Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga francuska. Rewanż za dziwny mecz

Aż dziewięć goli padło w meczu Lille z Lorient. Drużyna Ludovica Obraniaka, który znów nie grał, wygrała 6:3, mszcząc się za ?zbyt sportową? postawę rywali w poprzednim sezonie
W maju, w ostatniej kolejce Ligue 1, Lille grało z Lorient mecz, od którego zależał awans do eliminacji Ligi Mistrzów. Przegrało, ale najgorszy był wynik meczu Auxerre z Sochaux. Gol strzelony w ostatniej minucie przez Cédrica Hengbarta dał drużynie Ireneusza Jelenia zwycięstwo i zapewnił udział w LM.

Nawet w przeddzień meczu z Lorient piłkarze i trenerzy Lille nie mogli uciec od złych wspomnień związanych z wieczorem 15 maja 2010 roku. - Nie będę kłamać, że choć sami zawaliliśmy sprawę, nie wykorzystując karnego, wciąż myślę o tym meczu - powiedział trener Lille Rudi Garcia. Opowiada o dziwnych wydarzeniach z tego dnia.

Po bramce strzelonej przez Hengbarta na ławce trenerskiej Lorient wybuchła radość, jakby to ten klub z Bretanii wywalczył awans do LM. - Widzieliście to, słyszeliście też o tym, co działo się w czasie i po meczu. Nie jestem pewien, czy mieliśmy prawo być spokojni - opowiada Garcia. Sugeruje jasno, że Lorient z jakichś powodów zależało na tym, by to Lyon i Auxerre reprezentowało Francję w LM, a nie Lille.

Zaplanowany na sobotę mecz Lille - Lorient nie odbył się w pierwotnym terminie. Boisko było zaśnieżone, sędziowie przenieśli spotkanie na niedzielne popołudnie. - Co zrobicie dziś wieczorem? - pytali dziennikarze "L'Équipe" kapitana Lille Rio Mavubę. - Będziemy oglądać wybory Miss Francji - odpowiedział.

Na zawodników konkurs na najpiękniejszą Francuzkę (pochodzi z Bretanii, czyli okolic Lorient) podziałał mobilizująco, strzelili dziewięć goli. Lorient prowadziło 1:0, potem dwukrotnie doprowadzało do remisu, ale przegrało w końcu 3:6. Hat trick, drugi w tym sezonie, zaliczył Moussa Sow. 24-letni napastnik Lille w czterech meczach (poprzednie w barwach Rennes) przeciw Lorient zdobył już sześć goli. W zespole zwycięzców zabrakło Ludovica Obraniaka. Reprezentant Polski odpoczywał po czwartkowym meczu Ligi Europejskiej ze Sportingiem Lizbona, przegranym przez Lille 0:1.

W Montpellier Lyon wygrał 2:1. Najbogatszy francuski klub niby jest w kryzysie, ale od końca września nie przegrał meczu, z 19. pozycji awansował do ścisłej czołówki. Odradza się Lisandro Lopez. Argentyński napastnik zdobył dwa gole, drugiego w 94. minucie po asyście mającego polskie korzenie lewego obrońcy Thimotée Kolodzieczaka. - Wygramy mistrzostwo w tym sezonie, a potem pewnego dnia Ligę Mistrzów - powiedział po meczu nietracący tupetu prezes Lyonu Jean-Michel Aulas.