco miejsca dla swoich ataków z kontry. Dwa groźne strzały: Wichniarka po podaniu Siergieja Kriwca i Marcina Kikuta piętą sprawiły bramkarzowi Interu sporo problemów. Wichniarek grał tak jak Lech - oszczędnie, biegał niewiele, ale umiał znaleźć się pod bramką rywala i - gdy trzeba - zastawić piłkę tak, by zostać sfaulowanym. Po 70 minutach gry zastąpił go Tomasz Mikołajczak.

Interowi wystarczyło sił by atakować, na szczęście dla Lecha zabrakło jednak umiejętności. To, co umieją piłkarze z Azerbejdżanu - a umieją znacznie mniej niż mistrzowie Polski - nie daje im wielu szans na sprawienie takiej sensacji, jakiej wielu w starciu Inter-Lech się spodziewało. W końcu wiele polskich drużyn odpadało już z pucharów z tego typu rywalami, albo przynajmniej miało duże kłopoty.

Wygląda jednak na to, że nie w tym wypadku.