Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

U trenera Sasala nigdy nie jest łatwo

Piłka nożna. Piłkarze Korony w poniedziałek wieczorem wrócili ze zgrupowania w Kleszczowie. Trener Marcin Sasal obóz ocenia w swoim stylu. - Najważniejsze, że wszyscy go przeżyli - mówi.
Bo jego podopieczni przez ostatnie dziesięć dni nie mieli lekko. Pobudka przed siódmą, pół godziny później poranny rozruch. Potem zależnie od planu: dwa lub trzy treningi plus obowiązkowo siłownia. W Kleszczowie zespół budował fundamenty pod dalszą cześć zimowych przygotowań. - Już kilka lat pracuję z trenerem Sasalem i wiem, że u niego nigdy nie jest łatwo. Ale w tym roku zaaplikował nam naprawdę duże obciążenia. Nogi są bardzo ciężkie. Wszyscy wiemy jednak, że akumulatory muszą być odpowiednio naładowane - podkreśla pomocnik Grzegorz Lech. Trener z podejścia zawodników jest zadowolony: - Nie chcę zapeszyć, ale jestem zbudowany tym, jak pracowali. Od razu zaakceptowali wysiłek, cały czas monitorowaliśmy ich i wyglądają co najmniej obiecująco.

Atmosferze pracy na pewno sprzyjały warunki, jakie kielczanie mieli w Kleszczowie. Wybudowany w 2009 roku kosztem 200 mln zł kompleks Solpark robi wrażenie. Nowoczesny i przestronny hotel, boisko ze sztuczną i naturalną nawierzchnią, hala sportowa, basen, sauna, w pełni wyposażona siłowania, a nawet... lodowisko. - Z reguły nie lubię jeździć dwa razy w to samo miejsce, ale ten ośrodek wydaje się dla nas idealny. W dodatku cały czas się rozwija. Rok temu musieliśmy siłownię zabrać ze sobą, a dziś superwyposażona jest już na miejscu - podkreśla. W tym roku kielczanom dopisała nawet pogoda. - Nie pamiętam, kiedy w styczniu mogłem mieć do dyspozycji naturalne boisko, a teraz zanim zima wróciła, udało się kilka razy na nim potrenować - mówi trener.

Największe zmartwienie szkoleniowca Korony to w tej sytuacji wciąż niekompletna kadra. Choć na obozie z dobrej strony pokazali się kieleccy młodzieżowcy (zwłaszcza Marek Nowak i Jakub Bąk), to zespół wciąż nie doczekał się realnych wzmocnień. Korony na pewno nie zasili Białorusin Dmitrij Komarowski. 24-letni pomocnik przeciętnie wypadł w sparingu z Podbeskidziem Bielsko-Biała i wczoraj ostatecznie z niego zrezygnowano. Kielczanie wciąż liczą, że dysponujący ciekawszym życiorysem jego rodak Igor Stasewicz w tym tygodniu w końcu dołączy do drużyny. - Jesteśmy z nim w kontakcie. Ciągle mamy nadzieję, że dojedzie - twierdzi Jarosław Niebudek, wiceprezes ds. sportowych. Sprawdzianem dla 25-letniego prawoskrzydłowego byłby sobotni sparing z GKS-em Bełchatów. Drugi skład tego dnia zmierzy się z Mazurem Karczew. Oba mecze na sztucznej murawie przy Ściegiennego.