Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga szkocka. Ile jeszcze może znieść Neil Lennon?

- Nikt nie może go winić, jeżeli zdecyduje się odejść z klubu - powiedział o Neilu Lennonie jego asystent Johan Mjallby. W środę trener Celticu Glasgow został zaatakowany przez kibola podczas meczu z Hearts. Wcześniej grożono mu śmiercią i przysłano bombę.
Cztery minuty po rozpoczęciu drugiej połowy środowego wyjazdowego spotkania Celticu z zespołem Hearts goście zdobyli druga bramkę. Zaraz potem z trybuny przeznaczonej dla kibiców gospodarzy wyskoczył kibol i próbował zaatakować stojącego przy linii bocznej Lennona. Ochroniarze i asystent trenera Celticu Alan Thompson zdołali powalić napastnika na ziemię. Mecz zakończył się zwycięstwem Celticu 3:0, a atak na Lennona wywołał wzburzenie wśród fanów gości, którzy starli się z policją i ochroną.

"To czarny dzień dla szkockiej piłki"

- On kocha to co robi, ale nie możemy go winić, jeżeli rozważa odejście. Jest za wcześnie by powiedzieć, jaka będzie jego reakcja. - stwierdził asystent Lennona Johan Mjallby. - Przeszedł tak wiele w tym sezonie, a wciąż jest w stanie pracować z zespołem i go rozwijać. Wszyscy wiemy, że ma silny charakter, ale ile facet może znieść? To czarny dzień dla szkockiej piłki - dodał.

Liga i związek zapowiadają działanie

Zarówno Hearts jak i władze ligi zapowiedziały zajęcie się środowym incydentem. - Jak każdy oglądający środowy mecz byłem kompletnie zaszokowany i zbulwersowany tym incydentem. Nie ma dla niego żadnego wytłumaczenia - powiedział szef ligi Neil Doncaster. - To leży w zakresie naszych kompetencji więc przeprowadzimy dokładne śledztwo. Będziemy współpracować z policją, oczekujemy też komentarza ze strony obu klubów. Zbadamy sprawę gruntownie, gdyż nie możemy dopuścić do powtórki - dodał.

Oburzony był też szef Szkockiego Związku Piłki Nożnej.

- Bezpieczeństwo zawodników, pracowników klubowych i sędziów na boisku i poza nim jest najważniejsze. To wyraźne naruszenie bezpieczeństwa i będziemy o tym rozmawiać z władzami ligi - powiedział szef Związku Stewart Regan.

Policja rozkłada ręce

Według szefa szkockiej policji Lesa Graya niewiele można zrobić, by zapobiec tego typu incydentom.

- To jedna osoba, która wymyśliła sobie atak i to jest absolutnie przerażające. Ale niestety z punktu widzenia policji, pomijając ustawienie metalowego ogrodzenia wokół stadionu ograniczającego widoczność sporej części kibiców, niewiele da się zrobić by przeciwdziałać takim atakom - wyjaśnił Gray.

Katolik wśród protestantów

Kibice Celticu to w większości katolicy, sam klub został założony przez osoby tego wyznania. Lennon jest katolikiem, ale pochodzi z protestanckiej Irlandii Północnej. W Glasgow społeczność protestancka jest silnie związana z zespołem Rangers, wielkimi konkurentami Celticu. W przeszłości Lennon dostawał już pogróżki, w 2008 roku został też pobity na ulicy w Glasgow. Eskalacja nienawiści przeciwko niemu nastąpiła jednak w tym sezonie.

Zaczęło się od anonimów

Na początku stycznia Celtic ogłosił, że Neil Lennon oraz piłkarz Niall McGinn otrzymali anonimy z kulami od pistoletu w środku. - Tą sprawą zajmie się już policja, klub nie będzie w przyszłości komentował tego zdarzenia - podaje oficjalna strona Celticu .

Przesyłki z bombami

Lennon oraz dwoje znanych sympatyków tego klubu byli w kwietniu adresatami paczek zawierających ładunki wybuchowe. Wszystkie przesyłki zostały przechwycone przed doręczeniem. Nie jest jasny powód ataku, ale według policji najbardziej prawdopodobny jest motyw konfliktu na tle religijnym pomiędzy pseudokibicami klubów z Glasgow.