Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liberyjczyk Ambrose Wreh umarł podczas meczu

Podczas przedsezonowego spotkania zmarł liberyjski piłkarz Ambrose Wreh. Na stadionie nie było niezbędnego sprzętu medycznego
Wreh, który reprezentował barwy grającego w tamtejszej Premier League Gedi & Sons, grał gościnnie dla swojego byłego klubu, Invincible Eleven.

Przeciwnikiem IE byli ich arcyrywale, Mighty Barrolle. Mecz odbywał się na Antoinette Stadium w stolicy kraju, Monrowii.

Wreh w pewnym momencie nagle upadł na murawę. Zmarł w drodze do szpitala im. Johna F. Kennedy'ego.

Na boisku pojawił się jako zmiennik, spędził na nim niecałe 10 minut.

Ponieważ IE przegrywało 0:1, trener postanowił przeprowadzić potrójną zmianę. Jednym z nowych zawodników był właśnie Wreh.

W momencie pojawienia się na placu gry pomocnik wcale nie wyglądał na chorego. Przeprowadził kilka błyskotliwych akcji, oddał parę niezłych strzałów.

Pięć minut przed końcem spotkania Wreh nagle upadł i od początku było widać, że stało się coś niedobrego.

Sędzia Jerry Yekeh natychmiast wezwał sztab medyczny klubu, ale nie byli oni w stanie pomóc zawodnikowi, a w pobliżu nie było żadnego sprzętu medycznego. Piłkarza zaniesiono więc do samochodu i zabrano do szpitala im Johna F. Kennedy'ego, który oddalony jest od stadionu o mniej niż 10 min. jazdy.

Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek przyszły wieści ze szpitala. Stadion zamarł, piłkarze krzyczeli. Później dołączyli do nich kibice.

Wiceprezydent IE, Alfred Sayon, powiedział, że nikt nie zauważył, jakoby zawodnik był chory przed meczem.

Skrytykował też brak przygotowania ratunkowego stadionu w Monrowii, mówiąc, że gdyby było inaczej, być może udałoby się uratować piłkarzowi życie.

Lekarze szpitala JFK potwierdzili, że Wreh zmarł jeszcze przed przyjazdem do placówki.

Ambrose Wreh grał dla Gedi & Sons w zeszłym sezonie po powrocie z Wybrzeża Kości Słoniowej, gdzie reprezentował SEWE Sports i w 2007 r. występował w afrykańskiej Lidze Mistrzów.



Więcej o: