Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ryszard Komornicki w Zabrzu, czyli powrót Don Kichota

Trzy lata temu Ryszard Komornicki opuszczał Zabrze po buncie piłkarzy. - Jeszcze tu wrócę - zapowiadał wtedy. Nie pomylił się. W czwartek poprowadzi pierwszy trening Górnika. Za cel ma powrót do ekstraklasy.
To drugie podejście Komornickiego do stanowiska trenera Górnika Zabrze. Przed trzema laty pracował w Zabrzu ledwie trzy miesiące i rozstał się z drużyną po buncie piłkarzy. Kiedy odchodził, powiedział dziennikarzom: - Lepiej roznosić gazety, niż trenować w klubie, w którym rządzą piłkarze!

Jak wyglądał poprzedni okres pracy Komornickiego w Zabrzu? Kłopoty zaczęły się bardzo szybko. Po przegranym w fatalnym stylu meczu z Polonią w Warszawie trener na ławkę rezerwowych odstawił Artura Prokopa, a wszystkim podopiecznym zakazał przedmeczowych rozmów z rywalami.

- Byłem świadkiem, jak zawodnicy Polonii czekali na naszych piłkarzy po treningu. Jak można z rywalem umawiać się na kawę dzień przed meczem? - Komornicki łapał się za głowę. - Przed spotkaniem koncentracja, a nie rozmówki z przeciwnikami, po spotkaniu niech sobie razem idą nawet do dyskoteki - dodawał trener.

Po kolejnych meczach miarka się przebrała - za picie alkoholu ukarał finansowo Dawida Bartosa i Jacka Ziarkowskiego, a najstarszych w zespole Jacka Wiśniewskiego i Krzysztofa Bukalskiego odsunął od składu na mecz z Pogonią, bo nie poinformowali szkoleniowca o piciu. Starsi piłkarze zdecydowali, że trenerowi nie darują. Doszło do buntu. W efekcie "Koko" zrezygnował.

Przemysław Cecherz, ówczesny asystent Komornickiego, tak wspomina: - W zespole brakowało wtedy dialogu, wina leżała pewnie po obu stronach. Trener Komornicki przyjechał ze Szwajcarii, a trafił do klubu, gdzie były wielkie problemy finansowe, zawodnicy mieli na głowie swoje rodziny, brakowało im pieniędzy. Co przeważyło? W szatni doszło do poważnej rozmowy i ta dyskusja wyciekła do prasy. Następnego dnia Rysiek przyszedł do mnie szalenie zdenerwowany i mówi: "Przemek, ja odchodzę" - opowiada Cecherz. - Komornicki to człowiek z zasadami. Wiele się od niego nauczyłem i mam nadzieję, że teraz mu się w Zabrzu uda - dodaje.

- Był wtedy trochę jak Don Kichot, który walczył z wiatrakami. To on miał rację, ale wtedy mało kto to rozumiał. Mam nadzieję, że teraz mu się uda - mówi nam anonimowo jedna z osób związanych wtedy z klubem.

Jak tamte wydarzenia zapamiętali piłkarze? Obrońca Artur Prokop ma swoje zdanie. - Przegraliśmy mecz z Polonią, a trener zaczął się doszukiwać drugiego dna. Co do zakazu rozmów z rywalami, to trochę dziwne było. Znamy się od lat i nic wielkiego się nie dzieje, gdy sobie króciutko pogawędzimy. Trener mówi, że wtedy przegrał, bo miał słabych piłkarzy. Może nie byliśmy tak dobrzy, jak liczył, ale przecież nie spadliśmy wtedy z ligi. On przyszedł z Zachodu, chciał egzekwować zachodni styl pracy, ale to nie wyszło, bo mieliśmy tu inne problemy, były ciężkie czasy - tłumaczy Prokop.

- Jak ktoś mnie oszuka, jestem nieprzyjemny. Ale nie jadę do Górnika walczyć z piłkarzami. Teraz są inni zawodnicy, inna jest sytuacja. Oczekuję od zawodników i współpracowników lojalności, nasze rozmowy w szatni zawsze tam muszą zostać - twierdzi Komornicki.

Po raz pierwszy od dawna do Zabrza trafia trener, który nie ma za sobą poparcia znacznej części kibiców. W przeprowadzonej niedawno sondzie na stronie nieoficjalnej Górnika, gdzie fani głosowali na różnych kandydatów, "Koko" nie dostał się nawet na podium. Przed nim byli: Marcin Brosz, Michał Probierz i Franciszek Smuda. Na internetowym forum także pojawiło się wiele głosów przeciw 50-letniemu szkoleniowcowi. Szalikowcy zapamiętali, że Komornicki ostro potępił ich akcję motywacyjną na treningu pod koniec minionego sezonu. Trener poglądu nie zmienił.

- Nie toleruję takich zachowań. Gdyby mnie to spotkało, to razem z piłkarzami opuścilibyśmy wcześniej boisko. Strach to zły doradca i żadna metoda na motywowanie. Na boisku udowodnimy kibicom walką i zaangażowaniem, że piłkarze chcą wygrywać. Mam też nadzieję na spotkanie z naszymi kibicami - mówi Komornicki.