Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mieszkańcy Komi proszą: Wymienić Diarrę na pociąg do Komi

Mieszkańcy rosyjskiej republiki Komi proszą prezydenta Władimira Putina, by sprzedać obcokrajowców Lokomotiwu Moskwa, a za zarobione pieniądze uruchomić codzienne połączenie kolejowe z Moskwą.
"My, mieszkańcy republiki Komi, wyrażamy protest, że państwowa firma Rosyjskie Koleje traci ogromne sumy na swoje korporacyjne cele, nijak niezwiązane z podstawową funkcją, jaką jest organizacja przewozów pasażerskich pociągami. Cały region pozostaje bez transportowego połączenia, a oligarcha Władimir Jakunin kolekcjonuje piłkarskie gwiazdy i wozi z Jerozolimy święty ogień" - napisali w liście do Putina mieszkańcy Syktywkaru, największego miasta republiki. Czarę goryczy przelała likwidacja codziennego połączenia z Moskwą. Teraz pociąg ma jeździć do stolicy co trzy dni. Rosyjskie koleje, których szefem jest Jakunin, zmianę tłumaczyły oszczędnościami. Tymczasem sponsorowany przez nie Lokomotiw Moskwa ostatnio zapłacił blisko 30 mln euro za dwóch piłkarzy: Marokańczyka Mbaraka Boussoufę i znanego z występów w Realu Madryt Francuza Lassanę Diarrę.

"Władimirze Władimirowiczu, wy w oczach mieszkańców naszego kraju jesteście gwarantem sprawiedliwości, dlatego ośmielamy się zwrócić do was. Prosimy o zamianę choćby jednego z tych drogich piłkarzy na jeden skład pociągu, który będzie kursował z Syktywkaru do Moskwy" - czytamy w liście, który w imieniu mieszkańców napisała Jekatierina Sokołowa z Sosnogorska.

Na razie prezydent Putin nie odpowiedział na pismo, więc nie wiadomo, czy rozkład się zmieni. Sponsorowanie sportu bajońskimi sumami przez państwowe firmy to w Rosji coś naturalnego. Ulubiony przez prezydenta Zenit Sankt Petersburg wydaje na piłkarzy dziesiątki milionów euro państwowego Gazpromu. Ostatnio media informowały, że wicemistrz kraju chciał nawet kupić z Borussii Dortmund Roberta Lewandowskiego.

Lokomotiw Moskwa uważany był dotąd za najbiedniejszy z dużych klubów. Kibice mieli pretensje, że sponsorujące go koleje nie dają tyle pieniędzy co Gazprom. Wszystko zmieniło się po wielkim krachu w Dagastanie. Budowane, by wygrać Ligę Mistrzów, Anży Machaczkała praktycznie z dnia na dzień zostało bez pieniędzy, gdy jego właściciel Sulejman Kerimow postanowił zmniejszyć budżet o ponad połowę. Przyczyną były kłopoty Uralkali, jednego z największych na świecie producentów nawozów potasowych, którego jest współwłaścicielem.

Kupowane za dziesiątki milionów euro i suto opłacane gwiazdy zostały wystawione na licytację. Na chętnych nie musiały długo czekać. Według rosyjskich fachowców Anży w ostatnich trzech tygodniach zarobiło na transferach ponad 115 mln euro. Najdroższy był Brazylijczyk Willian, o którego licytowały się Chelsea i Tottenham. Wygrał Roman Abramowicz, wykładając blisko 40 mln euro. Trzej reprezentanci Rosji: Jurij Żyrkow, Igor Denisow i Aleksandr Kokorin przenieśli się do Dynama Moskwa za ponad 50 mln. Lada dzień ma dołączyć do nich bramkarz Władymir Gabułow, za którego trzeba zapłacić 7 mln euro. Brazylijczyk Joao Carlos jest już zawodnikiem Spartaka Moskwa.

W Machaczkale został jeszcze Samuel Eto'o. Jest on najlepiej opłacanym zawodnikiem na świecie. Tylko z kontraktu rocznie inkasuje 20 mln euro, więcej niż Cristiano Ronaldo czy Leo Messi. Kameruńczyk był ulubieńcem Kerimowa, który już po rezygnacji ze sponsorowania Anży zadeklarował, że jest gotowy dalej mu płacić. Piłkarz jednak nie dowierza i chce odejść. Wyprosił u oligarchy, by ten pozwolił mu odejść praktycznie za darmo. Podobno trzeba za niego zapłacić jedynie 3 mln euro. W porównaniu z Willianem, Denisowem czy Kokorinem to drobne, ale Eto'o oczekuje znacznie wyższych zarobków niż wspomniana trójka. Ponoć najbliższa spełnienia jego warunków jest Chelsea, ale rywalizują z nią drużyny, w których 32-letni napastnik wcześniej występował: Inter Mediolan i... Real. Podobno zdesperowany piłkarz sam zaoferował swoje usługi madryckiemu klubowi.

Jaki będzie los Anży bez gwiazd? Według rosyjskich specjalistów z utrzymaniem nie powinno mieć kłopotów. Z brakiem pieniędzy też nie, bo Kerimow zapowiedział, że cały dochód z transferów zostanie w klubie. A to gwarantuje trzy, cztery lata spokojnego życia. Tylko o sukcesach w Europie trzeba będzie zapomnieć, przynajmniej do czasu, aż Kerimow poradzi sobie z problemami biznesowymi.