Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłka nożna. Muzułmanin zadebiutował w Beitarze, klub nie ugiął się pod presją kiboli

Przy zaostrzonych środkach bezpieczeństwa na stadionie w składzie Beitaru Jerozolima zadebiutował Czeczen Gabriel Kadiew. Klub nie ugiął się pod presją rasistowskich kiboli, którzy w proteście przeciwko zatrudnieniu muzułmanów spalili budynek z klubowymi pamiątkami. W meczu Beitaru z drużyną Bnei Sakhnin padł remis 2:2.
Kibole Beitaru znani są z wrogości wobec Arabów i muzułmanów. Wielokrotnie byli karani za rasistowskie zachowania. Podczas niedawnego meczu ligowego aresztowano trzech z nich za wznoszenie na stadionie antymuzułmańskich okrzyków i transparenty. Na jednym widniał napis "Beitar zawsze pozostanie czysty".

Protesty nasiliły się, gdy klub podpisał kontrakty z dwoma Czeczeńcami z Tereka Grozny, Zaurem Sadajewem i Gabrielem Kadiewem. W odpowiedzi kibole podpalili budynek klubowy. Najbardziej ucierpiała część z klubowymi pamiątkami i trofeami.

Historyczny debiut

W związku z atakiem na niedzielny mecz Beitaru z arabskim klubem Bnei Sakhnin wezwano dodatkowe oddziały policji. W sumie na i wokół stadionu było ich 500. Oddział na koniach ochraniał piłkarzy gości w drodze na stadion.

W przeszłości dochodziło do starć kiboli obu zespołów. Tym razem jednak publiczność na Teddy Stadium zachowywała się wzorowo i dała przykład siły w walce z rasizmem. Na trybunach pojawił się transparent "Przemoc i rasizm? Nie na naszym stadionie", kibice dostali także specjalne ulotki przypominające, jak powinni się zachowywać.

- Przyszedłem dziś, żeby pokazać, że nie wszyscy fani Beitaru to świry i rasiści - powiedział w rozmowie z agencją AP Yair Sina, 49-letni fan Beitaru. - Nie pozwolę im odebrać mi mojej miłości do tego zespołu - dodał.

Kibice zgotowali owację, gdy w 80. minucie przy wyniku 1:2 na boisko wszedł 19-letni Kadiew, pierwszy muzułmanin w historii klubu. Za każdym razem, gdy dochodził do piłki, stadion wybuchał w euforii, zagłuszając gwizdy z części trybun. W 85. minucie Beitar wyrównał na 2:2 po bramce Stevena Cohena. Takim wynikiem zakończył się mecz.

Beitar przestał przymykać oko na kiboli

W przeszłości Beitar był mocno związany z ich grupą o nazwie "La Familia". To przez zachowanie jej członków klub musiał rozgrywać mecze przy pustych trybunach i płacić liczne kary.

W ostatnich poczynaniach władz klubu widać zmianę polityki pobłażliwości w stosunku do problemu rasizmu. Przykładem jest nieugięta postawa w sprawie zatrudnienia Czeczenów. Gniew kiboli skierował się na dyrektora generalnego klubu Icyka Kornfeina. Były bramkarz Beitaru ostro wypowiedział się przeciwko rasizmowi. Członkowie "La Familii" wyzywali go za to podczas treningu, próbowali go też pobić. Po piątkowym podpaleniu Kornfein przyznał, że boi się o swoje życie.

Apel premiera Netanjahu

Beitar ma wsparcie władz Jerozolimy.

- Teraz jest jasne dla każdej rozsądnej osoby w tym kraju, do czego może doprowadzić rasizm. Przyszedłem tu, by wesprzeć Beitar w ich walce z rasizmem - powiedział obecny na niedzielnym meczu burmistrz Jerozolimy Nir Barkat. - To historyczny proces i jasne jest, że to, co było, nie może się powtórzyć - dodał, komentując problemy klubu z kibolami.

Apel do kibiców wystosował także premier Izraela Beniamin Netanjahu. Zaczął on od niego swoje cotygodniowe spotkanie gabinetu. - Ostatnimi rzeczami, których chcemy i które zdecydowanie odrzucamy, są przemoc, rasizm i bojkoty. To niedopuszczalne. Mówię to, odnosząc się do zespołu Beitaru Jerozolima, któremu kibicuję od lat - powiedział.

Beitar w swojej 77-letniej historii sześciokrotnie był mistrzem Izraela, zdobył też siedem Pucharów Izraela.

Więcej o: