Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Korona jest rozbita. Radzionków korzysta

Piłka nożna. Wolni, stateczni, próbujący się tylko popisywać indywidualnymi sztuczkami, nietworzący zespołu - tak wyglądali piłkarze Korony w pierwszym letnim sparingu z Ruchem Radzionków (0:2).
- Wiem, gdzie jestem... Dziś każdy grał dla siebie, całkowicie zapominając, na czym ten sport polega. Owszem, w pojedynkę próbowali coś tam sobie robić, choć nie wiem komu to miało zaimponować. Zespół jest rozbity - nie krył rozczarowania trener Marcin Sasal. Jego podopieczni (w wyjściowym składzie, który zakończył poprzedni sezon z Ruchem Chorzów, zaszły tylko dwie zmiany: testowany Mateusz Żytko za Artura Jędrzejczyka oraz Edi w miejsce Cezarego Wilka) sprawiali wrażenie, jakby na boisku spotkali się po raz pierwszy. Mnożyli kiksy, niedokładne zagrania, z trudem przychodziło im wymienienie choćby kilku podań, mocno "urlopową" formę prezentując również w defensywie. Błędy w ustawieniu, gubione krycie, całkowity brak pressingu. Do poziomu kolegów próbował - o dziwo - dostosować się bezbłędny w sezonie Zbigniew Małkowski, który w jednej z sytuacji był o krok od pokonania samego siebie. Ale do przerwy i tak musiał dwukrotnie wyjmować piłkę z siatki. Pierwszy raz już w 11. minucie, gdy poruszający się po murawie co najmniej z ligowym zaangażowaniem goście trzema szybkimi podaniami rozbili kielecką defensywę (gol Martina Matusa). Za asystującym w tej sytuacji Pawłem Gielą nie zdążył Nikola Mijailović. Ten fakt musiał mocno Serba rozsierdzić, bo z trudem przychodziło mu panowanie nad emocjami. Najpierw z wściekłością odrzucił piłkę i nawrzeszczał na arbitra, a kilka chwil później omal nie pobił się z Tomaszem Rzepką.

Cieniem samego siebie był również jego rodak Aleksandar Vuković sennie drepczący w okolicach linii środkowej, nieangażujący się w akcje ofensywne, niewracający za rywalami. W 43. minucie to jego strata piłki otworzyła Ruchowi drogę do drugiej bramki (Marek Suker w sytuacji sam na sam nie dał szans Małkowskiemu). Nie tylko przy tej akcji okazało się, że zbawcą prawej strony defensywy nie będzie raczej też testowany od czwartku Mateusz Żytko. - Na pewno jego atutem jest to, że jest wolnym zawodnikiem. Obejrzę mecz na spokojnie i wtedy podejmę decyzję - przyznał Sasal.

Brak następcy Jędrzejczyka sprawił, że szansę powrotu do pierwszego zespołu dostał wystawiony na sprzedaż Kamil Kuzera, obecnie jedyny nominalny prawy obrońca w Koronie. - Nie wiem, na jakie wzmocnienia będę mógł liczyć, więc będzie z nami trenował. Podobnie jak napastnik Michał Zieliński. Ich szanse na grę na pewno ostatnio znacznie wzrosły - dodał szkoleniowiec. Sasal odniósł się w ten sposób do niejasnej po zmianie prezesa polityki transferowej klubu. - Jeden zakup już mamy z głowy... Przy Maćku Korzymie brakowało tylko decydującego podpisu [ostatecznie przeszedł do Cracovii - przyp. red.]. Przed wyjazdem do Słowenii spotkam się jednak z nowym prezesem i będę chciał dowiedzieć się czegoś więcej na temat przyszłości - podkreślił.

Korona Kielce - Ruch Radzionków 0:2 (0:2)

Bramki: Matus (11.), Suker (43.)

Korona: Małkowski (46. Cierzniak) - Żytko, Stano, Hernani (46. Markiewicz), Mijailović Ż (46. Kal) - Maliszewski (46. Kuzera), Vuković (46. Wilk), Edi (46. Lech), Sobolewski (46. Kaczmarek) - Tataj (46. Zieliński), Gajtkowski.

Juniorzy coraz bliżej

Juniorzy starsi Korony są już o krok od awansu do turnieju finałowego mistrzostw Polski (6-10 lipca we Włocławku). Wczoraj w 1/8 finału rozgrywek podopieczni Marka Parzyszka pokonali na Szczepaniaka Radomiaka 2:0. Obie bramki dla kielczan strzelił Mateusz Dziubek po podaniach Marka Nowaka (62. i 80. min).