Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Janczyk: Znaleźć wspólny język

Piłka nożna. - Europejskie puchary są jak najbardziej w naszym zasięgu. Mam nadzieję, że wkład w ten sukces będę miał również ja - mówi 23-letni Dawid Janczyk, ostatni zimowy nabytek Korony.
Rozmowa z Dawidem Janczykiem

Maciej Sierpień: Miało być szybko i bezproblemowo, a tymczasem przejście do Korony udało się dopiąć dopiero tuż przed zamknięciem okienka.

Dawid Janczyk, nowy napastnik Korony: Prezes dziękował mi za cierpliwość, ale ja też chciałbym wszystkim w klubie podziękować za wyrozumiałość, z jaką podeszli do sprawy. W poniedziałek walczyliśmy niemal do północy, biegaliśmy od biura do biura. Był trochę nerwów, ale cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło i kontrakt udało się sfinalizować. Korona zachowała się bardzo profesjonalnie - szybko znaleźliśmy wspólny język z prezesem, trenerami, mam nadzieję, że niedługo równie dobrze będę się rozumiał z kolegami na boisku.

To dlatego właśnie Korona?

- Dla każdego piłkarza ważne jest, jak jest traktowany, jak zostaje przyjęty. W Kielcach spotkałem się od samego początku z ogromną życzliwością. Chyba nawet w Legii tego nie doświadczyłem. Drugą rzeczą są sprawy czysto sportowe: dobry zespół, ambitny trener, wysokie cele, które przed nami stoją. Każdy chce walczyć o mistrzostwo, grać w europejskich pucharach.

A Ty indywidualnie co sobie "obiecujesz"?

- Że jak najszybciej odbuduje formę, będę grał, strzelał bramki i pomagał kolegom. A przez dobre występy w kieleckim zespole wrócę do reprezentacji i zagram na mistrzostwach Europy. To mój cel.

Kibice już ostrzą sobie apetyty na duet Janczyk - Niedzielan.

- Nie wypada zatem zawieść. Andrzej to znakomity napastnik, bardzo doświadczony. Wiem, że wiele będzie mi dane skorzystać, grając u jego boku. Myślę, że szybko zaczniemy się rozumieć. Zresztą już po pierwszych treningach widać, że powoli zaczynamy się docierać.

Fani liczą, że wasze bramki zapewnią Koronie miejsce na podium na koniec sezonu.

- To jest jak najbardziej realne. Chłopaki bardzo dobrze zagrali w pierwszej rundzie. Po kilku treningach widzę, że są przygotowani do wiosennych meczów. Tak więc europejskie puchary są jak najbardziej w naszym zasięgu. A ja mam nadzieję, że również będę miał wkład w ten sukces.

Kiedy kibice po raz pierwszy zobaczą Dawida Janczyka w akcji?

- Chciałbym już w sobotę w Łodzi. Słowa trenera dają na to nadzieję (śmiech). Wprawdzie realia przygotowań w Polsce i w Rosji są zupełnie inne, a fizycznie naprawdę czuję się nieźle. Pewne zaległości oczywiście mam, ale szybko je nadrobię. Praktycznie cały styczeń normalnie trenowałem, byłem na dwóch obozach z Krylją Sowietow, coś w nogach zostało.

A propos Rosji, dlaczego nie udało się w CSKA Moskwa?

- Chyba dwie rzeczy: mentalność i duża konkurencja w zespole. Nie poradziłem sobie z rywalizacją. W Moskwie byli znakomici napastnicy z Brazylii: Vagner Love czy Jo, który potem przeszedł do Manchesteru City. Dołączali reprezentanci Rosji i mnie, Polakowi, było po prostu trudno się przebić do składu. Żeby grać, musiałem myśleć o nowym klubie. CSKA nie chciało się zgodzić na transfer definitywny, więc były dwa wypożyczenia. Najpierw do Lokeren, potem do Germinal Beerschot.

Wydawało się, że Lokeren może być trampoliną to lepszego klubu.

- Bardzo dobrze się tam czułem. Wprawdzie cały czas musiałem walczyć o miejsce w składzie, ale gdy już otrzymywałem szansę, strzelałem gole. Poszedłem do Germinal, czyli teoretycznie silniejszego zespołu, ale rzeczywistość okazała się inna, bo teraz mają problemy z utrzymaniem.

Nie sparzyłeś się do gry zagranicą?

- Zdecydowanie nie. Wbrew pozorom bardzo dużo dobrego wyniosłem zwłaszcza z pobytów w CSKA i Lokeren. Nabrałem sporo pewności siebie, poznałem inną specyfikę pracy, ma nadzieję, że teraz to zaprocentuje w Koronie.