Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Obrigado, Edi. Legenda odchodzi

Piłka nożna. Edi Andradina w środę o godz. 19 przeciwko Górnikowi Zabrze po raz ostatni wyprowadzi Koronę na murawę przy Ściegiennego. Po sezonie żegna się z kieleckim klubem. - Pora ustąpić miejsca młodszym - mówi.
W Koronie występował od lipca 2007 roku. Wzór profesjonalisty. Na boisku i poza nim. Jak nikt inny potrafił zademonstrować swoje przywiązanie do żółto-czerwonych barw. Przed trzema laty, gdy po karnej degradacji z Korony uciekał, kto mógł, on - największa wówczas gwiazda zespołu - jako nieliczny zadeklarował pozostanie w Kielcach. Atrakcyjne oferty ze strony działaczy Widzewa Łódź i Jagiellonii Białystok kwitował odpowiedzią, że nigdzie nie ma się zamiaru stąd ruszać.

Nic dziwnego, że w Kielcach go pokochano. Po każdej zdobytej bramce (łącznie do tej pory dla Korony w 113 ligowych meczach strzelił 29 goli) trybuny skandowały jego imię. Zdarzało się, że głośne: "Edi, Edi, Edi" roznosiło się, gdy ustawiał piłkę do wykonywanego rzut wolnego, rożnego, gdy popisał się niekonwencjonalnym zagraniem. - Dziś wiem, że to były najlepsze cztery lata mojego życia. Pokochałem to miasto, Koronę, jej kibiców, ale kiedyś przychodzi moment, że trzeba powiedzieć sobie: koniec - mówi.

Brazylijczyk przyznaje, że czuje, iż nie będzie mógł już nic więcej dać kieleckiej drużynie. - To już nie to co kiedyś... W Białymstoku coś we mnie pękło, gra przestała sprawiać mi radość. Mnie naprawdę bardzo leży Korona na sercu. Ostatnio porażki bardzo mnie bolały, w nocy prawie w ogóle nie spałem - zdradza. I dodaje: - W przyszłym sezonie nie potrafiłbym już być tak ważnym piłkarzem dla drużyny. Niepotrzebnie zabierałbym komuś miejsce, pora ustąpić je młodszym.

Jest jednak i druga strona - finansowa. Umowa Ediego w Kielcach wygasa 30 czerwca. W Koronie nikt nie potrafił zagwarantować mu nowej. W momencie, gdy proces prywatyzacji klubu wkracza w decydującą fazę, wszystkie decyzje kontraktowe są wstrzymywane do czasu pojawiania się nowego właściciela. - Żadne rozstrzygnięcia do zakończenia sezonu nie będą podejmowane. Mamy oczywiście plany, ale to jeszcze nie jest czas. Piłkarze mają teraz skupić się na dwóch ostatnich meczach. Ale będziemy jeszcze rozmawiać z Edim - mówi prezes Tomasz Chojnowski. Brazylijczyk odpowiada: - Miesiąc temu rozmawiałem z prezesem, powiedziałem, że chciałbym tu zostać nadal jako piłkarz, ale kazano mi poczekać. A ja nie mogę już dłużej, więc sam zdecydowałem. To ostateczna decyzja. Na pewno pozostanę w Polsce. Jeśli pojawi się ciekawa propozycja, czuję się na siłach, aby jeszcze pograć na odpowiednim poziomie. Czekam na oferty - uśmiecha się.

Środowy mecz z Górnikiem będzie zatem dla niego ostatnim przed kielecką publicznością (w niedzielę Koronę czeka jeszcze kończące sezon spotkanie z Lechem w Poznaniu). Nie trzeba przekonywać, że Brazylijczyk zasłużył na "obrigado" - by wieczorem "podziękować" mu za cztery lata w Kielcach. By usłyszał to od kibiców, kolegów z drużyny, trenerów, władz klubu. - Na pewno to zrobimy - deklaruje Włodzimierz Gąsior. - Najlepsze pożegnanie będzie, jeśli wygramy - podkreśla Edi.

Wydaje się nawet, że w meczowej kadrze na Górnika jest idealny zawodnik, który mógłby go - na razie symbolicznie - zastąpić. Trener Gąsior na spotkanie z Górnikiem dołączył do drużyny absolutnego debiutanta, 18-letniego wychowanka Andrzeja Paprockiego. Filigranowy napastnik uważany jest za jeden z największych talentów Korony.

maciej.sierpien@kielce.agora.pl