Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Korona w Poznaniu chce ładnego pożegnania

Piłka nożna. Finał sezonu przy Bułgarskiej może choć trochę ostudzić Koronie rozczarowanie wiosną. W niedzielę o 17 kielczanie zmierzą się z odchodzącym mistrzem - Lechem.
Wygrana 1:0 i wreszcie bardzo przyzwoita gra w środowej konfrontacji z Górnikiem Zabrze tchnęła w kielczan sporo optymizmu przed pożegnalnym wyjazdem do Poznania. W stolicy Wielkopolski Korona chce zaprezentować się jeszcze milej dla oka. - Udowodniliśmy kibicom, ale także przede wszystkim sobie, że gra nadal może nas cieszyć, wymienianie podań sprawiać przyjemność. Chcemy, żeby z Lechem było podobnie - zapowiada skrzydłowy Paweł Sobolewski.

Trener Włodzimierz Gąsior w żaden sposób nie zamierza dodatkowo mobilizować swoich podopiecznych. - Przeciwnik, nazwiska w drużynie rywala, historia klubu, wreszcie ten wyjątkowy stadion na pewno podziałają na nas odpowiednio motywująco - twierdzi. I zdradza swoje oczekiwania: - Będę zadowolony nie tylko z dobrego wyniku, ale przede wszystkim z fajnej gry. Bo mecz z Górnikiem jeszcze raz utwierdził mnie, że ci zawodnicy mają ku temu naprawdę duże predyspozycje.

Wyjątkowa chwila czeka wychowanka klubu Andrzeja Paprockiego. 18-latek, który w środę zadebiutował w ekstraklasie (w 88. min zmienił Andrzeja Niedzielana), jutro zagra już od pierwszego gwizdka! - Może jestem szaleńcem, ale wiem, że trzeba dawać szanse, łamać bariery. W pracy trenera nie ma większej satysfakcji niż moment, gdy do zespołu wchodzi młody chłopak i jest coś w stanie tej drużynie dać - podkreśla trener Gąsior. Przeciwko Lechowi nie wystąpi za to inny młodzieżowiec Jakub Bąk, który wyjechał na zgrupowanie kadry U-18. Prócz niego i kontuzjowanego Ediego w kadrze zabraknie także Grzegorza Szamotulskiego, który tym samym pożegnał się już z Koroną, bo jego kontrakt obowiązywał tylko do końca sezonu.

A ten kielczanie w najlepszym wypadku mogą zakończyć na 10. miejscu. Warunek: zwycięstwo w Poznaniu oraz maksymalnie remis Ruchu Chorzów w Białymstoku. - Może to pozwoli nam trochę ostudzić to rozczarowanie z tej wiosny. Ale bez względu na to, co będzie, wiem, że przez te ostatnie dwa tygodnie cała drużyna wykonała dobrą robotę - podkreśla Gąsior.