Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła - Korona 2:2. Niedzielan trafia w punkt

Piłka nożna. Czwartego, kolejnego zwycięstwa wprawdzie nie było, ale znów była bardzo dobra, konsekwentna i ambitna gra do samego końca. Dwukrotnie goniąca wynik Korona Kielce zremisowała w Krakowie z Wisłą 2:2. Punkt zapewnił niesamowity Andrzej Niedzielan.
15 miesięcy czekali piłkarze i kibice Wisły na powrót na stadion przy ul. Reymonta. Hucznie zapowiadana inauguracja nowego obiektu wypadła jednak co najmniej przeciętnie. I fakt, że z czterech trybun póki co czynne są zaledwie dwie, wydawał się najmniejszym problemem. Fatalne oznakowanie, chaos pod kasami, niedoinformowana ochrona, każde pytanie kwitująca: "My też tu jesteśmy pierwszy raz...".

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem swoją chwilę miał Andrzej Niedzielan, którego uroczyście nagrodzono za tytuł najlepszego piłkarza sierpnia w plebiscycie Canal+ (wyróżniła go też Ekstraklasa SA). Po rozpoczęciu gry na początku również dominowali kielczanie. Korona ustawiona w bezpiecznym wariancie - z Pawłem Golańskim w obronie i Kamilem Kuzerą jako prawoskrzydłowym - odważnie ruszyła do przodu. W 4. min krakowskiej defensywie pierwszy raz uciekł Niedzielan. Chwilę później obrońcami gospodarzy zakręcił Nikola Mijailović, odegrał do środka do Vlastimira Jovanovicia, ale strzał Bośniaka został zablokowany.

Ale już po kwadransie do głosu doszli wiślacy. W 16. min pierwszy (i nieostatni raz) Zbigniewa Małkowskiego zatrudnił Andres Rios. Ofensywa gospodarzy przyniosła jednak efekt dopiero w 44. min, kiedy to kielczanie nie zdążyli wrócić za kontratakiem Wisły. Maciej Żurawski zauważył na skrzydle Riosa, ten popędził do przodu, mocno dośrodkował w pole karne, a akcję w tempo zamknął pozostawiony bez opieki Paweł Brożek.

Na drugą połowę podopieczni Marcina Sasala wybiegli, jakby nic się nie stało, bez kompleksów ruszając do odrabiania strat. I swego dopięli już po trzech minutach! Po faulu Clebera na Jovanoviciu - z linii pola karnego po długim namyśle pięknym strzałem nad murem i obok całkowicie zaskoczonego Jovanicia piłkę do siatki posłał Aleksandar Vuković. Trener Sasal zaczął zabezpieczać tyły. Po godzinie zmęczonego Golańskiego zastąpił Jacek Markiewicz. Kielczanie długo utrzymywali się przy piłce, jak ognia ustrzegając się prostych strat. Wielką pracę w drugiej linii wykonywał duet kieleckich środkowych. Wreszcie na miarę oczekiwań grał Jovanović, nie tylko walcząc w defensywie, ale często biorąc na siebie ciężar rozgrywania akcji. Korona próbowała też podwyższyć wynik. W 67. min strzał z dystansu Maciej Korzyma z trudem sparował Jovanić. Chwilę później z "szesnastki" uderzał Jovanović.

I gdy wydawało się, że gol dla Korony jest tylko kwestią czasu, to będący w odwrocie krakowianie zdobyli drugą bramkę. W zamieszaniu pod bramką Małkowskiego (przypadkowy strzał w słupek Brożka) dobitką gospodarzy na prowadzenie przywrócił... niedawny ulubieniec kibiców na Ściegiennego Cezary Wilk. Ale Korony i to nie załamało. Zaledwie pięć minut później idealne dośrodkowanie Markiewicza głową na swojego siódmego gola w sezonie zamienił Niedzielan!

Wisła Kraków - Korona Kielce 2:2 (1:0)

Bramka: Brożek (44.), Wilk (78.) - Vuković (48.), Niedzielan (83.)

Wisła: Jovanić - Cikos, Cleber, Bunoza, Paljić - Rios (64. Kirm), R. Sobolewski Ż, Wilk (89. Małecki), Boukhari (83. Boguski) - Żurawski, Brożek.

Korona: Małkowski - Golański (58. Markiewicz), Hernani, Stano, Mijailović - Kuzera Ż (36. Korzym), Vuković, Jovanović Ż, P. Sobolewski - Edi (86. T. Nowak), Niedzielan.

Sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk). Widzów: 18 tys.