Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Maliszewski operowany, Korona zwycięska

Piłka nożna. Groźniejsza, niż się wydawało, kontuzja Łukasza Maliszewskiego. Zawodnik już w piątek na Cyprze musiał poddać się operacji. Bez niego Korona wygrała w sparingu z mocnym Otelul Galati 2:0.
Była 10. minuta spotkania z mistrzem Kazachstanu Tobołem Kostanaj, gdy 26-letni skrzydłowy wślizgiem próbował odebrać piłkę przeciwnikowi. - Fatalnie to wyglądało, wykręciło mu stopę w drugą stronę - opowiadał trener Marcin Sasal. Po badaniach okazało się, że wychowanek GKP Gorzów doznał złamania kości strzałkowej, a także naderwał więzadła.

Maliszewski pierwotnie w piątek w towarzystwie dyrektora Jarosława Niebudka miał wrócić do Polski i w jednej z naszych klinik poddać się zabiegowi. Cypryjscy lekarze uznali jednak, że w jego stanie trzygodzinna podróż samolotem byłaby ryzykowna. - Wyjaśnili, że odwlekanie zabiegu jest niebezpieczne. Sprowadziliśmy dla Łukasza najlepszego miejscowego ortopedę, który zajmuje się kontuzjami większości piłkarzy grających na Cyprze - informuje Paweł Grabowski, kierownik drużyny.

Skomplikowany zabieg trwał kilka godzin. - Zdaniem lekarzy wszystko się udało - dodaje Grabowski. Mimo to Maliszewski wiosną na pewno już nie zagra. Przez dwa miesiące kontuzjowana stopa będzie w gipsie, wstępną rehabilitację będzie mógł rozpocząć dopiero dwa tygodnie po jego zdjęciu. - W czwartek Łukasz był w fatalnym nastroju, ale wczoraj po rozmowie z lekarzami było już trochę lepiej, nawet zaczął się uśmiechać - mówi kierownik drużyny. Maliszewski zostanie z zespołem do końca obozu.

Nie dotrwał do niego natomiast testowany duet: Brazylijczyk Emanuel i Ukrainiec Anton Postupalenko. Z obu - zgodnie z naszymi informacjami - Korona zrezygnowała. - Trener Sasal uznał, że nie będą takimi wzmocnieniami, jakich oczekiwał. Brazylijczyk w dalszej perspektywie mógłby być, ale na dziś potrzebujemy zawodników tylko do pierwszego składu - twierdzi Jarosław Niebudek. I potwierdza trwające negocjacje z dwójką zagranicznych zawodników. - Rozmawiamy z nimi, ale trudno ocenić, jak zakończą się te sprawy. Na pewno jednak do końca okienka transferowego będziemy chcieli wzmocnić drużynę - przekonuje.

To, co trener Sasal obecnie w kadrze ma najlepszego, zaprezentował w piątek w meczu z Otelulem Galati. I kielczanie przeciwko liderowi rumuńskiej ekstraklasy, który kilka dni temu rozbił 6:0 GKS Bełchatów, zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Korona już w ósmej min wyszła na prowadzenie. Po dośrodkowaniu Pawła Sobolewskiego głową do siatki trafił Edi. 10 minut później kielczanie podwyższyli, tym razem prostopadłe podanie od Aleksandara Vukovicia (niedługo później Serb opuścił boisko po niegroźnym stłuczeniu kolana) efektownym lobem na bramkę zamienił Andrzej Niedzielan. Po przerwie podopieczni Sasala nie zwalniali tempa, wciąż stwarzali sobie dogodne sytuacje, ale brakowało im już skuteczności. Najlepszą zmarnował w 60. min Niedzielan, który przestrzelił w sytuacji sam na sam z bramkarzem.

Korona Kielce - Otelul Galati 2:0 (2:0)

Bramki: Edi (8.), Niedzielan (18.)

Korona: Małkowski - Golański, Hernani, Stano, Mijailović - Sobolewski, Vuković (28. Korzym, 80. Nowak), Jovanović, Puri (59. Cebula) - Edi, Niedzielan.