Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

W Górniku Zabrze ma być teraz jak w reprezentacji Niemiec

Michael Bemben 12 sezonów spędził na niemieckich boiskach. Rozegrał ponad 100 spotkań w barwach VfL Bochum, z czego większość w Bundeslidze. Teraz ma zarazić niemiecką mentalnością piłkarzy Górnika
Michael Mueller, szef rady nadzorczej Górnika, jednocześnie wiceprezes Allianz Polska, jest bardzo zadowolony z pozyskania 34-letniego gracza. - Michael jest nie tylko doskonałym prawym obrońcą, ale przede wszystkim to profesjonalista. Liczę na to, że będzie pokazywać kolegom, jakie jest podejście do zawodu w Bundeslidze, na boisku i poza nim - mówi Mueller.

- Ma uczyć naszych młodych zawodników solidności, sportowych nawyków, odpowiedniego odżywiania, dbania o siebie. Jednocześnie Michał to wojownik na boisku - dodaje Łukasz Mazur, prezes Górnika.

- Niemcy zawsze przez 90 minut grają swój mecz, nie dają się wybić z rytmu. Dlatego nie obawiałem się o reprezentację Niemiec podczas mistrzostw świata. Wiedziałem, że będzie dobrze. Nasz Górnik też będzie grał swoją piłkę, aż sędzia nie odgwiżdże końca meczu. Taka będzie nasza filozofia - przekonuje Bemben, którego już kilka lat temu próbował ściągnąć do Zabrza trener Ryszard Komornicki. Sprawa rozbiła się jednak wtedy o pieniądze.

Bemben ma żonę Igę oraz pięcioletnią córeczkę Caprice. Zawodnik mieszka w Zabrzu, zapewne niebawem ściągnie tu swoich najbliższych. Na razie ma za sobą kilka sparingów i dwa obozy przygotowawcze. - W Zakopanem podczas pierwszego zgrupowania było ciężko, nie każdy wiedział jeszcze, o co chodzi, musieliśmy się odnaleźć w nowym zespole. Do tego dochodziło zmęczenie solidnymi treningami. Jednak niedawny sparing z Gorzowem pokazał, że idziemy w dobrą stronę - przyznaje zawodnik.

Bemben jest zadowolony, bo w Zabrzu nie musi zmieniać stylu gry. - Bardzo cenię trenera Uwe Neuhausa, z którym pracowałem w Berlinie. U niego boczni obrońcy musieli grać ofensywnie. Teraz w Górniku to samo preferuje trener Adam Nawałka - mówi 34-letni obrońca.

Bemben to człowiek cierpliwy. Zawsze zależało mu na grze w Górniku. - Tata był piłkarzem w klubie Betleja Ruda Śląska [potoczna nazwa nieistniejącego klubu Naprzód, potem Koksownik Ruda Śląska - przyp. red.], brat grał w Wawelu Wirek. Jako dziecko trafiłem do Górnika. Wtedy usłyszałem, że jestem jeszcze za mały i muszę poczekać. Cierpliwie odczekałem cały rok i znów wróciłem. Wtedy się udało - mówi. Na Roosevelta podczas meczów ligowych podawał piłki sławom: Janowi Urbanowi, Ryszardowi Komornickiemu czy Andrzejowi Iwanowi.

Jako 13-latek wyjechał z rodzicami do Niemiec i marzenia o grze w Górniku musiał odłożyć. W Niemczech trafił najpierw do małego klubu SpVgg Bönen, stamtąd do Hamm, a półtora roku później do VfL Bochum. Jego partnerami w zespole byli m.in. kapitan reprezentacji Nigerii Sunday Oliseh, król strzelców Bundesligi z 2003 roku, Hiszpan z duńskimi korzeniami Thomas Christiansen czy Irańczyk Vahid Hashemian, mistrz Niemiec z Bayernem Monachium. Na okrągło grał też w towarzystwie zawodników z polskimi korzeniami: Tomaszem Wałdochem, Dariuszem Woszem, Henrykiem Bałuszyńskim czy Slawo Freierem.

Ostatnie lata spędził w stolicy Niemiec, z Unionem Berlin wywalczył awans do 2. Bundesligi. Był jednym z ulubieńców kibiców Unionu, fani nazywali go "Bembo".

Najlepszy okres w karierze? - Zdecydowanie sezon 2003/04. To wtedy Bochum zakwalifikowało się do Pucharu UEFA. Żałuję tylko, że nie wystąpiłem w europejskich pucharach. Gdyby Bochum awansowało do II rundy, wtedy pewnie pojawiłbym się w składzie. Jednak w rewanżowym meczu I rundy z belgijskim Standardem Liege straciliśmy gola w 90. minucie, co przesądziło o naszym odpadnięciu. Może w Górniku uda mi się zagrać w pucharach? - zastanawia się piłkarz.

- Bochum to w pewnym momencie była polska kolonia, chyba siedmiu piłkarzy mówiło po polsku - mówi Bałuszyński, który pamięta, jak Bemben był wprowadzany do pierwszego zespołu Bochum.

Teraz Bemben trafił do Górnika, w którym szef rady nadzorczej jest Niemcem, a dyrektor sportowy Tomasz Wałdoch dużą część kariery spędził na boiskach Bundesligi. Na dodatek sponsor klubu to firma z niemieckimi korzeniami.

- Niemcy przewyższają polskie kluby pod względem organizacji, i tego właśnie powinniśmy się od nich uczyć. W Bundeslidze piłkarze wiedzą, że aby zarabiać, muszą dobrze grać. W Polsce choćby niedawny przykład tzw. gwiazd w Zabrzu pokazywał, że nie zawsze kasa uzależniona jest od gry. Dzięki takim piłkarzom jak Bemben młodzi w Górniku będą mieli skąd czerpać wzorce - przekonuje Bałuszyński.

Urodzony: 28 stycznia 1976 w Rudzie Śląskiej

Wzrost: 181 cm

Pozycja na boisku: prawy obrońca

Kluby: Górnik Zabrze, SpVg Bönen 1984, Hammer, VfL Bochum, Rot-Weiss Essen, 1. FC Union Berlin, Górnik Zabrze

Mecze/gole w Bundeslidze: 65/0

Kłopot z piłkarzem Lecha. Potrzebny wojewoda  ?